Metropolita krakowski zawiódł polityczne rachuby. Nadszedł więc czas na medialny lincz – pisze Piotr Legutko w „Gościu Niedzielnym”.


Autor omawia artykuł Aleksandry Pawlickiej, która w „Newsweeku” odkrywa „całą, nagą prawdę o kardynale Dziwiszu”. „Portret, a raczej paszkwil na kardynała Dziwisza – pisze Piotr Legutko - kreślony jest według recepty sprawdzonej w niezapomnianych latach walki z obskurantyzmem. Najpierw jakaś ośmieszająca anegdotka z młodości. Potem kilka faktów pod tezę (że trafił los na loterii, bo spotkał Karola Wojtyłę). I już jest jasne – kardynał wszystko, co w życiu osiągnął, zawdzięcza jedynie papieskiej >>protekcji<<”.

Pawlicka opisuje kard. Dziwisza jako „syna kolejarza”, podejrzanej proweniencji doktoratem, nieprzystępny, „nie wypuszcza się na krakowskie ulice inaczej niż w limuzynie”. Zdaniem Legutki są to brednie poniżej poziomy tabloidu, a obraźliwe pomówienia nie zostały poparte faktami. „Jedną ze słabości kardynała Dziwisza – zauważa Legutko - jest bowiem to, że bardzo lubi spotykać się z ludźmi, prowadzi politykę otwartych drzwi, a po Krakowie porusza się bardzo często per pedes lub… tramwajem”.

Cały tekst w „Newsweeku” – zdaniem Legutki - nie spełnia wymogów warsztatowych, zawiera przypuszczenia i plotki, opinie zniekształcające fakty, był zleceniem na kardynała i ma jeden cel: „zdyskredytować osobę metropolity krakowskiego”.

 

Więcej:

http://gosc.pl/doc/1186722.Zlecenie-na-kardynala

opr. mp

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl