Dlaczego reklamodawcy promują się w równorzędnych „Gazecie Polskiej” tygodnikach, a ze Strefy Wolnego Słowa skorzystać nie chcą? Artur Dmochowski w nowym wydaniu „GP” odpowiada: w Polsce mamy wyniszczający niezależne media system.

„System od początku dążył do jak największej szczelności, aby obieg informacji w społeczeństwie znajdował się pod możliwie pełną kontrolą. Dlatego jednocześnie z rozwojem mediów prosystemowych, dominujących na rynku, dbał o marginalizowanie, niszczenie tych na drugim biegunie, które próbowały być wobec władzy niezależne i krytyczne” – pisze Dmochowski. Presja finansowa jest zdaniem publicysty przykładem jednej z wiodących praktyk stosowanych do wyeliminowania z rynku medialnego „ciał obcych”. Na dowód tego redaktor „GP” przypomina, że jego tygodnik zrównał się ostatnio sprzedażą z „Wprost”, ale czy uzyskuje podobne przychody z reklam? „Wystarczy wziąć do ręki egzemplarze obu tygodników, by dostrzec drastyczną wręcz różnicę” – odpowiada Dmochowski.

Publicysta chcąc zrozumieć obecny porządek medialny zastanawia się, dlaczego „Wprost” – pismo, które za czasów Marka Króla zmuszało do myślenia i dopuszczało na swoje łamy „twórców niepokornych”, dzisiaj zamieniło się odmienną formę „Gazety Wyborczej” (drukowaną na lepszym papierze). A mimo to – zauważa Dmochowski – „Wprost” przepełniony jest kolorowymi ogłoszeniami reklamodawców i zarabia rocznie na ich promocji 50 mln zł. Jak to się dzieje, że  „Gazeta Polska” – co prawda mniej kolorowa, w innym formacie i na gorszym papierze, ale z zasadniczą przewagą: lojalnym gronem czytelników, nie ma równych szansa na rynku reklamowym?  Skąd ta dyskryminacja? – zastanawia się redaktor „GP”. „Zjawisko nierównego traktowania jest szerokie i dotyczy właściwie wszystkich mediów niezależnych, nawet jeśli nie angażują się w bieżącą politykę. Strumień pieniędzy z reklam płynie bowiem niemal wyłącznie do gazety prorządowych” – wyjaśnia Dmochowski. Jego zdaniem reklamodawcy wybierają mainstreamowi media, bo chcą się z jednej strony „bezpiecznie” promować, a z drugiej – „panująca w tej branży mentalność, dla której nawet określenie >>poprawna politycznie<< wydaje się zbyt łagodna” pcha odbiorców w objęcia „Gazety Wyborczej” i TVN24. A trzeba podążać za tłumem – stwierdza redaktor.

„Ściśnięta w kleszczach Strefa Wolnego Słowa i inne media pozasystemowe skazane są niestety na rynkową marginalizację” – czytamy w „Gazecie Polskiej”. Artur Dmochowski twierdzi, że coś z tym trzeba zrobić. Potrzebne są głębokie strukturalne zmiany, które zapewnić może tylko wysokie zwycięstwo wyborcze takich sił politycznych, które gotowe będą walczyć z układem.

 

Więcej w tekście Artura Dmochowskiego „Medialna pułapka” na str. 17 najnowszego wydania „Gazety Polskiej”.

 

Opr. OG

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl