Kilka lat temu samozwańczą polską elitką intelektualną wstrząsnęło doniesienie, ze prezydent Warszawy, kandydat na prezydenta RP, zwrócił się do jakiegoś ,,Bogu ducha winnego obywatela" wulgarnym określeniem ,,spieprzaj dziadu!". Rzeczywiście, niedobrze jest, kiedy osobnik utrzymujący się z podatków obywateli wyzywa wyborcę od dziadów i zamiast odpowiedzieć na najgłupsze nawet pytanie każe im spieprzać chowając się jednocześnie pod ramiona ochrony. Obywatel nazwany ,,dziadem" powinien był pana prezydenta miasta stołecznego podać do sądu i żądać przeprosin. Proste jak drut! Nie zrobił tego? Jego sprawa!
Jednak słowa ,,spieprzaj dziadu" urosły do rangi motta PiS-u, symbolicznego olewania przez braci Kaczynskich polskiego społeczeństwa. Główny inkwizytor PO Stefan Niesiołowski, zawodowo zajmujący się życiem płciowym bezkręgowców, krewny przedwojennego przywódcy Młodzieży Wszechpolskiej i członek licznych klubów katolickich zbudował na tym nawet złożoną teorię spiskową o PiSie i jego twórcach. Ten niedoszły saper-amator, pragnący wysadzić pomnik Lenina w Poroninie jest prywatnie bardzo miłym gościem. Poznałem go w sierpniu 1992 roku w Londynie. Na studencie nauk politycznych jakim wówczas byłem zrobił wrażenie gościa rozsądnego, grzecznego i racjonalnie myślącego. Jak widać lata na wikcie publicznym strasznie odmieniły pana Stefana. Po 20 latach bycia w polityce wrócił do image'u ,,szaleńca" chcącego wysadzać pomniki. Tym razem jednak musi poczekać na budowę pomnika Lecha Kaczyńskiego.
Oczekiwanie na budowę pomnika Kaczyńskiego powoduje u pana Stefana nasilenie zaburzenia afektywnego dwubiegunowego objawiającego się biciem dziennikarek, mówieniem do obywateli ,,won do PiS-u" i wyraźną skłonnością do bitki. Łatwo jest jednak być bohaterem wobec delikatnej pani red. Ewy Stankiewicz. Ciekawe czy słowa te powtórzyłby pan poseł sam na sam z silnym młodym mężczyzną? Lub czy zachowałby się tak w rozmowie z Moniką Olejnik, Tomaszem Lisem czy Kamilem Durczokiem? Oni też kiedyś biegali z mikrofonem między skupem butelek a salami sejmowymi szukając marniutkich reportażyków.
Poseł RP, polityk PO, działacz publiczny powinien mieć świadomość, że będzie wzbudzać zainteresowanie mediów lub pojedynczych dziennikarzy. Nie podoba się posłowi Niesiołowskiemu styl zadawania pytań przez panią Stankiewicz? No cóz, nie tylko pani Olejnik ma przywilej wulgarnego sposobu odnoszenia się do rozmówcy lub sztorcowania rozmówców słowami ,,ja tu zadaję pytanie!". Oczywiście to dziennikarstwo polskie, zaściankowe i nacechowane często zwykłym chamstwem. Ale takie jest jakie jest! Zawsze jest nieco lepsze i kulturalniejsze niż w Bangladeszu.
Osobnik taki jak poseł Niesiołowski powinien wiedzieć, ze zapłatą za posiadanie dobrego miejsca przy darmowym korycie z pieniędzy podatników jest konieczność bycia osobą publiczna 24 godziny na dobę. A pani Stankiewicz powinna pamiętać , ze robienie komuś zdjęć bez jego zgody to nie tylko naruszenie prywatnej przestrzeni człowieka, ale też zwyczajne, ordynarne chamstwo! Zasady to dotyczą tak samo dziennikarzy, reporterów, operatorów filmowych, fotografików jak i po drugiej stronie polityków, urzędników państwowych i samorządowych. Ach gdyby pan Niesiołowski wiedział ile nasze polskie gwiazdeczki ostatnich sezonów muszą się nadzwonić, nabiegać i naprosić po redkacjach pisemek dla pań, żeby ktoś im cyknął ,,przypadkową" fotkę na ulicy czy w restauracji! Image i popularność trzeba podtrzymywać panie Niesiołowski!
A pan stefan, chociaż jest niezwykle marnym politykiem, nie musi juz wzorem Herostratesa palić po raz drugi efejskiego Artemizjonu. Jeżeli panu Niesiołowskiemu ten styl życia się nie podoba, to co do jasnej cholery robi w polityce? Ja chętnie zajmę jego miejsce w Sejmie i dam się ganiać paniom z kamerami! Być moze jako politolog ze specjalizacją w polityce społecznej będę miał trochę lepszą orientację czym jest ustawa emerytalna od specjalisty anatomii odwłoku drosophilii melanogaster.
p.lepkowski@op.pl
