Coraz mniej czytelników kupuje coraz mniej gazet. Mniej czytelników to mniej reklamodawców. Mniej reklamodawców to redukcja kosztów – o błędnym kole polskiego rynku prasowego pisze w nowym wydaniu „Polityki” Piotr Stasiak. Jak żyć na papierze? – pyta publicysta.

Stasiak przekonuje, że w złą kondycję wprawił prasę drukowaną światowy kryzys ekonomiczny, który wymógł na wydawcach oszczędności. Załamanie na rynkach finansowych osłabiło dodatkowo – kulejącą już wcześniej – sprzedaż gazet. Ale największy udział w słabości dzisiejszej prasy ma Internet i wzrost znaczenia tego – jak pisze Stasiak – „medium totalnego”. W efekcie sieciowej ekspansji obniża się jakość dziennikarstwa. „Czy zauważyli już Państwo literówki na pierwszych stronach gazet codziennych? (…) To >>tylko<< cięcia na etatach w korekcie, a przecież w ostatnich latach w redakcjach prasowych straciło pracę sporo wybitnych dziennikarzy, reporterów i fotografów” – czytamy w dzisiejszej „Polityce”.

Piotr Stasiak przywołuje ranking amerykańskiego portalu CareerCast, według którego zawód dziennikarza  znajduje się w pierwszej dziesiątce profesji, w których ludziom powodzi się najgorzej, gdzie są najbardziej zestresowani, mają najmniejsze szanse zawodowego awansu i niewielkie perspektywy znalezienia lepszej pracy. Ten sam raport pokazuje, że zawodem najbardziej przyszłościowym jest ekspert od reklamy internetowej. „Bo rynek reklamy w sieci przeżywa ogromny rozkwit. Problem polega na tym, że tradycyjni wydawcy prasy drukowanej nie potrafili, jak dotąd, odnaleźć się na nim” – uważa redaktor „Polityki”.

Tak naprawdę jednak, przekonuje Stasiak, dzisiejszych problemów prasy tradycyjnej należy szukać już na początku lat 90. ubiegłego wieku. To wtedy świat mediów wpoił sobie, że „wszystkie treści powinny być w Internecie dostępne za darmo, a sfinansuje je wyświetlana obok nich reklama”. „Dla dziennikarzy wizja ta była nawet pociągająca: teksty wyświetlane na elektronicznych tabliczkach pozwalają oszczędzić na kosztach druku oraz dystrybucji gazet do kiosków. Przy jednoczesnym dostępie do nieograniczonego internetowego audytorium” – tłumaczy Stasiak. Dodając, że przekonania te okazały się fałszywe. W efekcie nastąpiło masowe oderwanie wytworzenia treści od „zgarnięcia” wpływu za jej udostępnienie. Paczka informacyjna w Internecie się rozsypała – przekonuje Stasiak. Rządzą reguły masowego rynku – skandal, plotka, rozrywka. Dla tradycyjnych mediów, które stawiają na jakość, ekspansja nowych mediów okazała się zabójcza.

Co robić w obliczu tak zmienionego rynku prasowego? – pyta Piotr Stasiak. „Główne wyzwanie to sprawić, aby odbiorcy znów poczuli wartość informacji, za którą przecież kiedyś w kiosku gotowi byli płacić. Zmieniła się forma prezentowania treści. Ale kompetencje redakcji prasowych pozostają niezmienne – znają się na produkcji profesjonalnych informacji wysokiej jakości. Teraz tylko muszą odkryć, jak na nich zarabiać” – odpowiada redaktorowi Rafał Oracz, specjalista od nowoczesnego marketingu. Stasiak uzupełnia w podsumowaniu opinię Oracza: „Wyświetlanie reklam na stronach WWW oraz sprzedawanie cyfrowych wydań pod różną postacią i na różnych nośnikach, połączone z  przekonywaniem czytelników do tego, że dziennikarstwo wysokiej jakości – również w Internecie – musi kosztować”.

 

Więcej w tekście Piotra Stasiaka „Jak żyć na papierze?” na str. 40-42 najnowszego wydania tygodnika „Polityka”.

 

Opr. OG

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl