Niefortunnie w piątek przeczytałem wywiad Jacka Nizinkiewicza (onet. pl) z posłem Andrzejem Halickim. Szczerze załuję, ze zabrałem się za tą lekturę, bo przez dwa następne dni zamiast chłonąć letni krajobraz mazowiecki i odpoczywać rozkoszując się długimi czerwcowymi wieczorami, gryzłem się z myślami o tym jacy osobnicy mają w tym kraju przywilej ustanawiania prawa.
Na pytanie dziennikarz Onetu o kolejne samobójstwo wysoko postawionej osoby publicznej w Polsce rządzonej przez PO Halicki odpowiada:
,, Zapomniał pan dodać, że czyta te "rewelacje" w skrajnie prawicowych pismach i na prawicowych portalach. Czuję się źle, kiedy widzę, jak osoby o pewnym autorytecie nie szanują pamięci generała Sławomira Petelickiego. Prawicowi politycy i publicyści tworzą teorie spiskowe i manipulują politycznie śmiercią gen. Petelickiego".
Zastanawiam się jak poseł Halicki identyfikuje ,,skrajnie prawicowe pisma"? Czy osobnik ten ośmiela się porównywać ,,Najwyższy CZAS!", ,,Gościa Niedzielnego", Gazetę Polską, Nasz Dziennik i inne opozycyjne wobec rządów Tuska gazety do ,, Völkischer Beobachter" czy ,,Der Sturmera"? To były pisma skrajnie prawicowe, chociaż promowały społeczny system socjalistyczny. Nie życzę sobie jednak, żeby jakiś uwolski karierowicz obrażał moją publicystykę porównując ją do czasopism promujących zagładę Żydów, Polaków, Rosjan, Cyganów itd.
Pan Halicki, albo tego nie rozumie albo ma neostalinowskie zakusy.
Jeżeli wymienione gazety stanowią dla niego ,,skrajnie prawicowe" media to można śmiało uznać, że jego poglądy są skrajnie lewackim bełkotem politycznym.
,, Oskarżanie premiera i prezydenta o śmierć Lecha Kaczyńskiego stało się - jak mawiał prezes Kaczyński - oczywistą oczywistością podczas uroczystości odbywających się każdego dziesiątego dnia miesiąca pod Pałacem Prezydenckim." - dodaje Halicki - ,,Przywykliśmy do tego, że PiS bezkarnie używa bardzo ciężkich oskarżeń pod adresem najważniejszych osób w państwie".
Czyżby? A czy systematyczne lanie pomyj na ,,kaczorów", ,,pisiorów"i ,,mohery" nie było programową polityką oczerniania tego obozu politycznego. Przypominam sobie akcję prasową drwienia ze wzrostu prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Za tygodnikiem ,,Nie" pojawiły się powszechnie stosowane w prasie protuskowej określenia typu: konus, taboret, karzeł, liliput, pigmej, knypel, mikrus, skrzat, konus, karakan, pokurcz czy niziołek w stosunku do głowy państwa. Nikt nie raczył zwrócić uwagi, że knyple od lat rządzą Polską. ,,Taboretami" można też nazwać Lecha Wałęsę, Aleksandra Kwaśniewskiego, Leszka Millera, Marka Belkę czy Jana Krzysztofa Bieleckiego. Ci ,,mężowie stanu" są niżsi od mojego 13-letniego syna. Nikt jednak nie wypominał im ich ,,podłego" wzrostu.
Czyżby poseł Halicki zapomniał jak wielka radość zapanowała w środowisku klakierów Tuska, kiedy jakiś trzeciorzędny szmatławiec niemiecki porównywał polskiego prezydenta i premiera do ziemniaków. Skrajnie lewicowi naiwniacy nie raczyli nawet zauważyć, że niemiecki tabloid wyraził opinię o całym ,,narodzie idiotów" zajmującym ziemie na wschód od Odry.
Wtedy poseł Andrzej Halicki milczał. Jego tak bohaterska postawa w obronie najważniejszych osób w państwie obudziła się wraz z objęciem przez jego kumpla urzędu prezydenta RP. To prawdziwe ,,bohaterstwo" przejąć pełnię władzy nad państwem i kazać opozycji stulić pysk.
Stalin mawiał, że ,, każdy wprowadza swój system tak daleko, jak sięga jego armia". Halicki wie, że teraz może rzucać mięchem, bo kumple są u koryta. Ale co będzie za kilka lat jak się sytuacja zmieni radykalnie?
,, Owszem, oskarżanie premiera i prezydenta spowszedniało" - konkluduje pan Halicki -,, Przecież tymi, którzy rzucają tak ciężkie oskarżenia, podburzają i snują teorie spiskowe powinien z urzędu zainteresować się prokurator, żeby potwierdzić albo wykluczyć absurdalność tych słów..."
No proszę jak pięknie nas pan Halicki straszy prokuratorem. Jak niegdyś towarzysz wicepremier Mieczysław F. Rakowski. Też groził paluszkiem.
A przecież podobno jak twierdzi ten sam Halicki epoka rządów PiS charakteryzowała się straszeniem policją i prokuraturą. Wtedy było nieładnie , teraz jest OK. Halicki bawi się w Kalego!
Szkoda, że dziennikarzowi Onetu zabrakło ikry, żeby się zapytał o co więc Halicki się czepia skoro sam straszy prokuraturą?
A może podczas tego wywiadu reprezentant mojego miasta w Sejmie bezpośrednio groził panu redaktorowi Nizinkiewiczowi , że go wyrzuci z roboty jak ten zada pytanie niewygodne dla pana posła?
Osobiście doradzam panu posłowi, żeby sobie ten paluszek i swoje groźby schował w ... dziurkę kieszeni marynarki.
Jak mawiał marszałek Piłsudski ,,racja jest jak dupa, każdy ma swoją" i ja rację pana posła Halickiego mam w tejże. A prokuratorem to pan poseł Halicki może sobie straszyć swoją żonę jeśli mu przysięgi małżeńskiej nie dotrzymuje.
Moim świętym prawem, nie tylko jako dziennikarza, ale obywatela RP, jest mówić i pisać to co myślę o otaczającej mnie rzeczywistości, choćby mi 120 tysięcy Halickich lub innych zwolenników powrotu stalinowskiej cenzurki groziło paluszkiem i sądem ostatecznym.
Czy jako konserwatysta jestem dziennikarzem ,,skrajnie prawicowym"? Może być, czemu nie! Moim największym marzeniem jest, żeby rząd Tuska upadł a jego polityczni kolesie z Sejmu i Senatu ( który Tusk obiecywał zresztą zlikwidować i czego jak większość swoich wyborczych oszustw nie dotrzymał) przegrali wszystkie możliwe wybory i przeszli na zasiłek dla bezrobotnych, którym karzą się dzisiaj wyżywić rzeszy bezrobotnych.
Czy jestem nietolerancyjny? Ależ jak najbardziej! Nie nalezę do grona dziennikarzy, którzy od 6 lat tworzą peany na cześć wodza i jego wiekopomnych sukcesów. Osobiście chciałbym, żeby wszelka różowa lewica związana z UW i jej pogrobowcem PO wyginęła jak dinozaury. I pisząc o lewicy nie chodzi mi o tych biednych naiwniaków, którzy w PRL-u nosili czerwone legitymacje w kieszeni, a od 1989 roku głosują na różne klony SLD. Z tymi rozliczy się już czas i inny sędzia, ale chodzi mi o tych obrzydliwych neofitów różowego socjalizmu europejskiego, którzy doprowadzili do największego bezrobocia w powojennej historii tego kontynentu.
Poseł Halicki raczy zauważyć, że ,,Czas zmienić w kodeksie karnym definicję podżegania do popełnienia przestępstwa". Ja też tak uważam. Czyż rozkradanie państwa, bezczelne i aroganckie łamanie obietnic wyborczych, ordynarny nepotyzm, łajdackie kolesiostwo nie są czynami podżegającymi do popełnienia przestępstwa?
,,... podżeganie do nienawiści zdarza się w Polsce bardzo często. Poczynając od kwestii narodowości, koloru skóry, przekonań, światopoglądu, przez nienawiść klubową, a skończywszy na polityce" . Czy chodzi mu o wypowiedź trzeciorzędnej piosenkarki z Ciechanowa, rasistowski kawał Richarda Mbewe rzucony w programiku Tadeusza Mosza, bełkot jakiegoś satanisty z jednej z komercyjnych stacyjek TV, bzdury o Ukraińcach mówione w TVN przez dwóch marnych pajaców z ADHD czy ukrywanie prawdy o deportacjach i prześladowaniach murzynów w Izraelu?
Poza tym widać, że pan poseł nie ma bladego pojęcia o tym co się dzieje w szerokim świecie. Jeżeli tą ugrzecznioną gadaninę w polskich mediach i świątobliwie rutyniarski, schematyczny, banalny, tuzinkowy polski żurnalizm nazywa ,,podżegającym do nienawiści" to znaczy, że nigdy nie słuchał radia amerykańskiego, gdzie mój znajomy Bob Grant czyli Robert Ciro Gigante wylewał na antenie WOR Newstalk Radio 710 AM tony pomyj na lewackiego prezydenta Billa Clintona. Halicki nie mógł też słuchać Seana Hannity lub Rusha Limbaugh, którzy mówią o pierwszym czarnoskórym prezydencie USA jak o najgorszej chorobie, nie wspominając o tym jak Geraldo Rivera wypowiada się o Bushu juniorze.
Może poseł Halicki należy do tej grupy intelektualistów sejmowych, którzy posługują się równie sprawnie językiem Dickensa co rzekomy hrabia Bronisław Maria Komorowski?
Krótko mówiąc pan poseł Halicki jest reprezentantem typowo polskiego z....a, który nie mając pojęcia o tym co się dzieje za jego gumnem osądza świat według własnego podwóreczka.
Sposób myślenia pana Halickiego o równości i wolności każdego obywatela ilustruje złota myśl Graucho Marksa, który w jednej ze swoich komedii zwraca się do pewnej damy przedstawiając swojego brata: ,, Moja matka traktowała nas równo... z pogardą".
Podobnie równo polską prasę traktować musi prezydent RP, który podobno za swoje poglądy polityczne trafił w latach 70. do więzienia, a teraz wysuwa propozycję umieszczenia w polskim Kodeksie Karnym definicję czynów popełnianych z nienawiści, które będą obwarowane wyższymi karami.
Żenujące? Kilka lat temu, kiedy Bronisław Komorowski był jeszcze wicemarszałkiem Sejmu spotkałem się z nim w jego biurze poselskim na ulicy Mokotowskiej w Warszawie. Rozmawialiśmy o kampanii wyborczej PO na wzór amerykański. Jakież było moje zdziwienie, kiedy sympatyczny pan marszałek zaczął mnie pouczać tym swoim moralizatorskim tonem, co jest zresztą dla niego bardzo typowe, że wzory amerykańskie są fatalne i trzeba szukać wzorów z innej części świata.
Ostatni raz słyszałem taką opinię o USA od niejakiego Regulskiego, zajadłego belfra i komucha, który w moim liceum nie promował uczniów do następnej klasy jeżeli nie przyszli na pochód 1-majowy.
W USA mieszkałem 1/3 mojego życia i jako dziennikarz radiowy i prasowy poznałem system polityczny tego kraju lepiej niż mechanizmy rządzące polityką polskiego zaścianka. Po tej wypowiedzi poznałem, że Komorowski nie ma bladego pojęcia o czym mówi i opiera się jedynie na plotach i paskudnym wizerunku Ameryki utrwalonym przez komuszą prasę epoki, kiedy zastępcą redaktora naczelnego pisma związkowego "Głos Pracy" był ojciec obecnego naczelnego Gazety Wyborczej.
Być może to tłumaczy dlaczego dla PO-wców nie zrozumiała jest wolność słowa wyrażona w II Poprawce do Konstytucji Amerykańskiej. Ja jednak uważam, że to główny powód wielkiego sukcesu cywilizacyjnego USA. To wolność słowa, BEZPRZYMIOTNIKOWA WOLNOŚĆ SŁOWA jest najświętszym prawem wolnego obywatela.
Tylko łajdak i oszust może uważać, że wolność słowa pozwali ujawnić jego łajdactwa. Taki drań zawsze będzie dążył, żeby prawo chroniło go przed wolną prasą. Najlepiej zdefiniował to Voltaire mówiąc ,, Wolność moja kończy się tam, gdzie zaczyna twoja".
Pan Halicki myśli w kategoriach dziecka, któremu mamusia zabiera lizaczka. Taka mamusia jest w jego oczach zła, chociaż w rzeczywistości ratuje mu zdrowie.
Tak samo jest z wolnością słowa. Jeżeli dzisiaj ja mam prawo głosić publicznie swoje poglądy, broniąc się przed Halickim i jego politycznymi kumplami, to on także zachowa prawo do obrony przede mną, kiedy to ja przejmę władzę i będę miał ochotę wsadzić go do kicia.
,, Jeśli wolność słowa w ogóle coś oznacza, to oznacza prawo do mówienia ludziom tego, czego nie chcą słyszeć" - mawiał George Orwell. Ale wolność słowa, choć czasami dla nas niełaskawa, to w rzeczywistości sprzymierzeniec każdego. Jest nieprzyjemna to prawda, obnaża nasze charakterki i przekręty - też prawda, ale ostatecznie to ona pozostanie naszą deską ratunku, kiedy nie będziemy już mieli czym bronić przed Tuskami, Halickimi czy Niesiołowskimi.
Ludzie pokroju posła Halickiego nie rozumieją pojęcia służby narodowi. Chcą ustanowić reżim medialny, który ma chronić ich własny wizerunek na kolejne 4 lata przy korycie. Niestety takie myślenie jest przerażająco krótkowzroczne i egoistyczne. Taki system cenzorski wcześniej czy później pożera własne dzieci.
Zawsze, kiedy słyszę o jakiejkolwiek cenzurze prewencyjnej przypomina mi się postać stalinowca Ozjasza Szechtera, który reprezentował najbardziej skrajną formę polskiego stalinizmu i kultu wodza obłożonego najsurowszą cenzurą w historii. Jako lwowski student głosił konieczność oderwania Galicji Zachodniej i przyłączenia jej do ZSRR. Był miłośnikiem komunizmu i jego zamordyzmu prasowego do czasu dopóki system ten go nie wypluł.
Parodią czarnej komedii był fakt, że ten zaciekły stalinista w maju 1977 wziął udział w odbywającej się w warszawskim kościele św. Marcina głodówce protestacyjnej przeciwko uwięzieniu przez władze PRL kilkudziesięciu działaczy KOR-u.
Czy poseł Halicki nie boi sie tego samego losu? Niech wprowadza cenzurę! Tylko niech potem w proteście przeciw własnej hucpie nie wyciera kruchty jak ów lwowski Żyd i komunista.
,, Na stos i inkwizycję w Polsce nie może być zgody" - twierdzi Halicki. Ja twierdzę, że z pierwszym rzędzie nie ma zgody na oszustwa wyborcze. Z chęcią rozliczyłbym pana posła z jego obietnic wyborczych. Problem jednak w tym, że pan poseł nie raczył nawet swojego programu umieścić na swojej stronie internetowej. Możemy tam poczytać o piesku pana posła, o tym co pan poseł lubi robić za kasę, którą mu płacimy jako obywatele, podatnicy i wyborcy - jest więc o wszystkich prywatnych duperelach reprezentanta narodu, tylko nic o jego programie wyborczym i ich realizacji!
Wiadomo, jest członkiem PO, a więc podlega pod program PO. A czym jest program wyborczy PO?
Zbiorem kłamstw i fałszywych obietnic. Żeby nie być gołosłownym warto je wypunktować:
1. Przyspieszymy i wykorzystamy wzrost gospodarczy
Kłamstwo!
2. Radykalnie podniesiemy płace dla budżetówki,
zwiększymy emerytury i renty
oszustwo!
3. Wybudujemy nowoczesną sieć autostrad, dróg ekspresowych,
mostów i obwodnic
Żart!
4. Zagwarantujemy bezpłatny dostęp do opieki medycznej i
zlikwidujemy NFZ
Kpina!
5. Uprościmy podatki – wprowadzimy podatek liniowy z ulgą
prorodzinną, zlikwidujemy ponad 200 opłat urzędowych
Gówno prawda!
6. Przyspieszymy budowę stadionów na Euro 2012
Kapler skorzystał!
7. Szybko wypełnimy naszą misję w Iraku
Jaką misję? Jezuicką?
8. Sprawimy, że Polacy z emigracji będą chcieli wracać do domu i inwestować
w Polsce
Hahahaha, LOL
9. Podniesiemy poziom edukacji i upowszechnimy Internet
Bullshit!
10. Podejmiemy rzeczywistą walkę z korupcją.
Ohohoho! Akurat! I znowu Kapler ma usmiech na twarzy!
Czy robienie z 40 milionów ludzi idiotów nie powinno być karalne? Czy rżnięcie głupa z suwerena tego państwa nie jest zwyczajnym oszustwem?
Poseł Halicki nie jest wart najmniejszej uwagi. Normalnie nie poświęciłbym mu sekundy, a jego ulotki od razu u mnie lądują w śmietniku. Mam jednak szczerą nadzieję, którą wyrażam jako wolny obywatel, że człowiek ten za kilka lat zniknie z parlamentu i nie pozostanie po nim nawet taki ślad z jakim on mi się kojarzy.
Moja wolność słowa jako konserwatysty jest tak samo święta i bezprzymiotnikowa, jak dziennikarza Gazety Wyborczej, publicysty tygodnika ,,Nie", komentatora ,,Faktu" czy felietonisty ,,Playboya".
I wara komu do niej !
