Należę do tego pokolenia Polaków, które jako nastolatkowie podlegało w siermiężnym PRL-u Jaruzelskiego pod Zespół, a następnie Wydział ds. Młodzieży, Kultury Fizycznej i Turystyki przy KC PZPR. Jego kierownikiem do 1986 roku (kiedy został I sekretarzem Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Skierniewicach) był właśnie wspomniany towarzysz Leszek Cezary, który zarówno dla młodzieży, kultury fizycznej w tym kraju jak i turystyki zrobił dokładnie tyle samo co towarzysz Iosif Wissarionowicz dla rozwoju pluralizmu i wolności słowa na obszarze Związku Sowieckiego i jego wasalnych państewek.
Nie wiem dlaczego facet o tak betoniarskim życiorysie Jak Miller przetrwał polityczny przełom 1989-90 roku. Zresztą to samo pytanie dotyczyłoby Aleksandra Kwaśniewskiego, Józefa Oleksego czy Jerzego Szmajdzińskiego. Ten ostatni za swój neofityzm i hucpiarstwo polityczne zapłacił cenę najwyższą. Jak bowiem można nazwać moralność człowieka, który przez całą swoją młodość wznosił radośnie hasła w obronie ,,jedynie słusznego systemu” i w poparciu dla ,,najbardziej postępowego państwa świata” jakim był ZSRR, a następnie w innych okolicznościach historii miał występować jak pogrążony w boleści mąż stanu w czasie mszy odprawianej w miejscu gdzie NKWD dokonało rzezi polskiej klasy oficerskiej? Czemu pan Szmajdzieńki chciał tam być w 70 rocznicę mordu a nie w 30 . czy 40.?
No ale nie o Szmajdzińskiego tu chodzi, chociaż zaraz temat będzie ponownie o niego zahaczał.
To Miller i tylko on był autorem sukcesu wyborczego SLD w 2001 roku - sukcesu okupionego wielką nadzieją ludzi szukających przywództwa politycznego opierającego się na zdrowym rozsądku i interesie narodowym, a nie na rozgrywkach partyjnych kolesi.
Do tej pory można ściągnąć program wyborczy jaki koalicja SLD i UP wciskała naiwnemu elektoratowi w pierwszym roku nowego stulecia. To oni z tym politycznym blagierem na czele zaklinali się przed głosowaniem, że zniosą izbę wyższą parlamentu, którą Jerzy Urban trafnie nazwał ,,izbą dumania”. To Miller i otaczająca go zgraja nawymyślali taką ilość dobrych życzeń i słodkich intencji, że trzeba było być ciężkim idiotą, żeby uwierzyć w ten cały ich rejestr obietnic na kilometr cuchnących zepsutą kiełbasą wyborczą zmieszaną z wyjątkową hucpą.
Do dzisiaj bełkot ten można sobie poczytać i przeanalizować pod względem jego realizacji na stronie: http://www.sld.org.pl/program/p-r-m-a-7597/dokumenty.htm
Przypomnijmy sobie chociażby dwa punkty programu SLD i UP 2001:
,,Dlatego trzeba:
• zapewnić spójność działań podejmowanych w sferze makro i mikroekonomicznej oraz dokonać koncentracji dostępnych środków w wybranych dziedzinach;
• oprzeć trwale ożywienie gospodarki - dające znaczący przyrost nowych miejsc pracy i środków na modernizację kraju - na skoordynowanej polityce pieniężnej i fiskalnej”.
Brakowało tylko punktu trzeciego : ,, będziemy dążyć do ogólnej pomyślności obywateli”!
Ale nie ten trajkot stanowi obiekt zainteresowania tego tekstu. To, że naiwny suweren wybrał sobie taką większość w Sejmie to już jego problem.
Prawdziwym nieszczęściem okazało się, że u tych pezetpeerowskich kacyków, którzy stali na czele państwa polskiego od 2001 roku znowu obudziła się wasalna mentalność.
Osobnicy pokroju Kwaśniewskiego czy Millera muszą mieć nad sobą pana z batem. Taka ich pańszczyźniana mentalność. Z oczywistych przyczyn po 1989 roku oficjalnym Wielkim Bratem nie mogła być dłużej Moskwa, więc pozostało jedynie snujące masę obietnic ,,Imperium Dobra”, które w pewien piękny słoneczny wrześniowy dzień zaatakowane zostało przez kilku Arabów , mistrzowsko obsługujących wielkie samoloty pasażerskie i tak przeszkolonych, że potrafiących nawet sterroryzować kilkudziesięciu rosłych mężczyzn plastykowymi nożami do nakładania lotniczego jedzenie.
Rozumiem , że tego dnia histeria mogła się udzielić polskim dziennikarzom i tysiącom zwyczajnych obywateli, którzy uwierzyli w Osamę bin Ladena nadlatującego na latającym dywanie nad Pałac Kultury. Wiem czemu tacy ludzie jak Tomasz Lis czy Jolanta Pieńkowska mieli te pięć minut w życiu, żeby pokazać swoje zdolności pantomimiczne . Ale czemu histerii uległ Aleksander Kwaśniewski, który jak skończony idiota wepchnął Polskę w awanturę z krajami, z którymi mieliśmy perfekcyjnie poprawne stosunki dyplomatyczne?
Kiedy rozmawiałem z Markiem Hauszyldem, mężem Dyrektor Gabinetu Prezydenta RP Urszuli Zyzik-Hauszyld wiele rzeczy mi się wyjaśniło. Szkoda, że nie mogę pewnych rzeczy powtórzyć na tym forum.
To przez Millera i Kwaśniewskiego podróżowanie z polskim paszportem po świecie przestało być bezpieczne. Dwóch dyletantów i trzeciorzędnych karierowiczów nikczemnego wzrostu wepchnęło nasz kraj w awanturę, za którą będą się wstydzić następne pokolenia Polaków.
Ci dwaj osobnicy dzisiaj ciskają gromy na wszystkich, którzy próbują dowieść prawdy o tajnych więzieniach CIA w Polsce, za które zresztą nie dostaliśmy nawet garści zepsutych orzechów.
Towarzysz Miller ciska się i wścieka na posła Janusza Palikota za to, że ten wyciąga największy brud i paskudztwo jego rządów – sprawę, która dawno powinna zaprowadzić kilka osób za kratki więzienne. O jakim bowiem wolnym państwie prawa, szanującym międzynarodowe normy i prawa człowieka można mówić, kiedy obywatele państw trzecich są na naszym terytorium zwożeni pod przemocą i torturowani z naruszeniem konwencji genewskich i prawa tejże Europy, o którą sobie dzisiaj najwięcej gębę wycierają właśnie pogrobowcy PZPR, nieszczęśliwie pełniący w rzekomo wolnej ojczyźnie najwyższe funkcje państwowe.
W niedzielnej audycji radiowej, o której wspomniałem na początku, Miller ośmielił się straszyć obywateli polskich Al.-Kajdą. Twierdził on , że ujawnienie sprawy tajnych więzień CIA w Polsce spowoduje atak rzekomej Al.-Kaidy na Polskę.
Jaką trzeba mieć skrajnie bezczelną mentalność, żeby ośmielać się twierdzić, że ujawnienie na światło dzienne brudów i łajdactw władzy, spowoduje ataki terrorystyczne? To jest właśnie terroryzm w najobrzydliwszej postaci. Tak jak w latach 80. XX wieku ten sam osobnik należał do wielkiej machiny komunistycznego kłamstwa zastraszającej kłamliwie młodzież pershingami Reagana, tak dzisiaj ten sam blagier ośmiela się szantażować naród oczekujący ujawnienia prawdy rzekomymi atakami domniemanej Al.-Kaidy.
Szkoda, że towarzysz Miller nie postraszy nas bronią biologiczną Saddama Husajna, która była zgromadzona w nieistniejących zakładach, których zdjęcia najbezczelniej w świecie pokazywał Radzie Bezpieczeństwa ONZ sekretarz stanu Collin Powell!
Znamienne, że towarzysz Leszek Cezary Miller próbował swojego czasu startować w barwach Samoobrony. Pasowało mu to, był przecież prostym absolwentem zyrardowkiej zawodówki, który dzięki partyjnej karierze dorobił się jak Lepper premierowania. A przecież to właśnie partia pod przywództwem śp. Andrzeja Leppera wydała bardzo rozsądne oświadczenie o niewyrażeniu zgody na udział wojsk polskich w ataku na suwerenny Irak.
W marcu 2003 roku Samoobrona oświadczyła ,, Samoobrona Rzeczypospolitej Polskiej nie wyraża zgody na udział wojsk polskich w bezsensownej awanturze. Decyzja o wysłaniu wojsk polskich bez upoważnienia mandatu ONZ, sytuuje Polskę w gronie bezwzględnych imperialnych agresorów, naraża Jej bezpieczeństwo wewnętrzne, oraz zdrowie i życie obywateli Rzeczypospolitej Polskiej. Stawia Naród Polski w niezwykle trudnej sytuacji moralnej, stoi w jawnej sprzeczności z naszymi historycznymi narodowymi doświadczeniami, obraża uczucia i majestat Najwyższego Autorytetu Moralnego Ojca Świętego, przekreśla wszystkie dokonania i wkład Narodu Polskiego w zachowanie ładu i światowego pokoju. Brak zgody Samoobrony Rzeczypospolitej Polskiej na tak obłudne i moralnie naganne działania wyraziliśmy w formie inicjatywy pokojowej.”
Nic dodać nic ująć, z wyjątkiem tego, że kiedy papież wzywający o pokój na świecie przyjechał do Krakowa, Leszek Miller jako pierwszy polski polityk pojechał bić pokłony Najwyższemu Kapłanowi. Hołd nie wiązał się jednak z przestrzeganiem nauk tego papieża, który zresztą wielokrotnie podkreślał, że wojna w Iraku będzie katastrofą dla ludzkości. Ten sam Leszek Miller, kiedy kilka lat później walił mu się pod nogami grunt polityczny, uprosił wspomnianego Andrzeja Leppera, aby mógł startować w barwach jego partii. Nieważne było co wcześniej głosiła Samoobrona, dla Millera liczyło się miejsce przy korycie.
Miller, Siemiątkowski i Kwaśniewski podobnie jak cała ich formacja polityczna wywodząca się z betonowego trzonu PZPR od lat zarzuca nas ,,europejską poprawnością polityczną”. To czerwoni z charakterystycznie bezczelną neoficką nadgorliwością pouczają innych, że kolorowych nie można nazywać ,, murzynami” a homoseksualistów ,,pedałami”. Tym czasem to oni właśnie pozwalali na sprowadzanie do naszego kraju ,,smoluchów” i ,,arabusów”, jak nazywa się w amerykańskim wojskowym żargonie ludzi o ciemnej karnacji skóry, i dopuszczali, aby na naszym terytorium ludzi tych traktować bez wszelkich praw ludzkich. Jedynym środowiskiem lewicowym, które od początku uczciwie podchodziło do całej tej sprawy, nagłaśniało ją i skrupulatnie patrzyło na łapska rządzących to była redakcja ,,NIE” Jerzego Urbana. I chociaż trudno mnie oskarżyć o sympatie lewicowe, to muszę podkreślić, że w znaczeniu etyki dziennikarstwa śledczego Jerzy Urban i jego dziennikarze zrobili kawał bardzo dobrej roboty.
W radiowych "Sygnałach dnia" na antenie radiowej Jedynki, Leszek Miller zadał pytanie odnośnie ujawniania afery tajnych więzień CIA w Polsce:
,,Cała ta sprawa stawia zasadnicze pytanie, po której stronie polscy politycy a także dziennikarze się opowiadają?”
Odpowiadam: Po stronie prawdy, zawsze i wszędzie, bowiem tylko prawda nas wyzwoli!
Jako akt skrajnej bezczelności i hucpy podniesionej do kwadratu mogę nazwać słowa Millera, które padły w dalszym ciągu jego wypowiedzi:
,, Ja zawsze będę stał po stronie ofiar, po stronie niewinnych ludzi, kobiet, dzieci mordowanych przez terrorystów w metrze, supermarkecie, na ulicy. Nie będę ronił łez nad mordercami niewinnych ludzi. Niestety zamachy terrorystyczne nie są wymysłem, a dobry terrorysta to martwy terrorysta.”
Niezależna brytyjska strona www.iraqbodycount.org oceniła bardzo ostrożnie, że od czasu inwazji wojsk koalicji na Irak w 2003 roku śmierć poniosło 114 584 cywilów. W lipcu 2010 roku amerykańskie dowództwo wojskowe umieściło na swojej stronie internetowej ich mocno ocenzurowane statystyki strat w Iraku. Z ich kalkulacji wynikało, że od 2004 do 2008 roku, a więc w okresie, kiedy regularna wojna została już zakończona, zabitych zostało 76 939 Irakijczyków . Większość z nich stanowiły właśnie niewinne kobiety i dzieci mordowane w metrze, supermarkecie i na ulicy.
W odpowiedzi na wyjątkową arogancję Leszka Millera, powtórzę za Januszem Korwinem –Mikke, człowiekiem, którego uważam, za najbardziej zmarnowany talent polityczny w dziejach Polski, że ,,dobry czerwony to martwy czerwony”!
Kiedy bowiem słyszę słowa Millera mówiącego o zdradzie stanu tych, którzy wywalają na światło dzienne jego wstrętne brudy, kiedy słyszę słowa - ,, Ja jestem osobiście zawstydzony tym, że są posłowie, którzy wolą być rzecznikami interesów morderców niż obywateli Rzeczpospolitej” – to jestem w stanie nawet poprzeć Janusza Palikota, byleby Leszek Cezary Miller znalazł się tam gdzie jest jego miejsce i spędził tam resztę swojego nędznego żywota!
