Dlaczego Marek Król, wieloletni wydawca tygodnika „Wprost” czuje się, jakby oddał córkę do burdelu? Na to pytanie w najnowszym wydaniu „Uważam Rze” odpowiada Łukasza Adamski.
Adamski przekonuje, że to właśnie pozbycie się Króla z listy felietonistów „Wprost” było przełomowym momentem „w procesie totalnej transformacji tego niegdyś niepoprawnego politycznie pisma”. „Rafał Ziemkiewicz ukuł pojęcie >>wprostweek<<, które idealnie opisuje, co się w ostatnich latach stało na rynku politycznej prasy w Polsce” – twierdzi Łukasz Adamski. Co ma na myśli? Skandaliczne okładki poważnych tygodników, walkę z konserwatywnymi wartościami, zatrudnianie na kierowniczych stanowiskach medialnych celebrytów – z Tomaszem Lisem, jako modelowym przykładem, na czele. „Lis został zatrudniony w prestiżowym niegdyś tytule dlatego, że sprawdził się w sprowadzaniu innego poważnego tygodnika do pozycji popkulturowych” – tak redaktor „URze” ocenia przejście Lisa z „Wprost” do „Newsweeka”.
Analizując historię ostatnich lat „Wprost” na polskim rynku prasowym, Łukasz Adamski stawia tezę, że zmiana programowa tygodnika zaczęła się wraz z przejęciem tytułu przez Platformę Medialną Point Group. Jego zdaniem metody, jakie nowy właściciel „Wprost” Michał Lisiecki zaczął wprowadzać do pisma, przypominały chwyty stosowne już wcześniej w muzycznej „Machinie”. W konsekwencji wszystkie tytuły Point Group zaczęły z czasem stawać się do siebie podobne. „Lisiecki postanowił szokować okładkami i radykalnymi opiniami takich autorytetów jak Magdalena Środa czy Doda Elektroda, jednak pozostał niewzruszony, jeśli chodzi o łamanie poprawności politycznej, której ramy wytyczył na początku lat 90. kwiat polskiego dziennikarstwa” – uważa Adamski.
Publicysta „Uważam Rze” przypomina w tygodniku, że „Wprost” nie przysporzyło sobie sławy również fałszowaniem wyników sprzedaży. „Doszło do sztucznego zawyżania wyników poprzez podawanie niepoprawnych danych” – czytamy w „URze”. „Podawanie nieprawdziwych danych pokazało, że Tomasz Lis nie jest medialnym złotym dzieckiem, które potrafi wszystko przekuć w sukces” – argumentuje Adamski w innym miejscu. I dodaje, że cała afera z odejściem Lisa z „Wprost” w jasny sposób pokazała, jakimi uczuciami darzą się rządzący politycy i krytykujący opozycję dziennikarze. „Zwolnienie Lisa nastąpiło na kilka godzin przed wręczeniem Donaldowi Tuskowi nagrody Człowieka Roku 2011. Premier przybył na galę z pluszowym lisem w garści, mówiąc, że kogoś na gali brakuje. Trudno o lepsze zobrazowanie związków władzy z mediami, które powinny jej patrzeć na ręce. Na tej gali ręce trzymały medialną maskotkę” – podsumowuje Adamski.
Więcej w tekście Łukasza Adamskiego „>>Wprost<< wciąż z żądłem Lisa” na str. 28-30 najnowszego wydania tygodnika „Uważam Rze”.
Opr. OG
