Chciał zmienić losy wojen i rzucić Amerykę na kolana – pisze w nowym wydaniu „Uważam Rze” Jacek Przybylski. Publicysta opisuje historię Juliana Assange, twórcy WikiLeaks, którego losy właśnie się rozstrzygają.

Dla jedynych walczący o prawdę wizjoner, bohater, który nie bał się wypowiedzieć wojny Ameryce oraz wielkim korporacjom i który na nowo zdefiniował termin „dziennikarz śledczy”. Dla innych facet, który chciał zaspokoić swoją przerośniętą ambicję i naraził na śmierć wielu zagranicznych informatorów. Sam o sobie mówi, że jego życiową misją jest walka o całkowitą transparentność. Kim naprawdę jest Julian Assange? – Przybylski szuka odpowiedzi na łamach nowego „URze”.

Szef WikiLeaks bardzo dba o swoją prywatność, rzadko mówi o sobie w wywiadach. Podpisany dwa lata temu kontrakt na autobiografię, po zainkasowaniu okazałej zaliczki, zerwał. Dlaczego? „Ma poczucie, że zbawia świat. Jego wspomnienia pokazują zaś, że – niestety – żyje on w wyimaginowanym świecie >>globalnych spisków<< i nieistniejących wrogów” – czytamy w tygodniku. „Zapewne dlatego nie potrafił dobrze wykorzystać tak dobrego pomysłu, jakim był początkowo WikiLeaks” – ocenia Przybylski.

Assange urodził się na początku lat 70. Nie miał łatwego dzieciństwa, od małego musiał przystosować się do częstej zmiany otoczenia. Był zmuszony, żeby wychowywać się samemu. Od dziecka był dobry z matematyki, jako nastolatek uzależnił się od komputera, a w wieku 16 lat zdobywał pierwsze szlify w hakerowaniu. W 2006 r. założył serwis WikiLeaks, który przez kilka lat ujawnił więcej tajnych dokumentów niż media na całym świecie razem wzięte. „Jako redaktor naczelny i rzecznik prasowy WikiLeaks latał również po uczelniach na całym świecie z odczytami dotyczącymi wolności prasy, cenzury i Internetu” – przypomina redaktor „URze”. Dodaje, że Assange zdobył za swoją działalność wiele wyróżnień, m.in. nagrodę Amnesty International i tytuł Człowieka Roku tygodnika „Time”.

Jacek Przybylski zastanawia się na łamach „Uważam Rze”, jak potoczą się losy twórcy WikiLeaks. Szwedzki wymiar sprawiedliwości wydał bowiem za Assangem europejski nakaz aresztowania po tym, jak w 2010r. Australijczyka oskarżono o gwałt i molestowanie seksualne dwóch mieszkanek Sztokholmu.

 

Więcej w tekście Jacka Przybylskiego „Sąd nad szefem WikiLeaks” na str. 76-78 najnowszego wydania tygodnika „Uważam Rze”.

 

Opr. OG

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl