Ta historia rozgrywa się wciąż na naszych oczach i powoli staje się miejską legendą – pisze Maja Narbutt w opublikowanym w najnowszym numerze „Uważam Rze” artykule „Telenowela ze śmiercią w tle. Jak zarabia się na tragedii małej Madzi?”


Autorka zauważa, że historia Madzi jest papierkiem lakmusowym, który ujawnia wszystkie grzechy mediów. Diagnoza nie brzmi dobrze dla mediów: w pogoni za sensacją są one w stanie przekroczyć każdą granicę. Autorka przywołuje opinię medioznawcy, prof. Wiesława Godzica, który komentując stronę TVN w internecie, dotyczącą tej historii, stwierdził, że „stacja zapędziła się na obszary, na których nie obowiązują zasady dobrego smaku, a może nawet w ogóle nie ma żadnych zasad”.

Co właściwie się stało, że formułowane są tego typu opinie? Częściową odpowiedź dają wpisy internautów, pełne oburzenia na media i dziennikarzy, którzy chcą zarabiać na śmierci dziecka. Szczególny niesmak wywołała książka wydana przez naczelną (byłą już – MP) dwutygodnika „Gala” Izabelę Bartosz, oparta na rozmowach z matką Madzi Katarzyna Waśniewską. „Trzeba mieć kasę fiskalna w mózgu, by coś takiego napisać” – skomentowała książkę Karolina Korwin Piotrowska.

Dziennikarze w boju próbowali rozpoznawać jak daleko można się posunąć w skomercjalizowaniu tej tragedii. „Gdyby reakcja społeczna nie była tak zdecydowana, coś zmieniłoby się nieodwracalnie i nasza rzeczywistość medialna byłaby już inna” – pisze Maja Narbutt. W konkluzji artykułu autorka podkreśla, że historia małżeństwa z Sosnowca i dziecka na stałe wejdzie do współczesnego pitawala, czyli zbioru opowieści niezwykłych i legend miejskich.
 

Czytaj: Maja Narbutt, Telenowela ze śmiercią w tle. Jak zarabia się na tragedii małej Madzi?, „Uważam Rze”, nr 28 (75)/2012, s. 39-41.

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl