„Ja sprzedaję zdjęcia, redakcja gazetę, a celebryta siebie” - mówi Przemek Stoppa, największy polski łowca gwiazd. Marcin Kowalski w dzisiejszym wydaniu „Gazety Wyborczej” charakteryzuje jego świat. Świat paparazzich.
Kowalski przywołuje w swoim tekście opinię prof. Wiesława Godzica, medioznawcy, który datuje narodziny współzależności między paparazzim a celebrytą na rok 2001. „Najpierw była polska edycja >>Big Brothera<<. Dwa lata później na rynku pojawił się >>Fakt<<. A w roku 2006 zadebiutował Pudelek. Te trzy daty są przełomowe” - uważa Godzic. Jego zdaniem na początku nowego tysiąclecia odkryto, że sławnym może zostać zwyczajny człowiek i to tylko dlatego, że jest sobą. Wcześniej sądzono, że sława zarezerwowana jest dla aktorów, piosenkarzy i ludzi dobrze urodzonych. „Big Brother” zmienił to myślenie. W efekcie rozszerzyło się znaczenie pojęcia: celebryta.
Kim celebryci są wie najlepiej ich największy tropiciel – Przemek Stoppa. Polski paparazzi zastrzega jednak, że trzeba wyraźnie rozróżnić celebrytę od gwiazdy. „Gwiazda to wykwintna potrwa gotowana misternie na wolnym ogniu. Celeberyta jest jak danie z mikrofali. Podgrzewasz w minutę, stygnie, zapominasz” - wyjaśnia Stoppa. Na pytanie o ewentualną krzywdę, którą paparazzi sprawiają znanym osobom, Stoppa odpowiada: „Dlaczego, kiedy ich doganiam, to uśmiechnięci patrzą prosto w obiektyw?”.
Prof. Godzic zwraca uwagę, że w kręgu celebrytów zaszła przez ostatnie lata jeszcze jedna zmiana. „Już nie tkwią w obrębie brukowców. Poważne media chcą przyciągnąć nimi czytelnika czy słuchacza” - przekonuje medioznawca. Poproszony o zarysowanie wizji najbliższej przyszłości, nie potrafi jej dokładnie opisać. „Nie powiem, kto jutro będzie bohaterem brukowców. Pewne jest, że wzrośnie rola internetu” - prognozuje Godzic.
Przemek Stoppa wie, że przyszłość to także paparazzi. „Dopóki na świecie istnieją ludzie z nudnym życiem, w którym dzieje się niewiele dobrego, na brak roboty nie będę narzekać. Na szczęście głupota i prostactwo nie znają granic” - mówi.
Więcej w tekście Marcina Kowalskiego „Zły dotyk paparazzich” na str. 8-9 dzisiejszego wydania „Gazety Wyborczej”.
Opr. OG
