Jeżeli dla krytyków jestem chamem, to oni są mentalne disco polo z tabloidowym systemem operacyjnym – stwierdza w nowej „Polityce” Kuba Wojewódzki. Ze swoim redakcyjnym kolegą rozmawia Jacek Żakowski.
Wojewódzki nawiązuje w wywiadzie do Moniki Olejnik, która w ostatnich tekstach w „Gazecie Wyborczej” wypowiadała się na jego temat krytycznie. „Jej ostatnie teksty na mój temat są jak Tupolew z betonu w sanktuarium Bolesnej Królowej Polski. Miało być serio i w poważnej sprawie, a wyszło raczej śmiesznie” – stwierdza były prezenter Eski Rock, wywołując temat tolerancji. Jego zdaniem tolerancja takich jak on i Figurski oznaczałaby, że wolność słowa i demokracja działają. „Monika cię toleruje. Ale cię krytykuje. Ona ci nie odbiera wolności” – przekonuje Wojewódzkiego Żakowski. „W słowie tolerancja jest bierna agresja” – odpowiada współgospodarz „Ponarrnego W-F-u”.
Słynny już dziś żart o Ukraince, która jest niewystarczająco ładna, by ją zgwałcić pokazał – w ocenie Wojewódzkiego – że „poczucie humoru nie jest naszym narodowym sportem”. „Jest nim bardziej polowanie z nagonką. Jest wyścig, kto lepiej opisze, jakimi nihilistycznymi bydlętami jesteśmy. Zanim zaczniemy mówić o wolności słowa, pomówmy o wolności myślenia” – przekonuje były prezenter Eski.
Żakowski w rozmowie z Wojewódzkim przypomina inne incydenty z anteny Eski Rock, które współtworzył jego rozmówca – nazwanie Murzynem Alvina Gajdahura czy wyśpiewanie po katastrofie smoleńskiej piosenki „Po trupach do celu, każdy chce leżeć na Wawelu…”. Ten jednak zastrzega ciągle, że wszystko to mieści się w granicach satyry, której Polacy najwyraźniej nie rozumieją. Albo po prostu – nie lubią Wojewódzkiego. „Jeżeli 50-letni facet prowadza się z 20-letnimi pannami, ma odrobinę za dużo kasy, jeździ luksusowymi autami, ma kilometrowy apartament w Warszawie i ciągle oferty pracy, to każdy chce go ustrzelić. Nie mieszczę się w niektórych głowach kulturowo” – tłumaczy Wojewódzki. Dodaje jednak, że nie zamierza zmieniać swojego zachowania, bo sensem jego obecności w publicznej przestrzeni jest chodzenie po krawędzi, bo tylko z tej perspektywy świat mu się podoba. I najwyraźniej podoba się też innym, bo współgospodarz „Porannego W-F-u” – jak sam wyjaśnia – dostał już propozycję z innego radia. „To znaczy, że są ludzie, którzy uważają, że ciągle można na mnie zarobić” – stwierdza Wojewódzki.
Więcej w rozmowie Jacka Żakowskiego z Kubą Wojewódzkim „Ja jednak myślę” an str. 25-27 najnowszego wydania tygodnika „Polityka”.
Opr. OG
