Marek Palczewski                                                    

„Teleexpress” w sferze globalnej rozrywki

 

I.                    Historia i kontekst.

„Teleexpress” jako program telewizyjny i najszybszy serwis na świecie powstał w 1986 roku. Świat kończył z zimną wojną, rozpoczynała się era głasnosti i pierestrojki. Zmieniała się telewizja. Z wolna wykluwało się pojęcie infotainmentu, oznaczające połączenie rozrywki z informacją.

Pierwszy program emitowany był z taśmy 26 czerwca 1986 roku. Prowadził go Wojciech Mazurkiewicz. Po nim cała plejada doskonale znanych prezenterów, m.in. Wojciech Reszczyński, Jolanta Fajkowska, Bożena Targosz, Magda Mikołajczak-Olszewska, Maciej Orłoś, Katarzyna Trzaskalska i Beata Chmielowska - Olech. Pierwszym szefem „Teleexpressu” był Józef Węgrzyn. Obecnie jest nim Jerzy Modlinger.

Tym, co odróżniało od początku „Teleexpress” od innych serwisów informacyjnych polskiej telewizji było tempo przekazu wiadomości – ekspresowe. Tytuł wymyślił ówczesny dyrektor generalny TVP, Aleksander Perczyński;  przyjął się, choć i dziś nie wszystkim przypada do gustu. W swojej formie „Teleexpress” nawiązywał do radiowego „Radiokuriera” ( wykreowanego przez Andrzeja Turskiego)  i jego wesołej odmiany „dźwiękowej sałaty z kraju i ze świata”.

Ojcami - założycielami „Teleexpressu” byli przede wszystkim Józef Węgrzyn i wspomniany wyżej Andrzej Turski.  Dzięki ich staraniom Polacy zobaczyli jeden z pierwszych (jeśli w ogóle nie pierwszy) program w konwencji infotainmentu. Wprawdzie wcześniej w tym kierunku podążali Brytyjczycy (ITN News, Channel 4) i Amerykanie (CNN), ale tak sformatowanego programu, w którym większość informacji tworzyły tzw. michałki, nie mieli.

Daren Lilleker opisując w 2006 roku w „Key Concepts in Political Communication” formułę inforozrywki wskazywał na takie cechy jak: triumf stylu nad treścią, estetyka montażu MTV, szybka akcja, post-modernistyczne studio, komputerowe logo, retoryczne lidy, prowadzący – celebryta. Czy w tym sensie „Teleexpress” był i jest inforozrywką? Na to pytanie przyjdzie odpowiedzieć w dalszej części tej analizy. Zastanowimy się również nad odpowiedzią na inne, zbieżne pytanie: czy program można/trzeba/należy zaliczyć do tabloid TV?

Daya Kishan Thussu (2007) W książce „News and Entertainment. The Rise of Global Infotainment” zauważa, że od kilkunastu lat następuje globalizacja newsa, czyli jego amerykanizacja, wyznaczona przez potrzeby rynkowe oglądalności, która priorytetyzuje soft newsy o celebrytach, przestępstwach, przemocy i korupcji, czyniąc z tego spektakl  i „globalną sferę infotainmentu” . Czy odnosi się to również do „Teleexpressu”? Czy „Teleexpress” był wtyczką imperialistów , medialnym koniem trojańskim przygotowującą społeczną i medialną rewolucję w Polsce? Ta teza wydawać by się mogła zbyt śmiałą, ale w żadnym wypadku nie można lekceważyć wpływu zmian technologicznych na zmiany świadomości i procesy społeczne, o czym swego czasu pisał McLuhan. W ten sposób „urozrywkowienie” newsa może być rozpatrywane jako jeden z czynników globalnej zmiany.

Dziś już prawie wszystko jest karnawałem, spektaklem dziejącym się na naszych oczach. Tak zwana CNNizacja rzeczywistości oznacza, że wojna rozpoczyna się wtedy, kiedy wokół Bagdadu zostaną ustawione kamery telewizyjne. Można by powiedzieć, że jeśli nie byłoby kamer, to nie byłoby wojny. Kreujemy wydarzenia i pseudo- wydarzenia: w obecności kamer wysypujemy zboże na tory, aresztujemy chirurga G. i zatrzymujemy znanego polityka. Tworzymy hiperrzeczywistość – wzorzec dla rzeczywistości.

Jakie miejsce w tej globalnej sferze medialnej zajmuje „Teleexpress”? Czy trywializuje publiczny dyskurs, zamazuje sensy, odbiera wartości informacyjne newsom, a obdarowuje je reklamą i rozrywką tylko? Czy spełnia proroctwo Neila Postmana (z 1986 roku), że epistemologia telewizji sprzeciwia się głębszej wiedzy i zrozumieniu, i wszystko zamienia w rozrywkę?

Carl Berstein, ten sam, który jako jeden z dwóch (obok Boba Woodwarda) opisał aferę Watergate, w pracy „Idiot Culture” (1992) stwierdził, że szybkość i ilość newsa podkopuje jego jakość, dokładność i kontekst i „normalizuje obleśną kulturę infotainmentu”. Uczymy naszych widzów i czytelników – pisał – że obsceniczność i głupota są ważniejsze niż rzeczywisty news, kalkulujemy, żeby wszystko się dobrze sprzedawało i dbamy o ratingi, czyli dogadzamy odbiorcom.

Czy jednak dziennikarstwo od dawna nie było również rozrywką? Czyż nie było średniowiecznych ballad na wesoło przenoszących newsy po średniowiecznych miastach, czyż nie było anegdotycznych informacji opowiadanych przy okrągłych stołach w londyńskich cofee-housach,  sensacyjnej prasy groszowej w USA, yellow pages z zabawnymi rysunkami i tabloidów sprzedających  plotki i dziwne opowieści w rozrywkowej formie?

W 1947 roku w USA pojawia się program „Candid Camera”, w 1954 – talk show „The Tonight Show”, w 1967 ITN „News at Ten”, w 1989 Sky „Live TV”, a 12 lat temu „The Daily Show” Iona Stewarta. To kamienie milowe na drodze od newsa do infotainmentu. A jednym z nich był i jest “Teleexpress”.

Po okresie zimnej wojny zatriumfowała komercyjna telewizja , telewizyjny news stał się siłą przemian w dawnym sowieckim bloku, pojawiły się głasnost i pierestrojka. Znalazł się sposób na odideologizowanie wiadomości, „zejście z pompy”, zbliżenie do normalnych ludzi. W tym kontekście „Teleexpress” jawi się jako prekursor demokracji i moderator normalnego dyskursu społecznego.

 

II.                  Tu i teraz.

Czym jest obecnie Teleexpress, jaki przekaz zawiera, jaka jest jego treść i ukryte przesłanie – odpowiedzi szukam poprzez analizę sześciu wydań programu w okresie od 12 do 17 czerwca 2011 roku.

Badany tydzień: 12-17.06. 2011 – 6 wydań Teleexpresu.

Łącznie w 6 wydaniach Teleexpressu było 161 newsów, co daje średnią prawie 27 wiadomości na  odcinek. Jeśli przyjąć, że czas antenowy programu bez czołówki i tyłówki wynosi około 14 minut, to jeden news zajmował około 31 sekund. Istnieje oczywiście rozbieżność między newsami najważniejszymi, umieszczonymi na początku agendy (serwisu informacyjnego) i dalszymi, znajdującymi się w drugiej i trzeciej dziesiątce. O ile te z pierwszych pozycji mogły mieć do półtorej minuty długości, to te drugie rzadko przekraczały 20 sekund.

Informacje prezentowane w programie zostały przygotowane przez więcej niż 70 reporterów i prawie 60 operatorów. Wśród dziennikarzy najwięcej w omawianym okresie materiałów filmowych przygotowali: Grażyna Łukiewicz (9), Tomasz Frankowski (8), Marcin Chłoptaś, Michał Hajdenrajch, Agnieszka Łukasik, Michał Trojan (po 7), Krzysztof Nakonieczny (6), Anna Krempaszenka, Paulina Kamińska, Iga Lewko i Urszula Wolińska (po 5).

Newsy ustawione były w agendzie według następujących bloków tematycznych (w kolejności ukazywania się na ekranie):

- polityka, ewentualnie tragedie

- gospodarka/ekonomia

- prawo/sprawy kryminalne

- katastrofy naturalne i niepokoje społeczne

- ciekawostki i celebryci

- kultura i rozrywka

- sport

- humoreska

Na pierwszym miejscu w serwisie znalazły się w kolejnych dniach takie sprawy jak:

- politycy walczą o głosy wyborców

- czekanie na decyzje w sprawie autostrady A2

- raport komisji śledczej w sprawie śmierci Barbary Blidy

- wypadek w Chrzczonowicach

- frank szwajcarski bije rekordy

- tragiczny pożar w Świętochłowicach

 

Spośród 161 analizowanych newsów 107 (czyli 2/3) należało do kategorii tzw. soft newsa, czyli newsów o charakterze lekkim, rozrywkowym, czasem humorystycznym. Mieszczą się w tej kategorii m.in. sport, kultura, ciekawostki, skandale, tzw. human interest stories,  a nawet – to zależy od użytego formatu opisu – wiadomości z dziedziny polityki, gospodarki, czy sprawy kryminalne. 54 newsy (czyli 1/3 wszystkich) należały do kategorii tzw. hard newsów, czyli wiadomości poważnych, często tragicznych w skutkach, głównie z dziedziny polityki, ekonomii i gospodarki, prawa, zdrowia i szeroko rozumianej sfery społecznej.

Jeśli chodzi o podział na newsy z kraju i ze świata, to widać wyraźną przewagę newsów krajowych nad newsami zagranicznymi (71,5 proc. wobec 28.5 proc.).

W rozbiciu na kategorie tematyczne podział newsów wyglądał następująco:

najwięcej miejsca w Teleexpressie zajmowały ciekawostki (26,7 proc.), które wyprzedziły sport (11,8 proc.),  politykę i rozrywkę (po 10,5 proc.), kulturę (8 proc.)oraz gospodarkę/ekonomię (prawie 5 proc.) Pozostałe kategorie miały znacznie mniej niż 5 procent.

Wymienione wyżej kategorie  stanowiły prawie 3/4 tematów wszystkich wiadomości prezentowanych w Teleexpressie.

To, co zwraca uwagę, jeśli chodzi o specyfikę tego serwisu informacyjnego na tle innych serwisów telewizji publicznej i komercyjnych, to duża ilość soft newsów, wyjątkowa pozycja tzw. ciekawostek, stosunkowo niewielka liczba newsów politycznych (średnio trzy razy mniejsza niż we flagowych programach TV publicznej i komercyjnej), wyższy niż w tamtych serwisach odsetek newsów zagranicznych (prawie 30 procent, czyli 2-3 razy więcej niż w głównych wydaniach wiadomości telewizyjnych).

Inne spostrzeżenia.

Program prowadzony jest szybko i dynamicznie, zapowiedzi ograniczają się do podania niezbędnych faktów, rzadko są komentarzami – ramami interpretacyjnymi wiadomości. Można jedynie wskazać , ze taką dość ogólną ramą byłyby: niezwykłość, tragizm i dramat oraz przede wszystkim rozrywka – ale to wynika z całości analizy serwisu, a nie z poszczególnych zapowiedzi materiałów.

Często też prezenterzy (w omawianych przypadkach byli to Maciej Orłoś – 4 razy i Katarzyna Trzaskalska – 2 razy) podawali zapowiedzi w sposób luźny, z przymrużeniem oka, posługując się potocznym językiem i stosując grę słów.

W materiałach filmowych, w forszpanie dominowały newsy twarde (w stosunku 3:2) nad newsami miękkimi, aczkolwiek był jeden wyjątek (16 czerwca), który tylko potwierdza regułę.

Na pierwszych miejscach w serwisie znajdowały się zawsze newsy twarde (były to zawsze newsy z pierwszej pozycji Wiadomości TVP). Były one średnio 2-3 razy dłuższe (miały nierzadko minutę lub więcej) niż newsy miękkie, znajdujące się w dalszej części serwisu. Te liczyły sobie od 15 do 25 sekund, najczęściej 20 sekund, i zawierały przeciętnie pięć zdań, a ujęcie trwało od 3 do 4 sekund. Jeśli w materiałach pojawiały się „setki”, to ich długość wahała się od 4 do 9 sekund.

Pod tym względem widać wyraźne sformatowanie wiadomości, bo ciekawostki były zwykle przedstawiane w ciągu 20 sekund, a dominowały w nich (w ok. 80 proc.) ujęcia statyczne.

W „Teleexpresie” z dnia 14 czerwca (prowadzący Maciej Orłoś, wydawca Jarosław Tytus) pięć kolejnych newsów na pozycjach od 6 do 10 trwało tyle samo, czyli dokładnie 20 sekund i towarzyszyła im narracja zbudowana dokładnie z 5 zdań. Podobne serie można było zaobserwować również w innych wydaniach.

Świadczy to o precyzyjnym sformatowaniu całego serwisu i poszczególnych wiadomości, a także wskazuje na zbliżony do teledysku szybki montaż, pozwalający jedynie przez chwilę zatrzymać wzrok widza na eksponowanym obrazie.

 

 

Powróćmy do pytania: czy „Teleexpress” jest programem tabloidalnym? Tabloidalny program informacyjny powinien z definicji zawierać stabloidyzowane newsy.  Jakie są zatem jego cechy?

Medioznawcy (Franklin 1997, Bakke 1999 , Harcup&O’Neill 2001*), wymieniają:

seks, humor, rozrywkę, odniesienie do celebrytów, krzykliwe nagłówki, potoczny język, nastawienie na sensację i skandale, wulgaryzację języka, brutalizację opisu, dominację rozrywki kosztem informacji, personalizację rzeczywistości poprzez relacje typu human stories, trywializację faktów, lekceważenie spraw międzynarodowych a preferowanie krajowych. Inne cechy to: przewaga obrazka nad treścią, soft newsów nad hard newsami, brak kontekstu, negatywizm wiadomości, plotki, czasem obecność fikcji, naruszanie prywatności, narcyzm, transformacja wszystkiego w rozrywkę, brak granic dobrego smaku, dramatyzowanie, używanie ram konfliktu do opisu zdarzeń, użycie źródeł o niskiej wiarygodności.

Niektóre z wymienionych wyżej elementów niewątpliwie występują w Teleexpressie. Są to m.in. dominacja soft newsów nad hard newsami, ciekawostek nad poważnymi tematami, szybkość przekazu informacji, inforozrywka, brak (na ogół) tła informacji, pewne uproszczenia treści, kalambury i potocyzmy, obecność wielu informacji o zwierzętach.

Z drugiej strony brakuje wielu cech, które są charakterystyczne dla tabloidalnego newsa: nie ma tak wyraźnej dominacji (jak w typowym tabloidzie) newsa krajowego nad zagranicznym, przekazywane treści nie są banalizowane, język, którym posługują się prezenterzy pozbawiony jest wulgaryzmów i w większości informacji kolokwializmów, a reporterzy „Teleexpressu” unikają taniej sensacji, epatowania tragedią i skandalami. Informacje podawane są często z humorem, ale zawsze z kulturą i nigdy nie przekraczają granic dobrego smaku. Wiadomości są prawdziwe, a nie fikcyjne, obraz nie dominuje nad treścią, dramatyzacja wydarzeń nie jest wartością samą w sobie.

Dominuje kultura uśmiechu, mało jest informacji negatywnych (maks. 20 proc., a są takie serwisy gdzie jest ich ponad 50), programu nie prowadzą celebryci, nie ma montażu MTV, jest wprawdzie szybki przekaz słowny, ale nie zawiera on zbędnych informacji, lecz ogranicza się do istotnych (wynika to z charakteru samego ekspresowego przekazu).  Nie ma plotek, choć czasami są banalne informacje, jak ta o aligatorze – zabawce znalezionej w trawie, a wziętej przez pomyłkę za prawdziwego aligatora.

Nie ma seksu i konfliktu jako przeważających  news values. Najważniejszą wartością informacyjną jest zainteresowanie widza, dziwność, niezwykłość, to, że „psa pogryzł człowiek”.

Bardziej zatem odpowiadałoby prawdzie określenie, że jest to forma DOBREGO infotainmentu,  czyli takiego, który nie dąży do trywializacji, brutalizacji i wulgaryzacji przekazu. Przewaga pozytywnych wiadomości nad negatywnymi ( i to zdecydowana, co odróżnia „Teleexpress” od innych serwisów informacyjnych) powoduje, że program ma wydźwięk optymistyczny, a jego ideologię można by nazwać humanistyczną i ekologiczną, nastawioną na dobro człowieka na ziemi, zamieszkiwanej przez wiele gatunków, które powinny żyć w harmonii ze sobą i z naturą.

„Teleexpress” przekazujący szybką wiedzę o świecie, który nas otacza, ze względu na prędkość i homogeniczność oraz seryjność i reprodukowalność dostarczanej strawy informacyjnej może wydawać  się Big Mac Newsem, dostępnym dla każdego bez specjalnego wysiłku, ale i za niewielką opłatą.

W istocie „Teleexpress” jest częścią kultury infotainmentu, globalnej rozrywki, bawiącej i cieszącej publiczność nastawioną na relaks i niezbyt skomplikowaną informację. Jednak informację prawdziwą, a nie pół-prawdę czy fikcję epatującą widza w dostępnych tabloidach na całym świecie.

„Teleexpress” można zaliczyć do gatunku info-show, czyli przedstawienia informacyjnego obfitującego w ciekawe obrazy i intrygujące, a często i zabawne treści, podawane z przymrużeniem oka.  Zachowuje on właściwe proporcje pomiędzy dwoma składnikami auto-definiującymi program z naciskiem właśnie na informację, a nie na show. W tym zakresie pozostaje jednym z najbardziej pożądanych i najchętniej oglądanych programów Telewizji Polskiej.  

 

 

Marek Palczewski

 

Autor jest dziennikarzem i medioznawcą, adiunktem w Zakładzie Dziennikarstwa w SWPS w Warszawie

 

 

*P. Bakke, www.norskkultur.net/andresm/bakke.htm; B. Franklin, Newszak and News Media. London. Arnold, 1997; T. Harcup, D. O’Neill, What is news? Galtung and Ruge revisited, “Journalism Studies”, 2001, vol. 2. no 2, pp. 261-280.


 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl