Trzynaście lat temu napisałem ważny artykuł dla jednego z ważnych pism. Ów tygodnik nadal wychodzi, jego ówczesnym nadredaktorem był dzisiejszy sławny poseł-polityk, wiceszefem znany i znakomity (wtedy i dziś) publicysta, ale nazwy pisma i nazwisk bohaterów nie podaję – dla zaostrzenia czytelniczego apetytu. Mój artykuł składał się z krótkiego wstępu oraz osiemnastu hierarchicznie uszeregowanych patriotycznych postulatów. Kupiłem sobie w kiosku świeży numer, w domu zaglądam, patrzę… i oczom nie wierzę! Redakcja bez mojej wiedzy i zgody usunęła pierwszy (najważniejszy) postulat, pozostałe zaś starannie przenumerowała i wydrukowała z podpisem: Stanisław Remuszko. Przepraszam za bezczelność porównania, ale wyglądało to trochę tak, jakby z parafowanych 21 Sierpniowych Postulatów wyciąć pierwszy (ten o wolnych związkach zawodowych), pozostałe zaś przenumerować i opublikować jako wspólny komunikat rządu i Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego…
O, wciórności! Żyła mnię wyszła, zażądałem sprostowania, ale groch o ścianę, więc wniosłem do pozew do sądu, który – ze względu na dramatyczną oczywistość sprawy – orzekł com chciał.* Redakcja, owszem, sprostowanie wydrukowała i wypłaciła cztery tysiące dzisiejszych złotych jako zadośćuczynienie, ale zarazem natychmiast podziękowała mi za jakąkolwiek dalszą współpracę. Czemu tekst ocenzurowali i czemu potem się obrazili – nie wiem do dziś. Może czytelnicy podpowiedzą?
A teraz sedno, czyli treść postulatu wyciętego przed laty:
…1. Referendum. Naród powinien mieć realne prawo do bezpośredniego sprawowania władzy. Obecnie referendum może uchwalić Sejm albo zarządzić Prezydent (za zgodą Senatu). Uważam, że jeśli inicjatorzy zbiorą pod (spełniającym ustawowe kryteria) projektem referendum podpisy przynajmniej pięciu procent obywateli uprawnionych do głosowania w wyborach powszechnych – referendum musiałoby się odbyć bez względu na opinie o nim jakichkolwiek organów państwa. Takie prawo do referendum powinno odnosić się również do społeczności regionalnych i lokalnych…
Na mój rozum, postulat ten dziś, w roku 2012 (piątym roku rządów PO) tylko zyskał na aktualności.
Ludzi rozumnych i dobrych pozdrawiam serdecznie i z respektem : -)
Stanisław Remuszko
-------------------------------------
*Notabene, projekt depeszy na pół kartki informującej o tym prawomocnym wyroku dałem szefostwu PAP, bo był to bodaj pierwszy w powojennej polskiej historii przypadek, gdy dziennikarz pozwał do sądu redakcję za ingerencję w tekst i dostał zadośćuczynienie. Agencja jednak nie puściła o tym ani słówka. Rzecz jest z detalami opisana w książce o sygnaturze ISBN 83-913056-7-8.
