
W najnowszym „Press” (nr 5/2012) interesujące rozmowy i autorska analiza przepisów o autoryzacji.
Sebastian Kucharczyk rozmawia z Wojciechem Jagielskim. Jagielski opowiada o przyczynach swojego odejścia z „Gazety Wyborczej” do PAP. W Agencji będzie przygotowywał materiały analityczne, a jednocześnie w wolnych chwilach będzie pisał książki. Odpowiadając na pytanie o swoją wypowiedź, iż dziennikarstwo polskie przez ostatnie 20 lat „sprzedawało głupotę na masową skalę” stwierdził: „To zdanie zostało wyrwane z długiej rozmowy. Nie uzurpuję sobie prawa do oceniania kogokolwiek. Nie ukrywam jednak, że widzę wiele rzeczy złych w dziennikarstwie. Uważam, że za bardzo umizgujemy się do swoich odbiorców i nie traktujemy ich poważnie”. Jagielski uważa, że zmienia się obecnie definicja dziennikarstwa, jest nim zarówno wzorcowy reporter działu miejskiego uganiający się za wydarzeniami, jak i prezenter prowadzący w telewizji program rozrywkowy (więcej na stronie 12).
Główny wywiad w niniejszym numerze przeprowadził Mariusz Kowalczyk z Jarosławem Gugałą, dyrektorem pionu informacji i publicystyki Telewizji Polsatu (strony 18 – 24).
Fragment wywiadu:
Pan też sam sobie ustala zasady?
Moją zasadą – od kiedy zostałem dziennikarzem – jest bycie człowiekiem niezależnym i nieidentyfikowanie się z żadnym stadem.
Oglądał Pan swój program „Gość Wydarzeń” z początku kwietnia z Joachimem Brudzińskim?
Wielokrotnie.
Na kilometr było czuć, kogo Pan popiera.
To są komentarze ludzi, od których na kilometr czuć, jaką reprezentują opcję. Ma pan mi coś do zarzucenia w związku z tym programem?
Emocje Pana poniosły.
Żadnych emocji z mojej strony tam nie było. Joachim Brudziński zastosował następującą erystykę: atakować i krzyczeć, że jest atakowany. Może stąd takie pana wrażenie. Gdy stwierdził, że jestem gorszy niż Tatiana Anodina, powiedziałem mu, żeby mnie nie kopał poniżej pasa. Jeżeli rozmawiam z przedstawicielem PiS, to jako dziennikarz w takiej rozmowie powinienem się zachowywać trochę, jakbym był zwolennikiem Platformy. I odwrotnie.
Właśnie tak to w tym programie wyglądało.
W dalszej części wywiadu Gugała przyznaje, że w szeroko komentowanej rozmowie z Adamem Hofmanem – „nie opanowałem się. Popełniłem błąd”. Mówi też o powodach swojego odejścia z TVP, posadzie ambasadora w Urugwaju i o profilu Polsat News.
W artykule „Autokastracja” redaktor naczelny pisma, Andrzej Skworz pisze: „Dziennikarze są przeciw autoryzacji. Wtedy, gdy im to wygodne”.
Skworz opisuje wolty Tomasza Lisa i Teresy Torańskiej. Lis publikując tekst rozmowy Torańskiej z Bielanem powoływał się na obronę wolności słowa, gdyż gdyby tekstu nie opublikował, to byłaby to cenzura prewencyjna. „Kiedy sam stosował ją wobec innych dziennikarzy, nazywał to realizacją wolności słowa” – zauważa Skworz i przytacza opis problemów jakie miał z autoryzowaniem rozmowy z Lisem Jacek Nizninkiewicz, przygotowujący tekst dla Onetu. Z kolei Teresa Torańska, która wcześniej w rozmowie dla „Super Expressu” broniła autoryzacji, teraz zmieniła zdanie i opublikowała nieautoryzowany wywiad z Bielanem.
Autor postuluje: usuńmy autoryzację – „Musimy walczyć o usunięcie zapisu o autoryzacji z prawa prasowego. Żadna ustawa nie powinna opisywać technik pracy dziennikarskiej. Przecież prawo prasowe nie reguluje rzeczy ważniejszych: jakie tematy dziennikarz może poruszać w mediach czy jak pokazywać polityków. Dlaczego ustawa ma nam mówić, jak spisywać nagrania z dyktafonu? Jeśli jednak autoryzacja miałaby pozostać, żądajmy podania ścisłej jej definicji: co jest jej celem i co wolno w niej z wypowiedziami robić, a czego nie”. I kończy swój artykuł konkluzją: „Autoryzacja nie oznacza kłamstwa. Zacznijmy więc od najprostszego: od usuwania jej ze swoich głów”. (strony 40 – 42).
Opr. mp
