Robert Mazurek w ostatnim numerze „Uważam Rze” napisał Alfabet leminga. Przyłożyłem do siebie. Pasuje.


No, nie wszystko.

Ale:

1)    Mam kredyt we frankach szwajcarskich (i szlag mnie trafia)
2)    Marzę o Aurisie (bo dziś nie mam żadnego samochodu, ostatni musiałem sprzedać, bo nie miałem na spłacenie rat)
3)    Mam konto na Facebooku (bo konto ma też nasze Stowarzyszenie)
4)    Byłem w IKEA(I)  (gdzie nie udało mi się kupić szafy, bo wszystkie moduły mają 75 lub 150 cm szerokości, a moja wnęka ma 140 cm)
5)    I może chciałbym mieszkać na zamkniętym osiedlu, by nie słyszeć nocnych śpiewów kibiców.

Z drugie strony jednak np. nie lubię sushi, starbaucksa, rzadko oglądam telewizję, nie jeżdżę na openera i nie wiem kim są hipsterzy. Panie Robercie, jestem lemingiem czy nie?

Z niecierpliwością czekam na pańską odpowiedź – spotkamy się na umówionym wywiadzie, to mi Pan powie. Ale może jeszcze napisze Pan Alfabet moherów, bo może jednak jestem moherem?

W nadziei na odpowiedź sięgam po następną gazetę, dla odmiany „Politykę”. I co? I tam Mariusz Janicki i Wiesław Władyka. O ile Mazurek pisze dla jaj, to ci panowie redaktorzy całkiem poważnie wzięli się za analizę lemingów. Najpierw powołali się na prawicową prasę – że leming to bezrozumny konsument propagandy mainstreamu, wierzący, że w Polsce jest normalna demokracja i wierzący PO (Platformie Obywatelskiej). Sami autorzy definiują leminga jako przedstawiciela nowej klasy mieszczańskiej, której zawsze będzie bliższy system administrujący, ideowo nienachalny, niż retoryka rewolucyjna, nawołująca do wielkiej zmiany wszystkiego.

Zaglądam na portale, zaglądam do innych gazet, i tam też pełno ważnych refleksji o lemingach i moherach.

Zabawa w lemingi i mohery trwa więc w najlepsze, bo bez tej zabawy życie dla wielu byłoby smutne. Smutne jest tylko, że gdy to, co piszemy dla jaj traktowane jest ze śmiertelną powagą.
 

12 lipca 2012

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl