
Igor Janke pisze problemach prasy powiatowej w artykule opublikowanym w „Rzeczpospolitej”. Cytujemy fragment artykułu.
„Mrożące procesy
Dominika Bychawska z „Obserwatorium" twierdzi, że sposobów na nękanie niewygodnych dziennikarzy jest wiele. Wtóruje jej Piotr Wolniewicz z Centrum Monitoringu Wolności Prasy działającym przy SDP. – Zgłasza się do nas wielu wydawców i dziennikarzy, którzy mają problemy z lokalnymi władzami czy biznesem – mówi. Większość przypadków to procesy karne i cywilne, które wytaczają im lokalni bonzowie”.
Dla ogólnopolskich tytułów procesy to codzienność. Redaktorzy dużych gazet i tygodników dobrze wiedzą, jak pisać, by unikać procesów, doradzają im też zatrudnieni przez redakcje prawnicy, a mimo to procesy wciąż ich spotykają. Nawet w przypadku przegranej dla wielkich wydawców nie jest to olbrzymi problem. Ale dla małego lokalnego wydawcy to często być albo nie być. – Dla małego pisma zapłacenie kilkunastu tysięcy złotych grzywny może oznaczać koniec działalności – przyznaje Ewa Barlik ze Stowarzyszenia Gazet Lokalnych.
Marek Popowski, felietonista tygodnika „Panorama" z Brzegu, opisał, jak były funkcjonariusz służby więziennej zapisał się do Platformy Obywatelskiej i namówił innych dawnych pracowników więzienia do wstąpienia do partii. Tak napompowane przez „martwe dusze" koło miało mu pomóc wystartować w wyborach na burmistrza.
Dziennikarz został oskarżony z paragrafu 212 kodeksu karnego. Wspomagało go Centrum Monitoringu Wolności Prasy. Tym razem skutecznie. Były pracownik więziennictwa, obecnie członek PO, sprawę przegrał”.
Więcej:
http://www.rp.pl/artykul/892718.html
