Na swoim blogu Andrzej Kaczmarczyk proponuje byśmy jako środowisko uderzyli się w piersi i sami od siebie zaczęli wymagać standardów dobrego postępowania. Chodzi oczywiście o głośny incydent z udziałem Ewy Stankiewicz i Stefana Niesiołowskiego.


Nie ma sensu opisywać zajścia wszystkim znanego. I pewnie wszyscy widzieli je na filmach opublikowanych na portalach i youtube. Więc do rzeczy: nie zgadzam się z tezą Andrzeja. I dla poparcia mojego stanowiska przypomnę fragmenty filmu.

Stankiewicz normalnie pyta, Niesiołowski z furią odpowiada. Po drugie, to nie Stankiewicz goni z kamerą Niesiołowskiego, tylko Niesiołowski naciera na kamerę. To nie Stankiewicz  krzyczy „won”, tylko Niesiołowski, to nie Stankiewicz obraża słownie posła, tylko poseł wyzywa dziennikarkę. Myślę, że wystarczy. To, że zrobiła ona dość jednostronny film „Solidarni 2010” nie jest żadnym argumentem i powodem, by ją tak wściekle atakować. Co więcej dziennikarz ma prawo pytać polityka w miejscu publicznym, a polityk pełniący funkcje państwowe czy rządowe ma obowiązek na pytania odpowiadać. I tyle w tej kwestii czy dziennikarze powinni być przesadnie grzeczni wobec polityków i kto powinien bić się w piersi, nawet jeśli był sprowokowany (?)

14 maja 2012
 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl