Większość z nas lubi oglądać filmy i programy edukacyjne zwane także czasami nieco na wyrost popularno-naukowymi. W rzeczywistości są to filmy w całości popularne (skierowane na masowe douczanie niedouczonych)i niemal zerowo związane z nauką lub szeroko rozumianą wiedzą. Nie wspominam tu o całej serii filmów z gatunku łapania duchów w starych stodołach Nowej Anglii za pomocą urządzenia składającego się ze starego miksera kuchennego, maszynki do mięsa, licznika Geigera-Müllera połączonego z doodbytowym termometrem weterynaryjnym.

Nie chodzi mi też o całą serią programów straszących nas zagładą z kosmosu, superwulkanami gotującymi się do wybuchu tuż pod naszym blokiem, groźbą strasznych fal tsunami, które bez wątpienia nadciągnie wkrótce na Londyn i Nowy Jork ( na szczęście nawet tsunami nie chce zalewać Polski i Trójmiasta) czy filmów o kontaktach seksualnych z obcymi pewnej pensjonariuszki domu pogodnej starości z Rochester w hrabstwie Kent. Pozwolę sobie także nie wspomnieć o równie wartościowych treściach zawartych w reportażach na temat łowów Wielkiej Stopy, którą ludzie spotykają najczęściej zapomniawszy wcześniej aparatu fotograficznego i kamery czy poszukiwaczy świętego Graala, który zresztą jak każdy doskonale wie znajduje się w przynajmniej sześciu miejscach Europy.

Mówię o programach ,,poważnych”, takich które każdy nauczyciel pozwoli oglądać swoim uczniom na lekcjach bez obawy, że był to czas stracony i zdziczała od gier i kretyńskich kreskówek dziatwa nauczy się z niego bzdur kompletnie nie mających nic wspólnego z prawdziwą wiedzą. Wydawałoby się, że takie kanały edukacyjne naprawdę istnieją. Wystarczy włączyć kanał Discovery ( w jego licznych wersjach), Planete (najbardziej marksistowsko-leninowski program propagandowy francuskiego lewactwa jaki istnieje w przyrodzie) czy History ( też w kilku formach tytułowych – Channel , Viasat, TVP itd.) powinny pokazywać nam materiał wartościowy i edukacyjny.

Tymczasem każdego dnia łapy mi opadają, kiedy nakazując moim synom siadać przed telewizorem i chłonąć wiedzę ze szklanego ekranu, przekonuję się, że to nie jest żadna wiedza a zwykły chłam zrobiony przez niedouczonych i ignoranckich cwaniaków. Nie będę się pastwił nad programami o historii Trzeciej Rzeszy. Te filmy należałoby spalić na wielkim stosie, bo zwyczajnie zakłamują prawdę historyczną. Materiały zdjęciowe są pomieszane (zdjęcia pokazują inne okresy niż by to wynikało z komentarza), a w samych komentarzach pojawiają się totalne bzdury wyssane z palca i ewidentne pomyłki, których leniwi twórcy nie raczyli sprawdzić. Nawet cytaty użyte w tych szmirach pseudodokumentalnych są zwyczajnie wzięte z sufitu.

Kilka dni temu w pewnym filmie, wyświetlanym na powszechnie ,,cenionym" i ,,wiarygodnym" kanale edukacyjnym, słyszę komentarz: ,,Hitler był chorobliwym abstynentem, nigdy w życiu nie zapalił papierosa, ani nie poczuł smaku alkoholu, być może to też było przyczyną jego zachowań neurotycznych”.

Kompletna bzdura, Hitler palił paczkę papierosów dziennie przynajmniej do 1915 roku, za które dziennie płacić kilkanaście grajcarów. To skąpstwo i chęć poświęcenia tej sumy na ukochane słodyze i gazety spowodowały porzucenie nawyku palenia tytoniu. Nie jest też prawdą, że Hitler nie tykał alkoholu. Podczas przemówień w bawarskich knajpach pił jasne piwo monachijskie, a w czasie słynnego spotkania z fińskim marszałkiem Mannerheimem (Hitler odwiedził Carla Mannerheima na froncie fińskim z okazji 75. urodzin marszałka), fuehrer popijał białe wino.

Być może są to niuanse, ale istotnie zakłamują prawdę historyczną.

Dzisiaj na przykład kanał Viasat History wyemitował film o królowej Elżbiecie II. Materiał ten kończył się komentarzem, że obecna angielska monarchini jest najdłużej panującym władcą w dziejach świata.

I znowu bzdura! Pomijam już królową Viktorię, która panowała 63 lata, ale dłużej panował chociażby cesarz Franciszek Józef (2 grudnia 1848 do 21 listopada 1916) – blisko 64 lata. Ale i on nie był żadnym rekordzistą. Król Słońce – Ludwik XIV zasiadał na tronie od 14 maja 1643 roku do 1 września 1715 - 72 lata i 110 dni! W Europie pobiło go pod względem długości panowania jedynie trzech książąt niemieckich. Natomiast najdłużej panującym monarchą i głową państwa w dziejach świata był król Suazi - Sobhuza II, który w chwili śmierci swego ojca miał zaledwie kilka miesięcy. Sobhuza II panował 82 lata i 254 dni – od połowy 1899 roku do 21 sierpnia 1982 roku. Żeby osiągnąć rekord panowania Sobhuzy II, jej wysokość Elżbieta II musiałaby zasiadać na tronie jeszcze 23 lata do 2035 roku.

Miałaby wtedy 109 lat, czego jej serdecznię życzę!

p.lepkowski@op.pl

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl