Niezadowolony z restrukturyzacji Presspubliki Grzegorz Hajdarowicz wziął sprawy w swoje ręce i osobiście włączył się w zarządzanie spółką – informuje portal Natemat. pl. Przy tej okazji Kamil Sikora kreśli sylwetkę właściciela wydawnictwa publikującego m.in. „Rzeczpospolitą”.
Sikora przypomina historię Hajdarowicza od czasów ukończenia politologii na Uniwersytecie Jagiellońskim, przez wyjazd do Stanów i pełnienie funkcji zastępcy redaktora naczelnego polonijnego tygodnika, po wejście w świat biznesu na fali boomu ekonomicznego z początku lat 90. „Założył Gremi, która z dystrybutora leków po kilku latach przerodziła się w holding inwestycyjny. Dziś kontroluje kilka firm, które giełda wycenia na ponad 100 mln zł, choć ich aktywa są pięciokrotnie wyższe. Sugeruje to, że inwestorzy nie ufają zbytnio Hajdarowiczowi. Nie przekonują też wyniki finansowe – dwie z trzech firm przyniosły straty. Jednak biznesmen konsekwentnie zmierza do kolejnych celów” – czytamy w Natemat.pl.
W 2009 r. Hajdarowicz kupił od wydawnictwa Edipresse tygodnik „Przekrój” i miesięcznik „Sukces”. Jak zapowiadał, był to krok w kierunku poważniejszej inwestycji – przejęcia Presspubliki. Jedna z byłych pracownic „Przekroju”, która wypowiada się w serwisie Natemat.pl, uważa, że Hajdarowicz nie ma medialnego wyczucia i świadomości, że na tym rynku nie działają typowo biznesowe reguły. „To, co Hajdarowicz zrobił z >>Przekrojem<<, jest masakrą, zniszczył potencjał tego pisma. Gdy przejął wydawnictwo zaczęło się ręczne sterowanie” – mówi była pracownica tygodnika.
Właściciela Presspubliki ocenia też w serwisie Natemat.pl Jacek Kowalczyk, szef wydań w „Polityce”. „Mówi o przyszłości, ale to nie przeradza się w czyny. Z jednej strony mówi o nowych technologiach, a z drugiej zmniejsza wydatki na inwestycje, zwalnia ludzi, obniża wynagrodzenia i pogarsza warunki pracy” – ocenia Kowalczyk. Dodaje, że problemem we współpracy z Hajdarowiczem jest też jego uparty charakter.
Kamil Sikora, oprócz przytaczania wątków z medialnej działalności szefa Presspubliki, pisze również o plantacji palm kokosowych w Brazylii z ponad 6-kilometrowym odcinkiem plaży, które należą do Hajdarowicza.
Opr. OG
