W 2007 roku hiszpański dziennik poranny El Pais opublikował serię oszczerczych artykułów autorstwa dziennikarki Pilar Ramoli, przedstawiających Polaków jako współsprawców zagłady Żydów podczas II Wojny Światowej. Artykuły te były wpisane w programową kampanię propagandową skierowaną przeciw ,,ostatniemu bastionowi zachowawczego katolicyzmu” w Europie. Swoją stronniczością Pilar Ramoli udowodniła, że europejska prasa lewicowa jest nieobiektywna i obłudna w ocenie złożonych procesów społecznych.

Światek małych kłamstewek wpisanych w kanon poprawności politycznej

   Znamienne, że właśnie w 2007 roku, kiedy Pilar Ramoli opublikowała swoje napastliwe artykuły, amerykańska Liga przeciw Zniesławieniom uznała, że to właśnie Hiszpanie zaraz po Polakach są najbardziej wrogo ustosunkowanym narodem wobec społeczności żydowskiej.

Według wspomnianej organizacji amerykańskiej ,, ponad 50 proc. mieszkańców największych krajów Europy uważa, że Żydzi są bardziej lojalni wobec państwa Izrael niż wobec krajów, w których mieszkają”.  Liga uznała także, że pośród narodów pięciu krajów starego kontynentu: Hiszpanii, Polski, Niemiec, Francji i Włoch, jedynie w tym ostatnim nie nastąpił wzrost nastrojów wrogich wobec społeczności żydowskiej. Taki wniosek może świadczyć jedynie o wątpliwej metodyce tych badań, ponieważ o wiele bardziej złożony raport połączonych komisji spraw konstytucyjnych oraz zagranicznych Izby Deputowanych włoskiego Parlamentu dowodzi, że to właśnie we Włoszech nastąpił wyraźny i progresywny wzrost nastrojów antyżydowskich. We włoskim sprawozdaniu możemy przeczytać, że aż 22 procent młodych Włochów w wieku od 18 do 34 lat uważa się za zdecydowanych antysemitów. Autorzy raportu podkreślają jednocześnie, że ,, we Włoszech antysemityzm jest zjawiskiem bardziej kulturowym, powiązanym z debatą polityczną, a nie opartym na czynach agresywnych i zorganizowanych”.

    Zupełnie inaczej wygląda to jednak w innych krajach Unii Europejskiej. Niepokoić może sytuacja we Francji i w Holandii – krajach, które zwykło się stawiać za wzór tolerancji wobec wielokulturowości. Czyżby do działaczy wspomnianej Ligii nie dotarł jeszcze alarmujący ton wypowiedzi Fritsa Bolkesteina, byłego holenderskiego komisarza unijnego pochodzenia żydowskiego, który zaniepokojony wzrostem holenderskiego antysemityzmu, pozwolił sobie na stwierdzenie, że obecnie jest ten moment w historii, kiedy Żydzi powinni natychmiast uciekać z Holandii, ponieważ narastająca fala napaści na społeczność judaistyczną przybiera proporcje przedwojenne? Tymczasem, od sześciu lat przed polskim konsulatem w Tel-Awiwie gromadzą się tłumy. Powstają nawet kolejki społeczne ludzi chętnych do osiedlenia się nad Wisłą. 

   Jak więc naprawdę jest postrzegana Polska w oczach Żydów, skoro w samym tylko 2010 roku polski paszport odebrało 2,5 Izraelczyków? Dlaczego tak się dzieje, że tysiące młodych Izraelczyków nie znających języka polskiego od lat zabiega o prawo stałego pobytu w Polsce z tytułu przedwojennego obywatelstwa ich dziadków? Czyżby nie czytywali od czasu do czasu New York Timesa, w którym przedwojenna Polska jest określana przez panów Ethana Bonnera i Nicholasa Kulisha jako państwo nazistowskie? 

W opublikowanym 12 kwietnia br. artykule tych dwóch ignorantów poświęconym Guenterowi Grassowi pt. ,,Israel Bars German Laureate Grass Over Poem" możemy przeczytać: ,, Najsłynniejszą powieścią pana Grassa jest wydany w roku 1959 'Blaszany bębenek', porywająca alegoryczna eksploracja rozkwitu nazizmu w Niemczech i w Polsce". 

 

Numerus clausus w Izraelu

   The New York Times puszy się, że ma najlepszych na świecie publicystów i jest gazetą o najwyższej wiarygodności merytorycznej. Chciałoby się na to odpowiedzieć szemranym językiem warszawskim ,,a g…o prawda”. Gdyby owych dwóch osłów wypisujących bzdury w największym nowojorskim dzienniku wysiliło się, żeby choć zajrzeć do Wikipedii to musiałoby ich zastanowić jak w państwie nazistowskim, jakim w ich opinii rzekomo była II Rzeczpospolita, mogła powstać społeczność żydowska tworząca najliczniejszy niechrześcijański związek religijny, zorganizowany w 818 gminach wyznaniowych z około 1600 duchownymi będącymi na etatach gmin.

Czyżby Nicolas Kulish, rzekomo znakomicie wykształcony absolwent Uniwersytetu Columbia i były reporter The New York Times w Berlinie, nie wiedział, że 1 września 1939 roku największe żydowskie czasopismo polskojęzyczne Nasz Przegląd opublikowało odezwę do Żydów na całym świecie o następującej treści:  

Organizacja Syjonistyczna i naród żydowski stoją po stronie polskiej, gotowe do walki o swą godność i niepodległość. To oświadczenie winno być drogowskazem dla światowego żydostwa. Miejsce Żydów całego świata jest po stronie polskiej!

Dzień później w tej samej gazecie opublikowany został apel Zarządu i Rady Naczelnej Związku Rabinów RP : 

Bracia w Izraelu, Obywatele Najjaśniejszej Rzeczypospolitej Polskiej! Odwieczny wróg napadł w niecny, nikczemny sposób na naszą tak gorąco przez nas umiłowaną Ojczyznę, Polskę. Wyzuty dosłownie z czci, wiary i wszelkich uczuć ludzkich, niesie on mord, rabunek i pożogę. My Żydzi, dzieci tej ziemi od zamierzchłych czasów, stajemy wszyscy w karnym ordynku, zwarci i opanowani na wezwanie Pana Prezydenta Rzeczypospolitej i Naczelnego Wodza, aby bronić naszej ukochanej Ojczyzny, każdy na wyznaczonym mu przez władze posterunku i oddamy, gdy zajdzie tego potrzeba, na ołtarzu Ojczyzny, nasze życie i nasze mienie bez reszty. Jest to naszym najszczytniejszym obowiązkiem obywatelskim i religijnym, według nakazów naszej Świętej Wiary, który z największą radością spełnimy – tak nam i Polsce dopomóż Bóg.

   Czy są to słowa ludzi żyjących w państwie narodowo-socjalistycznym, którego pierwszym programowym celem było ,,usunięcie <<żydostwa>> z aryjskiej przestrzeni życiowej”?

Przecież punkt czwarty statutu DAP, a później NSDAP wyjaśniał tą kwestię w sposób bezdyskusyjny: 

Tylko członkowie narodu mogą być obywatelami państwa. A tylko ci, w których żyłach płynie niemiecka krew, bez względu na wyznanie , mogą być członkami narodu. Dlatego żaden Żyd nie może być członkiem narodu (niemieckiego).

W Polsce nigdy takie prawo, a nawet program partii o podobnej treści nie powstał.

Czy to oznacza, że w II RP nie było antysemityzmu wyrażającego się napadami  na żydowskie sklepy lub wprowadzeniem przez niektóre uczelnie numerus clausus dla żydowskich studentów? Owszem tak się bez wątpienia działo. Na 3 miliony obywateli narodowości żydowskiej z przyczyn narodowościowych zginęło 95 Żydów. Czy jednak nie było morderstw o podłożu nacjonalistycznym na Polakach? Owszem zdarzały się i to wcale nie sporadycznie. Czy ktoś dzisiaj pamięta o przedwojennych mafiach żydowskich, które programowo osłabiały państwo polskie w czasie Wielkiego Kryzysu? W czasach kiedy Alfons Capone terroryzował Chicago, a rodzina Gambino ustanawiała swoją krwawą dyktaturę w Nowym Jorku,  polskie miasta terroryzowały żydowskie gangi przemytnicze. Kto dzisiaj pamięta Henocha Marymitza twórcę polskiego narko-biznesu, jego wspólnika Szyję Grynberga, czy braci Mojżesza i Abrahama Martymizowów kumających się z  Mojżeszem Nowomiastem, którego kurierzy rozwozili ,,prochy” z Sosnowca do Wilna, Katowic, Lublina, Krakowa, Kielc, Poznania i Lwowa. Ci ludzie i ich ,,podkomendni” mieli wiele ofiar polskich na sumieniu.

Na łamaniu prawa, przemycie, gangsterce, prostytucji i wielu innych gałęziach działalności przestępczej wielu obywateli polskich pochodzenia żydowskiego zbiło kokosy, kiedy setki tysięcy ludzi nie mogło liczyć na jeden posiłek dziennie. Działalność gangów żydowskich i wielkich nieformalnych sieci handlowo-biznesowych działających w sobie tylko znany sposób poza prawem w hermetycznie zamkniętym środowisku żydowskim były odbierane przez społeczność nieżydowską jako pasożytowanie na nieszczęściu i biedzie milionów ofiar największego kryzysu w historii .

   Bez wątpienia wszystkie prześladowania były naganne. Ale należy podkreślić, że nawet w tak bałaganiarskim i skorumpowanym państwie jak Polska pod dyktaturą Piłsudskiego, większość z tych przestępstw kończyła się postępowaniem karnym i surowym wyrokiem.  

   Natomiast osławiona koncepcja numerus clausus, czyli zamkniętej liczby studentów pochodzenia żydowskiego studiujących na uniwersytetach państwowych nie była wcale wynalazkiem polskim. Numerus clausus wprowadziły wcześniej uczelnie w Stanach Zjednoczonych, Niemczech, Rosji, Rumunii i na Węgrzech. Jednym słowem w tych krajach gdzie obawiano się, że środowiska żydowskie stworzą zamknięte kręgi akademickie lub inaczej  hermetyczne towarzystwa wzajemnego wspomagania ,,swoich”.

   Czyż zasady tej nie stosuje się dzisiaj na izraelskich uczelniach wobec arabskich uczniów – obywatelach Izraela?  Przecież niezmiennie od 30 lat tylko 50% uczniów arabskich dostaje się w Izraelu na studia . Kilka lat temu profesor Khaled Arar z Beit Berl College opublikował swoje podejrzenia co do polityki utrącania arabskich studentów przy psychometrycznych egzaminach wstępnych na izraelskie uczenie. Podejrzewa on, że od 1982 roku świadomie wystawia się złe oceny z egzaminów wstępnych dla arabskich obywateli Izraela. Czyż nie jest to numerus clausus w najczystszej postaci rasistowskiej?

 

Pierwsza ,,Liga" historycznego kłamstwa

    Ignorancja historyczna niektórych środowisk żydowskich w Ameryce nie wynika tylko z ich niewiedzy lub zaślepienia. Są to środowiska silnie związane z Ligą Przeciw Zniesławieniu, która żyje, funkcjonuje, ale przede wszystkim zarabia pieniądze dzięki utrzymywaniu poczucia zagrożenia narodu żydowskiego na świecie. Ten mechanizm został znakomicie ukazany w dokumentalnym filmie izraelskim ,,Dezinformacja” (hebr. Hashmatsa), wyprodukowanym i nakręconym  w 2009 roku przez izraelskiego dziennikarza Yoava Shamira.

Liga Przeciw Zniesławieniu bazuje na mitach i masowym strachu wykształconym u żydowskich dzieci już w szkołach. To przez sadystyczno-pornograficzną grafomanię Jerzego Kosińskiego (Malowany Ptak) czy telewizyjne gnioty w gatunku serialu ,,Holocaust” z 1978 (scenariusz: Gerald Green)  ukazującego polskich żołnierzy w przedwojennych mundurach Wojska Polskiego w rogatywkach rozstrzeliwujących powstańców z Getta Warszawskiego, Polska jest krajem w którym młodzi Izraelczycy czują się równie przerażeni jakby podróżowali na zachód od rzeki Jordan.

Jeżeli jednak świadome fałszowanie historii przez Ligę Przeciw Zniesławieniu i środowiska wokół niej orbitujące da się wytłumaczyć jako bardzo dochodowy interes, to trudno znaleźć wytłumaczenie dla publicystyki w stylu bredni wypisywanych przez  dziennikarzy pokroju Pilar Ramoli w prasie europejskiej. Przecież europejscy publicyści zawsze podkreślają swoją nieporównywalnie lepszą znajomość historii od Amerykanów i puszą się ponoć wyższym poziomem kultury i lepszym smakiem.

Dotyczy to szczególnie zachodnioeuropejskiej prasy lewicowej, która ignorując bandyckie napady na gminy żydowskie w krajach starej piętnastki UE, wypomina Polsce i Polakom zoologiczny antysemityzm i wyssany z palca współudział w zagładzie naszych własnych obywateli w latach 1939-1945.

A przeciez, chwała Bogu,  w tej tak bezkarnie oczernianej Polsce nikt dzisiaj nie wznosi haseł nazistowskich pod pomnikami męczeństwa narodu żydowskiego. Tymczasem w maju 2010 roku, podczas modlitwy za zmarłych wygłoszonej w miejscu upamiętniającym ostatnią deportację tysięcy żydowskich dzieci z okupowanej Holandii do obozów zagłady, miejscowi rockersi wznosili okrzyki "Sieg heil!”. Dzisiaj ta hołota stanowi fundament społeczny populistyczno – nazistowskiej Partii Wolności (PVV) Geerta Wildersa, która chce wyrzucenia polskich imigrantów z Holandii.

   Wzrost prawdziwych, a nie wydumanych nastrojów antysemickich w Europie ilustruje zeszłoroczna historia z holenderskiego miasta Weeps, w którym odwołano uroczystości szabasowe w miejscowej synagodze, po tym jak lokalne bojówki nacjonalistyczne oszpeciły jej ściany swastykami i napisami ,,żydzi do gazu!”. Należy podkreślić, że był to pierwszy przypadek odwołania modlitwy szabasowej w Europie od 1945 roku.

p.lepkowski@op.pl

 

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl