Krzysztof Kłopotowski nazwał Ewę Stankiewicz siłą historyczną i porównał do Joanny d'Arc. Porównanie piekne, tyle, że - moim zdaniem - kompletnie na wyrost. Joanna d'Arc w obronie Francji zginęła na stosie. Czy taki sam los miałby spotkać Ewę Stankiewicz?

Przypomnijmy parę faktów o Ewie Stankiewicz; ukończyła reżyserię w PWSFTviT, była stewardesą w liniach lotniczych Delta Air Lines, potem wielokrotnie nagradzana za swoje filmy. Obecnie jest prezesem Stowarzyszenia Solidarni 2010. Bierze aktywny idział w manifestacjach politycznych a ostatnio media wiele pisały o niej w związku z incydentem ze Stefanem Niesiołowskim.

Kim była Joanna d'Arc: bohaterką narodową Francuzów, walczących z Anglikami, świętą Kościoła Katolickiego, prowadzoną  do walki przez Boga, i która - jak podawała - rozmawiała z Archaniołem Michałem i świętymi Małgorzatą i Katarzyną. To ona tchnęła ducha patriotyzmu we Francuzów, i stając na czele wojska doprowadziła do kilku zwycięstw nad Anglikami. Ostatecznie, została przekazana Anglikom przez księcia Burgundii i oskarżona o herezję spłonęła na stosie.

Joanna d'Arc jest postacią wielką i zasłużoną nie tylko dla Francji - jest symbolem Dziewicy, symbolem Francji, ich jedności narodowej, wzorem cnót, jedyną kobietą francuskiego średniowiecza, którą znają wszyscy współcześni Francuzi.

Cenię metafory Krzysztofa Kłopotowskiego, ale Krzysztofie, przyznaj sam, tym razem mocno przesadziłeś.

 

11 lipca 2012

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl