Postępowania Stefana Niesiołowskiego wobec Ewy Stankiewicz bronić nie sposób. Kto chce może jedynie szukać okoliczności łagodzących. Pozostawię to samemu zainteresowanemu i jego partyjnym kolegom. Mnie o wiele bardziej interesuje postępowanie naszej koleżanki po fachu Ewy Stankiewicz i reakcje środowiska na owo zajście.

 

Zachowanie Stefana Niesiołowskiego potępił Kongres Mediów Niezależnych. O ukaranie posła zaapelował dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP Wiktor Świetlik, a nader liczna grupa dziennikarzy i publicystów zaapelowała do mediów o bojkot posła. Na temat postępowania Ewy Stankiewicz nikt się nie odezwał, z czego można wnosić, że w pełni je akceptujemy. Czy rzeczywiście powinniśmy?

Ewa Stankiewicz twierdzi, że oprócz widocznego na dostępnym w Internecie filmie ataku słownym na nią i fizycznym na trzymaną przez nią kamerę Niesiołowski zaatakował fizycznie również samą dziennikarkę. Poseł zaprzecza, a niestety obie strony są mało wiarygodne. Niesiołowski twierdzi, że działał w samoobronie, bo dziennikarka „omal nie wybiła mu zębów kamerą”. Tymczasem na filmie dostępnym w Internecie widać, że w chwili fizycznego ataku, to Niesiołowski rusza w kierunku dziennikarki stojącej w odległości kilku kroków. Natomiast Stankiewicz w wywiadzie dla sdp.pl utrzymuje, że tak w ogóle to Niesiołowski usiłował ją sprowokować i podczas nakłaniania go do wywiadu „nachalnie ją atakował nie pozwalając jej odejść”. Szkoda, że tego zachowania posła też nie udało się zarejestrować. Wiemy więc, że poseł PO był co najmniej napastliwy słownie i co najmniej zaatakował kamerę. Natomiast Ewa Stankiewicz była co najmniej nachalna. Oczywiście te przewiny są nieporównywalne, ale czy dziennikarz ma prawo być aż tak nachalny?

W sensie prawnym może i ma, bo do zajścia doszło na terenie Sejmu, wkrótce po ważnym głosowaniu i w czasie blokady parlamentu przez Solidarność. Ale czy to rzeczywiście jest w dobrym stylu? Ile razy ktoś grzecznie lub niegrzecznie ma dawać nam do zrozumienia, że nie chce z nami rozmawiać? Czy fakt, że my uważamy, iż poseł powinien być gotowy rozmawiać z dziennikarzami zawsze i wszędzie, uzasadnia nachalność bez granic? Materiał o tym, że poseł odmawia z nią rozmowy w sposób pogardliwy i na terenie Sejmu Ewa Stankiewicz miała już przed finałem zajścia, więc czy dalsza dyskusja z posłem rzeczywiście była dziennikarską służbą z ramienia społeczeństwa?

Wiem, że jak mówi porzekadło: kto z kim przestaje takim się staje. Skoro jednak chcemy krytykować polityków za niewybredne zachowania starajmy się sami pracować w dobrym stylu.

Andrzej Kaczmarczyk

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl