Pilnie potrzebny wściekły „Czwartek”
 
 
            Parytet tak! Ale dla mężczyzn. Już wszystko jedno – prawdziwych czy mięciutkich. Łażenie w spodniach wcale nie wyróżnia. Smucę się nawet, że Panie w sukienkach oglądam (i się za nimi) coraz rzadziej. Maszerują ulicami żeńskie dragony i babole. A koło nich grzecznie – chłoptysie Jasie i Misie.
            Na konferencjach prasowych za ważnymi stołami coraz więcej jest pań, a coraz mniej panów. Tym „gorzej”, że mądre, rzeczowe i kompetentne. A panowie?
            Wczoraj słuchałem mądralę-naukowca, który dopatrywał się zmowy przetargowej wśród sprzedawców rzodkiewek na bazarze. Chłoptysia – na szczęście – szybko sprowadziła do pionu koleżanka. I tak to będzie.
            Oj przydałby się „Wtorek”, „Czwartek” bo inaczej „Środy” i „Szczuki” zakrzyczą biednych mężczyzn słabnących nie tylko fizycznie, ale i intelektualnie. A może i rozerwą na… sztuki.
            Tak więc zgódźmy się na ten parytet sejmowy, ministerialny, rad nadzorczych, programowych i redakcji – to jedyna szansa, że obronimy szańce.
            A może to tylko niegroźny przejściowy kaprys historii. I wkrótce gołe parady i manify, śmieszne domaganie się arytmetycznej równości za wszelką cenę, sztucznie wywoływana i podżegana walka płci – miną jak wiele głupawek w rwącej rzeczywistości i ważne będzie to co ważne w istocie, a durne trafi do kabaretu (nota bene tam też kompletnie twórcy zdurnieli!).
            Tak sobie marzę, że znowu na Nowym Świecie dominować będą sukienki i spódnice (niech sobie Szkoci też łażą), a spodnie na co dzień to będzie męska rzecz. No chyba, że do roboty - ale tu decyduje wygoda i bezpieczeństwo, a nie płeć.
            Baby – chłopy,
            Chłopy - baby!
            I całe szczęście, że przynajmniej tak się różnimy. I dystansujemy, kłócimy się zażarcie. Póki wolno. Te panie, które wysoko zaszły (czasem zbyt wysoko i teraz nie wiedzą co dalej robić) – zejdą! Wyniesiono je przypadkiem, a teraz obawiają się wszystkiego. Chowają się przed prasą, radiem i telewizją. Po prostu nie mają wiele do powiedzenia, albo strzelają gafy jak z kartacza. Boją się też młodych – i nie chodzi o urodę, ale o wykształcenie, przygotowanie do pełnienia funkcji, znajomość języków, wreszcie siłę młodości - którą tak wspaniale w naturalny sposób daje macierzyństwo.
            Głupie baby tego nie rozumieją i z zupełnie niezrozumiałą zawziętością wypowiadają się o czymś, o czym nie mają zielonego pojęcia.
            Ale jest wolna wola i swoboda wypowiedzi. I ma być. Trudno, czasem trzeba wysłuchać bredni, a nawet obejrzeć gołą, chudą dupę aktorki, która straciła posłuch społeczny, gust artystyczny. Ale może jeszcze się ocknie?
            Drogie koleżanki. Orałyście ugory z Helą traktorzystką, wychodziłyście za mąż za wystraszonych „wicie, rozumicie”, tolerowałyście wrzaski znawców piłki kopanej i jeszcze prałyście im śmierdzące skarpetki. Tak było. I jest jeszcze trochę.
            Ale teraz nie bierzcie w rewanżu za mordę całe to samcze stado. Bo sztuczne zapłodnienie zawsze będzie sztuczne i mniej przyjemne. Ale oczywiście inseminatorem też coraz częściej jest baba. To naga prawda.
            No cóż, trochę się zmartwiłem tym – co tu napisałem.
 
25.05.2012 r.
Stefan Truszczyński
Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl