Telewizja publiczna umiera – stwierdza w nowym wydaniu tygodnika „Uważam Rze” Krzysztof Feusette. Jeśli nikt nie podłączy jej respiratora - nie wskrzesi misyjności, nie pomoże w finansowaniu, nie odpolityczni stacji, może nastąpić koniec TVP.
„Jeszcze włączą [widzowie – red.] >>Wiadomości<<, >>Teleexpress<<, >>Panoramę<<, >>M jak Miłość<<, ale przecież wyniki badań oglądalności oraz kondycja finansowa spółki nie pozostawiają złudzeń” – pisze w „URze” Feusette. W ocenie redaktora, zapaść publicznego nadawcy zaczęła się wraz ze słowami premiera Tuska z 2008 r. „Polacy usłyszeli, że abonament telewizyjny to haracz, który za chwilę zostanie zniesiony. Ruszyła lawina, w ciągu kilku lat wpływy z abonamentu (…) zmalały o ponad połowę” – czytamy w tygodniku.
Problem TVP tkwi w tym, że nikt nie chce wziąć na siebie odpowiedzialności za stabilizację „ostoi tego, co zwykło się nazywać misją publiczną”. „Wszyscy umyli ręce, wszyscy na wszystkich zwalają odpowiedzialność” – przekonuje Feusette. Konsekwencją rozmycia odpowiedzialności są topniejące regularnie wpływy z abonamentu. W 2011 r. stanowiły one jedynie 13% wszystkich przychodów Telewizji Polskiej, w chwili, gdy w innych krajach UE publiczne finansowanie przekracza połowę zysków państwowych nadawców. Zmianie sytuacji nie pomagają kolejne kampanie reklamowe, które uświadamiają widzom rolę abonamentu w funkcjonowaniu publicznej telewizji. „Może właśnie o to chodzi? By z TVP pozostały jedynie archiwalne taśmy, wspomnienia bezrobotnych reżyserów oraz operatorów i logo do wzięcia za symboliczne euro?” – zastanawia się publicysta „Uważam Rze”.
Nie pomaga też wskrzeszanie misyjności i powrót na antenę Teatru Telewizji oraz ekspansja programów rozrywkowych jako przejaw telemetrycznej polityki programowej. Są za to „manify zamiast manifestacji, i kilkudziesięcioosobowe protesty na Wawelu, a nie dziesięciotysięczny marsz ku czci tragicznie zmarłej pary prezydenckiej. W Dwójce Tomasz Lis prezentuje stronniczość większą niż jego koledzy w TVN24. Janowi Pospieszalskiemu dano z wielką łaską program w TVP Ino”. A na dodatek jeszcze powrót do „Panoramy” Hanny Lis i kolejny „gwiazdorski kontrakt”. Wyliczenia Feusette prowadzą redaktora do podsumowującego pytania: „Kto zgasi światło, zanim na Woronicza wjadą buldożery tych, którzy już dziś zacierają ręce na myśl o wielkich lodach z małego ekranu?”.
Więcej w tekście Krzysztofa Feusette „Upadek TVP” na str. 14-17 najnowszego wydania tygodnika „Uważam Rze”.
Tematem całego wydania „Uważam Rze” jest w tym tygodniu upadek publicznego nadawcy. W numerze ponadto:
- Kamila Baranowska pisze o gigantycznych stratach finansowych, najniższych w historii wpływach z abonamentu, spadku przychodów z reklam i odpływie widowni, zastanawiając się, czy jest jeszcze szansa na odczarowanie koszmarnego scenariusza dla TVP („Bez przyszłości” str. 18-21);
- „Trudno znaleźć w Europie Zachodniej państwową telewizję, która byłaby uodporniona na przemijające, ideologiczne mody oraz polityczne naciski” – stwierdza Marek Magierowski i przekonuje, że trudno na Starym Kontynencie o wzorzec rzetelnej publicznej telewizji („Obiektywizm? Jaki obiektywizm? str. 22-23).
Opr. OG
