„Jak nie wygramy, to się zabiję” – taki tytuł dał na jedynce dzisiejszy „Super Express”. Zacytował słowa aktora Jana Nowickiego z wywiadu dla SE na temat meczu z Czechami. Kto będzie odpowiadał za śmierć słynnego aktora: polska drużyna, czeska, sędzia, „Super Express” czy Tomasz Walczak, który z aktorem rozmawiał?
Wszyscy wiemy, że Nowicki się nie zabije, że to tylko eksklamacja, przenośnia, hiperbola, itp. I że SE miał słuszną rację – jak to się mówi – że dał to na pierwszą stronę. Bo choć słowa aktora to przesada, to na pewno przyciągnęły niejednego czytelnika i nikt, chyba, dosłownie ich nie potraktował. Słowem: tytuł świetny, sam go dałem powyżej, choć wiem, że się nie zabiję.
Metafory rządzą się swoimi prawami. Dlaczego więc okładka ostatniego „Newsweeka” wzbudziła tyle wzburzeń? Trener Smuda w mundurze przepasany biało-czerwoną szarfą i napis „Polska-Rosja Bitwa Warszawska 2012 Dlaczego w meczu z Rosją chodzi nie tylko o piłkę”. Okładka ma podpis i dopełnienie w numerze, które dodaje kontekst. Tymczasem „Newsweek” oskarżono wręcz o nawoływanie do zamieszek w Warszawie, a nawet o przyczynienie się do nich. No, no, to kibole czytają „Newsweeka”, więc dlaczego nie rośnie mu sprzedaż…? A czy okładka kłamie, że w meczach z Rosją chodzi nie tylko o piłkę? Oczywiście, że nie tylko, a bardzo często, i teraz, i tak było w 1982, to była też sprawa narodowa, polityczna. Może nie? Mniejsza o to czy to dobrze czy źle. Nie o to chodzi, to jest fakt.
A w „Fakcie” na jedynce o hipokryzji – „TVP sponsoruje ministra Sawickiego a z nas ściągają abonament”. Święta prawda. To jest hipokryzja! A to co wyżej napisałem, to też o naszej hipokryzji. Powoli staje się dla mnie jasne, że zanurzamy się w nią coraz głębiej, no bo która gazeta bardziej podkręcała nastroje: „Newsweek „ czy np. „Wyborcza”, pisząc przez 2 tygodnie o czekającym nas marszu Rosjan w stolicy? A tak naprawdę czy nie przesadzamy też z tym wpływem mediów na kiboli? Myślę, że przemawia przez nas megalomania. Obok na stronie portalu w świetnym felietonie Wiktor Świetlik (www.sdp.pl/kibole-nie-lubia-konkurencji) zwraca jednak uwagę na coś, czego lekceważyć nie powinniśmy, to jest, że my dziennikarze, będąc dla wielu przykładem, sami dolewamy oliwy do ognia, pokazując jak „pięknie” kłócimy się między sobą. To czego mamy wymagać od kiboli?
Na koniec uprawię prywatę, wszak to mój blog i mi wolno. Odszedł z naszego portalu Andrzej Bober, bo uznał, że nie mam prawa od niego wymagać, żeby zaktualizował swój felieton, w którym opisywał m.in. mecz Polska-Rosja i reakcje mediów na to wydarzenie. Felieton miał być opublikowany we wtorek 19 czerwca, a tekst został nadesłany w środku tego tygodnia. Na moje uwagi, żeby uwzględnił również to, co stanie się w sferze publicznej (czyli i w mediach) po meczu z Czechami obraził się i zabrał swoje zabawki, pouczając mnie przy okazji na swoim Facebooku, że nie wiem, co to felieton (on uczy tego studentów na pierwszym roku, a ja nie wiem!). Nie byłem studentem Pana Bobera, więc zajrzałem do podręczników dziennikarstwa, i przeczytałem, że felieton to reakcja na aktualne wydarzenia. Hm, napisany tydzień wcześniej przed publikacją tekst redaktora Bobera byłby w najbliższy wtorek jak świeże bułeczki z demobilu, no chyba, że ma się pióro Kisiela czy Boya-Żeleńskiego…ale zdaje się, że oni swoich piór redaktorowi Boberowi nie podarowali.
16 czerwca 2012
Ps. A w meczu z Czechami stawiam na 1:0 lub 2:1. Będziemy grać dalej!
Niestety, przegraliśmy. Ale warto było wierzyć.
