Portal Deutsche Welle a zanim gazeta.pl opublikowały dzisiaj artykuł o niepokornych księżach niemieckich, którzy sprzeciwaiają się dogmatowi Kościoła katolickiego na temat rozwodów . W tekście czytamy: ,,Sakrament małżeństwa Kościół katolicki uważa za nierozwiązywalny i katolicy, którzy po rozwodzie zawarli ponownie ślub, są wykluczeni z komunii, ponieważ w pojęciu kościoła katolickiego dopuszczają się cudzołóstwa wobec pierwszego partnera i żyją w ciężkim grzechu". Autor artykułu jest tym jakby zaskoczony. Dziwi się dlaczego duchowieństwo ( chodzi oczywiście o to co prasa lewicowa postrzega jako ,,ciemną moc" tej religii czyli Watykan) nie może udzielać sakramentu komunii osobom rozwiedzionym.

Tym samym sprowadza przysięgę małżeńską, którą małżonkowie składają sobie sami przed ołtarzem do rangi jakiejś imprezki happeningowo-teatralnej, w której sama przysięga wierności i miłości aż do śmierci jest kwestią trzeciorzędną.

Dalej czytamy: ,,Ten dogmat Kościoła jest sprzeczny z miłosierdziem, które Kościół dla siebie reklamuje, uważają duszpasterze z Fryburga. Dlatego w internecie zainicjowali akcję zbierania podpisów, do której przyłączyło się już 195 księży z ich archidiecezji". Po pierwsze Kościół niczego nie reklamuje, a zakaz udzielania komunii nie wynika z jakiegoś wyssanego prawa kanonicznego tylko z wyraźnego przesłania Zbawiciela: ,,Słyszeliście, iż powiedziano: Nie będziesz cudzołożył. A ja wam powiadam, że każdy kto patrzy na niewiastę i pożąda jej, już popełnił z nią cudzołóstwo w sercu swoim. Jeżeli tedy prawe oko twoje gorszy cię, wyłup je i odrzuć od siebie, albowiem będzie pożyteczniej dla ciebie, że zginie jeden z członków twoich, niż żeby całe ciało twoje miało pójść do piekła". Czy to oświadczenie Zbawiciela jest radykalne, fundamentalistyczne,pełne braku miłosierdzia? A może jest skierowane na podglądaczy internetowych, którzy w obliczu swojej zniewieściałości muszą podglądać panie lekkich obyczajów na ekranach swoich komputerów?

Skoro coraz większa liczba wierzących i praktykujących katolików weszła po raz drugi czy nawet trzeci w związki małżeńskie, to jaki dalej sens ma istnienie jakichkolwiek dogmatów, zasad wiary i praw. Jeżeli mogę sobie wybrać jakiś kawałek ewangelii i interpretować go zgodnie z własnym interesem , to czy nie prościej jest odrzucić całą tą ,,bajkę o nazarejskim cieśli", który tylko namieszał Żydom w historii i postępować według darwinowskiej zasady przetrwania silniejszej jednostki? Może zatem rację mił Adolf Hitler, który uczciwie i bez ogródek mówił ,,Zwycięzcy nikt nie będzie się pytał, czy mówił prawdę."?

Może więc trzeba przyjąć hitlerowską interpretację ewangelii, wyrażoną przez Hitlera: ,,Moje uczucia jako chrześcijanina wskazują mi mojego Pana i Zbawcę jako wojownika. Wskazują mi człowieka który kiedyś w swej samotności, otoczony przez garstkę uczniów, rozpoznawał w Żydach czym naprawdę są i zebrał ludzi by walczyć przeciwko nim i który był największym nie jako męczennik, ale jako wojownik. W nieograniczonej miłości jako chrześcijanin i jako człowiek czytam ustępy które mówią jak Pan wystąpił w swej mocy i pochwycił bicz by wypędzić ze świątyni ten ród węży i żmij. Jak wspaniała była jego walka w obronie świata przeciwko truciźnie żydowskiej. Dziś, po dwu tysiącach lat, z głębokim uczuciem rozpoznaję wyraźniej niż kiedykolwiek że w tym właśnie celu rozlał On swoją krew na krzyżu. Jako chrześcijanin nie mam obowiązku by przyzwalać na oszukiwanie mnie, lecz obowiązkiem moim jest być wojownikiem o prawdę i sprawiedliwość... I jeśli jest cokolwiek co potwierdzałoby by że działamy właściwie, jest to ucisk który codziennie wzrasta. Jako chrześcijanin mam też obowiązek wobec mojego własnego narodu. Kiedy wychodzę rano i widzę tych ludzi stojących w kolejkach i patrzę na ich ściśnięte twarze, wierzę że byłbym nie chrześcijaninem, ale samym diabłem gdybym nie odczuwał żalu, gdybym nie zwrócił się, jak nasz Pan dwa tysiące lat temu, przeciwko tym którzy do dziś wykorzystują i grabią tych biedaków". Czy czytając te słowa nie odczuwamy zdumienia jak często są to poglądy nam wszystkim bliskie? A kiedy to sobie uświadamiamy czy odczuwamy gwałtownego przerażenia, wstrętu i lęku? Oto bowiem można zinterpretrować ewangelię tak aby mieć podstawy do zagłady całego narodu. Czy można zatem bawić się w domorosłe interpretacje dogmatów wiary chrześcijańskiej? Czy chrześcijanin ma prawo samemu oceniać co jest dobre a co nie w ewangeliach i dopasowywać sobie wyrwane z kontekstu słowa Zbawiciela? ,,Nie składałem nigdy przysięgi, że będę posłuszny prawu kanonicznemu, tylko, że będę służył ludziom. Na tym polega duszpasterstwo" - oświadczył ksiądz Konrad Irslinger, który z 13 księżmi i diakonami z archidiecezji Fryburg uważa, że dogmat Kościoła jest sprzeczny z miłosierdziem. Tym samym wpisuje się w grupę ,,postępowych" ksiezy i zakonnic akceptujących także konieczność przeprowadzania aborsji czy eutanacji o czym piszę w dalszej części tego artykułu. Ale czy aborcja i eutanazja może być aktem miłosierdzia? Na przykład wobec ludzi ciężko i nieuleczalnie chorych? Tak uważał Adolf Hitler podpisując w 1933 roku specjalną ustawę nakazującą sterylizację osób u których zdiagnozowano niepełnosprawność umysłową, schizofrenię, depresję maniakalną, epilepsję, chorobę Huntingtona, ślepotę, głuchotę, inne poważne deformacje oraz alkoholizm. Ocenia się, że w wyniku tego ,,miłosierdzia" ok. 300-400 tys. zostało w Niemczech wysterylizowanych. 6 lat później narodowo - socjalistyczny Wódz Rzeszy Niemieckiej nie zawachał się podpisać rozporządzenie zezwalającego lekarzom na przeprowadzanie eutanazji u pacjentów, którzy zostali uznani za nieuleczlnie chorych. W wyniku wprowadzenia w życie "Programu T4"(kryptonim odnosił się do berlińskiego adresu Kancelarii Rzeszy przy Tiergartenstrasse 4) śmierć poniosło ok. 200-250 tys. osób psychicznie i fizycznie niepełnosprawnych. Człowiek, który pod koniec życia był wrakiem psychicznym i fizycznym podpisał bez żadnych oporów oświadzcenie o następującej treści: ,, "Reichsleiter Bouhler i dr med. Brandt są z mojego polecenia odpowiedzialni za rozszerzenie kompetencji lekarzy, którzy zostaną wymienieni z nazwiska, tak żeby osobom według wszelkiego prawdopodobieństwa nieuleczalnie chorym wobec zupełnie krytycznej oceny stanu ich zdrowia można było zapewnić łaskawą śmierć."

Dzisiaj w zlaicyzowanej Europie i USA także powoli wprowadza się zwyczaj udzielania ,,łaskawiej śmierci" starcom i terminalnie chorym. Do niedawna takie praktyki znane były jedynie prymitywnym plemionom, które eliminowały ze swoich społeczności ludzi, którzy nie mając np. zębów, nie mogli przeżuwać pokarmu. My ,,ludzie cywilizowani" znaleźliśmy na to rozwiązanie w postaci ortodoncji. Nie musimy już zapędzać naszych dziadków na palmę trzęsąc nią jednocześnie. Nadal jednak nie potrafimy lub nie chcemy sobie uzmysłowić prawideł biologii ,,ułatwiając jej robotę". Lewacy udają durniów, jak niejaka profesor Środa, kiedy słyszą , że pierwsza zapłodniona komórka, od której zaczyna się życie ludzkie ma wewnątrz dokładnie taką samą podwójną helisę DNA jak wszystkie komórki ludzkiego ciała w chwili śmierci biologicznej. A więc życie trwa od momentu zapłodnienia do momentu śmierci (najlepiej naturalnej) i jest to fakt bezsprzeczny z naukowego punktu widzenia. Odrzucając uznanie życia w fazie prenatalnej jako etapu rozwoju życia człowieka odrzucamy nie tylko szacunek wobec wszystkich ewangelii, ale także poszanowanie dla nauki. Relatywizm wkrada się tam, gdzie go zwyczajnie nie powninno być. Kościół powinien być ostatnią twierdzą chroniącą małżeństwo, tymczasem przez radykałów takich jak ci z Fryburga staje się firmą dyskontową wysprzedającą resztki wiary z napisem ,,obniżka 50%". Chłopcy z Fryburga chcą nas przekonać, że przysięga przed ołtarzem to nie jest przede wszystkim obietnica bycia razem, wzajemnej miłości i zobowiązania się do stworzenia przyzwoitego domu rodzinnego. Dla nich to współczesny kontrakt o pracę, podpisywany na 3 miesiące, aby po okresie stażowym dać pracownikowi kopa w zad i przyjąć innego - może głupszego, ale tańszego! Zastanówmy się jaka nauka z tego płynie. Skoro coraz większa liczba ludzi się rozwodzi to po jaką cholerę brali ślub kościelny? Dzisiejsze społeczeństwo, w większości posługujące się chłopską moralnością. Odrzuciło przysięgę jako przeżytek. ,,Przysięga" dla narodu, który w 90% pochodzi z pańszczyźnianego gumna, stanowi głupotę zobrazowaną w literaturze przez samobójczą śmierć Wołodyjowskiego. Mimo ze czyn bohatra trylogii jest dzisiaj traktowany jako skrajnie bezsensowny i niepragmatyczny, to nadal wywołuje on odruch płaczu u czytelników. Co ciekawe, za panem Wołodyjowskim płakało więcej ludzi niż np. po samobójczej śmierci pułkownika Stanisława Dąbka, bohaterskiego obrońcy Gdyni. Wierność, lojalność czy oddanie stało się dowodem naiwniactwa. Po co dochowywać wierności małżeńskiej skoro Gazeta Wyborcza za Deutsche Welle powołując się na kilku zaprzańców w sutannach pokazuje, że to obciach? Jak mówi jeden z bohaterów filmu Janusza Kidawy pt. Sprawa się rypła : ,,(W Ameryce) mają wielki szacunek dla takich co umieją innych poradzić!" Jednym słowem do ,,swojego" należy dążyć po trupach i bez zasad. Piekła nie ma hulaj dusza!

   Nie należę do ludzi szczególnie religijnych. Jestem katolikiem od święta. Z niepokojem obserwuję jednak to co dzieje się z Kościołem i jego wiernymi? Jaka to choroba ogarnia duchowieństwo, które stacza się albo do roli ponurych, prowincjonalnych, niedzisiejszych katabasów w sutannach lub też do ich przeciwieństwa w postaci libertynów, chcących zamienić chrześcijaństwo w Amwaya lub partię lewicową?

Kim są nauczyciele akademiccy w seminariach duchownych wychowujący kapłanów, którzy następnie masowo zniechęcają młodzież do religii i czynią z nauki Chrystusa nudny, nikomu już dzisiaj niepotrzebny dogmat? W ursynowskiej szkole podstawowej mojego syna najbardziej nielubianą przez młodzież osobą jest ksiądz katecheta, który podczas roku szkolnego ani razu nie otworzył na lekcji Nowego Testamentu. Czas przewidziany na lekcje religii wypełniał grą na gitarze oazowych piosenek, które nie trafiają do większości młodych ludzi. Można by więc się zapytać kardynała Nycza kto w tej szkole zrobiłby lepszą robotę Kościołowi? Zapiekły ateista z epoki stalinowskiej czy obłudny, leniwy i pusty intelektualnie produkt seminarium duchownego?

Nasuwa się więc pytanie - jaką postawę powinni przyjąć ci, którzy przyjmując święcenia kapłańskie obiecywali nieść ewangelię w każdych warunkach i wbrew przeciwnościom? Kto ich wychował i dlaczego 7 lat po śmierci powszechnie uwielbianego papieża Kościół w Europie chyli się ku całkowitemu rozpadowi?

Czy potrzebny nam dzisiaj Kościół pełen ,,luzackiego", fastfoodowego kleru czy może powinni na ambony wrócić surowi nauczyciele z gatunku  Hieronima Savonaroli? Czy chcemy powrotu do epoki Borgiów czy może raczej do świętego Piusa X? Boję się jednego i drugiego. Jeden typ duchowieństwa znam z Polski i własnych lekcji religii, które mnie zniechęcały do piękna Dobrej Nowiny, a drugi znam z Ameryki, gdzie brałem ślub, chrzciłem dziecko i widziałem instytucję na granicy baru samoobsługowego. Kościół katolicki w Ameryce to potężna organizacja o ogromnych dochodach. Dla obserwatorów z poza granic Stanów Zjednoczonych wydaje się niepodzielną wspólnotą mówiącą jednym językiem.

Alez nic bardziej mylnego. Amerykański Kościół katolicki jest na granicy całkowitego rozpadu. W kwietniu tego roku amerykańskim Kościołem katolickim wstrząsnął raport napisany przez watykańską Kongregację Nauki Wiary w sprawie ,, ulegania pokusom feminizmu" przez dużą część amerykańskich sióstr zakonnych. Stolica Apostolska wyraziła głęboki niepokój faktem, że do amerykańskich zakonów żeńskich przedostał się ,,duch feminizmu i materializmu”. Autorzy watykańskiego listu uważają, że zakonnice w Stanach Zjednoczonych mają "poważne problemy z doktryną wiary". Nie rozumiejąc lub źle interpretując nauczanie Kościoła, siostry podważają jego autorytet, omijając na przykład niektóre aspekty nauczania w sprawie seksualności człowieka. Watykan jest także zaniepokojony coraz częstszym zjawiskiem niepodporządkowywania się zakonnic poleceniom biskupów. ,,Ulegając pokusie radykalnego feminizmu” siostry zbyt często nie reagują prawidłowo w kwestiach ochrony życia poczętego oraz oceny eutanazji i małżeństw homoseksualnych. Reprymenda Watykanu sprowokowała ostrą reakcję Amerykańskiego Zrzeszenia Sióstr Zakonnych (NCAN - National Coalition of American Nuns), które zrzesza 80% z 57 tys. amerykańskich mniszek. NCAN jest bardzo wpływową organizacją wewnątrz Kościoła w USA. Po niedawnych trzydniowych obradach sprowokowanych raportem Kongregacji Nauki Wiary, 100 sióstr z 22 amerykańskich zakonów wydało oświadczenie, że nie zgadza się z opinią Stolicy Apostolskiej w sprawie ,,feminizacji” klasztorów żeńskich. Zakonnice po raz pierwszy w historii nie pozostawiły na watykańskim sprawozdaniu suchej nitki, podkreślając, że jest nieprzejrzyste i zostało sporządzone ,,na bezpodstawnych oskarżeniach". Amerykańskie Zrzeszenie Sióstr Zakonnych ze szczególną ostrością potępia groźbę ze strony Kongregacji Nauki Wiary ekskomuniki księdza Roya Bourgeoisa z Maryknoll, który jako jeden z pierwszych kapłanów katolickich w USA publicznie poparł ideę święceń kapłańskich kobiet. W lipcu zeszłego roku ksiądz Roy Bourgeois złamał zakaz Episkopatu USA i wziął udział w ceremonii ,,święceń” tzw. ,,kapłana-kobiety” (female priest). Amerykańskie siostry zakonne podkreślają, że Rzym nie ma pojęcia o rzeczywistych stosunkach i poglądach panujących w klasztorach żeńskich za oceanem. To nieprawda. Od 2005 roku prefektem Kongregacji Nauki Wiary został 76-letni amerykański biskup, a od 2006 roku kardynał, William Joseph Levada. Kardynał Levada jest bez wątpienia najlepiej zorientowanym w sprawach amerykańskiego Kościoła urzędnikiem Kurii Rzymskiej. W latach 1983–1986 pełnił posługę biskupa pomocniczego diecezji Los Angeles, od 1985 do 1995 roku był arcybiskupem Portland, a w latach 1995-2005 kierował archidiecezją San Francisco. Trudno więc zarzucić kardynałowi Levadzie nadinterpretację faktów czy nieznajomość realiów amerykańskiego Kościoła. A te w opinii hierarchy są coraz bardziej niepokojące.

    List Kongregacji Nauki Wiary nie oznacza jedynie reprymendy słownej wobec lewicowych zakonnic. Ten list jest wstępem do pięcioletniego okresu ,,weryfikacji sióstr”, które jawnie sprzeciwiają się doktrynie Kościoła w sprawach natury seksualnej. Prasa lewicowa już nazwała ten plan ,,pięcioletnim okresem czystek, które mają za zadanie usunięcie z zakonów żeńskich zwolenniczek prezydentury Obamy, aborcji, małżeństw jednej płci oraz święceń kapłańskich kobiet”. Jak zwykle lewacy wrzucili wszystkie te problemy do jednego worka, a obiekt prymitywnych żartów jakim były dotychczas zakonnice, zamienił się teraz w kolejną redutę poprawności politycznej. Przewodnicząca Izby Reprezentantów, demokratka Nancy Pelosi pozwoliła sobie nawet na wygłoszenie w Dniu Matki specjalnych podziękowań skierowanych do radykalnie-lewicowych zakonnic, za to, że udzieliły poparcia programowi finansowania aborcji w ramach tzw. reformy służby zdrowia (Obamacare). Czy reakcja Watykanu w sprawie tzw. radykalnych zakonnic nie jest mocno przesadzona? W żadnym wypadku! Nasze europejskie wyobrażenie zakonnicy nie ma nic wspólnego z wyglądem typowej amerykańskiej mniszki. Wyobraźmy sobie panią w stroju sportowym z napisem na bluzie: ,,Nuns for choice” (,,Zakonnice za prawem do aborcji”). Można je spotkać na wielu festynach, majówkach, imprezach organizowanych przez kościoły. Do niektórych parafii nie mają wstępu, co powoduje także radykalny podział wśród parafian. Tradycjonalnie nastawione parafie polskie, włoskie i irlandzkie widzą w nich zaprzeczenie koncepcji kobiety oddanej Bogu i podporządkowanej nauce Kościoła. Są jednak społeczności katolickie, które uważają je za uosobienie dobra i otwartości. Radykalne zakonnice prowadzą lekcje i wykłady w szkołach i na uczelniach katolickich, są lekarkami, pielęgniarkami jak i … niestety także coraz częściej są wyświęcane na kapłanów przez księży, którzy ignorują prawo kanoniczne. Takie zjawiska w amerykańskim Kościele katolickim nie mają charakteru odosobnionych przypadków. Ciałem kierowniczym NCAN jest Konferencja Przełożonych Zakonów Kobiecych (LCWR), która jest komitetem matek przełożonych żeńskich zakonów katolickich w USA. Dokładne analizy działalności tego stowarzyszenia dowiodły, że nigdy nie stało ono w obronie koncepcji ochrony życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Wręcz przeciwnie, LCWR niemal jednogłośnie popierało większość dotychczasowych proaborcyjnych inicjatyw legislacyjnych oraz projektów legalizacji małżeństw homoseksualnych. Program tej organizacji zaniepokoił Rzym do tego stopnia, że papież Benedykt XVI zdecydował się wyznaczyć arcybiskupa Seattle Petera Sartaina do poprowadzenia 5-letniego programu oczyszczenia Kościoła z elementów lewicowo-radykalnych. Działalność Konferencji Przełożonych Zakonów Kobiecych jest znana od połowy lat 50. XX wieku. Rzekomo jej głównym celem programowym miała być pomoc członkiniom w niesieniu ewangelizacyjnej posługi przywódczej. Nic bardziej mylnego. Konferencja stworzyła sobie państwo w państwie, potężny syndykat matek przełożonych, którym podlega 45600 zakonnic. Kościół w USA jest właścicielem ponad 12% szkół, uczelni i szpitali. To gigantyczny majątek, którym częściowo zarządzają właśnie te zakony żeńskie, które należą do LCWR. Radykalne zakonnice, które już od lat 70-tych zdecydowanie odrzuciły nauczanie Kościoła i które systematycznie ignorują zwierzchnictwo papieża i biskupów, widzą w przyjęciu przepisów PPACA, o których pisałem w poprzednim numerze Najwyższego CZASU, po prostu świetny interes. W USA działa ponad 700 klinik aborcyjnych wykonujących rocznie ok. 290 tys. aborcji. Radykalne zakonnice zrzeszone w LCWR argumentują, że aborcja jest koniecznością przy bardzo złożonych kwestiach społecznych takich jak ubóstwo, bezdomność, alkoholizm, narkomania czy inne choroby psychiczne matek. Jest to jednak zamydlanie oczu rzekomym humanitaryzmem i wyborem ,,mniejszego zła”. Przyczyny postaw radykalnych u niektórych zakonnic należy szukać wśród czynników czysto materialnych. W 2001 roku Instytut Guttmachera wyliczył, że zabieg aborcyjny w USA kosztuje średnio 468 dolarów. Możemy więc przyjąć, że obecnie cena ta wynosi najmniej 500$. Oznacza to, że rocznie medyczna zagłada nienarodzonych przynosi obrót rzędu ok. 150 milionów dolarów. Dotychczas 87% tego typu ,,zabiegów” pokrywane było z kieszeni pacjenta lub ze specjalnych prywatnych ubezpieczeń. System opieki zdrowotnej, który wejdzie w życie w 2014 roku przerzuca te koszty na pracodawcę. Duża część szpitali prowadzonych przez radykalnie lewackie siostry może liczyć na ogromne zyski.

   Najbardziej znaną sfeminizowaną i radykalną zakonnicą była Theresa Kane, która przywitała w 1979 roku papieża Jana Pawła II w Narodowej Świątyni USA jako prezydent LWCR. Już sam jej wygląd był prowokacyjny i obraźliwy w stosunku do papieża. Będąc katolicką zakonnicą nie przybyła na spotkanie z papieżem ubrana w habit, ale w zwykły strój świecki. W dodatku była umalowana i nosiła różne ozdoby. Już w pierwszych słowach nachalnie wymuszała na papieżu podjęcie decyzji co do przyszłości kapłaństwa kobiet. To ona jest odpowiedzialna za skierowanie działalności Konferencji Przełożonych Zakonów Kobiecych na radykalno-lewicowe tory. 22 maja 1994 roku papież Jan Paweł II napisał w swoim Liście Apostolskim Ordinatio Sacerdotalis: Oświadczamy, że Kościół nie ma żadnej władzy w prawie do przyznawania święceń kapłańskich kobiet i zasada ta musi być zachowana przez każdego wiernego”. W 2007 roku watykańska Kongregacja Doktryny Wiary nałożyła za zgodą papieża Benedykta XVI automatyczną ekskomunikę na każdego kto spróbuje udzielić święcenia kapłańskiego kobietom, oraz na kobietę, która będzie chciała takie święcenia przyjąć. I znowu trzeba się zastanowić, czy święcenia kobiet o radykalnych poglądach lewicowych nie są próbą skoku na majątek Kościoła. W 1999 roku na konta katolickich instytucji charytatywnych wpłynęło 2,3 mld dolarów datków. Pozostałe dochody są nieznane lub niedokumetowane. Można jedynie przypuszczać, ze 2,6 miliona uczniów 8100 szkół katolickich i 670 tys. studentów 230 uniwersytetów i innych uczelni katolickich płaci olbrzymie czesne za naukę. Być może feministki zakonne uważają, że jest o co walczyć. Od 10 lat organizacja odszczepieńcza Roman Catholic Womenpriests, zrzeszająca samozwańcze ,,katolickie kapłanki”, zarejestrowała 90 przypadków nieuznanego przez Stolicę Apostolską wyświęcania kobiet. Dwanaście byłych lub obecnych zakonnic należących do tej organizacji przyjęło nielegalnie nadany im tytuł biskupa. Także liturgia ,,sprawowana” przez rzekome ,,kapłanki katolickie” odbiega całkowicie od nakazów kanonicznych Kościoła katolickiego. RCWP jest więc nie tylko stowarzyszeniem drwiącym sobie z dwóch tysięcy lat tradycji Kościoła katolickiego, ale w dodatku buduje sobie własną, nie mającą podstaw w żadnym nurcie teologicznym, niezwykle chaotyczną doktrynę wiary.

     Wspomniane praktyki częstego łamania prawa kanonicznego przez część amerykańskich sióstr zakonnych zostały przedstawione w filmie dokumentalnym Jules Hart pt. Różowy dym nad Watykanem. Dokument ten powstał w zeszłym roku. W sposób niezwykle tendencyjny i nachalny krytykuje katolickie prawo kanoniczne i ukazuje Watykan jako ostatnią twierdzę ,,męskiego szowinizmu”. Film stał się w środowisku feministycznym obiektem kultu. Wygrał wszystkie możliwe nagrody feministycznych festiwalików i stał się reklamą takich organizacji jak ,,We are the Church” (znana też jako Wir Sind Kirche) czy wspomnianej RCWP. Jego popularność dowodzi, że sytuacja, która wymusiła ostrą ingerencję Watykanu w wewnętrzne sprawy Kościoła amerykańskiego jest naprawdę bardzo poważna. Potwierdzeniem tej diagnozy może być fakt, że film ten cieszy się szczególną popularnością w klasztorach żeńskich i przyczynia się do dalszej feminizacji życia zakonnego.

Czy wojna radykalnych zakonnic z Watykanem może doprowadzić do oderwania się amerykańskiego Kościoła katolickiego od rzymskiej macierzy? Najbliższe lata przyniosą odpowiedź.

Konflikt Kościoła modernistycznego i tradycjonalnego nasuwa mi na myśl anihilację materii i antymaterii w początkach naszego wszechświata. Dzięki niemu materia przetrwała, a ja dzisiaj mogę pisać te słowa.

Kościołowi jak nigdy, jest dzisiaj potrzebne takie oczyszczenie i powrót do Źródła.

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl