TVP nie zaakceptuje w kosztorysie za scenariusz więcej niż 17 tys. zł, takie ma standardy – czytamy w nowej „Polityce”. Joanna Solska  przygląda się w tygodniu kosztom produkcji telewizyjnych seriali i pyta, czy to się opłaca.

Jak tłumaczy Solska, w telewizjach komercyjnych negocjuje się cenę ostateczną serialu, a w telewizji publicznej dyskutuje się nad kosztami każdej pozycji w kosztorysie. „Potem jeszcze trzeba dodać do zatwierdzenia rachunki. Jak ktoś zapłaci mniej, niż było w kosztorysie, musi zwracać” – wyjaśnia publicystka „Polityki”. Ile kosztuje wyprodukowanie jednego odcinka serialu dla TV? „500-600 tys. zł, ale takiego serialu dzisiaj już żadna telewizja nie kupi” – odpowiada Solska. Dlatego nadawcy stawiają obecnie na pewniaki – sprawdzone produkcje, które przyciągnęły przed telewizory oczekiwaną liczbę widzów. „Teraz trzeba kręcić po taniości” – czytamy w „Polityce”.

„Kiedyś było tak, że jak klient, czyli telewizja, zaakceptował scenariusz, to robiło się dla niego tak zwanego pilota. Pierwszy odcinek, po obejrzeniu którego nadawca decydował, czy kupuje. Jeśli zrezygnował, zwracał koszty za pilota, którego produkcję zlecił” – przypomina Joanna Solska. I dodaje, że TVP dzisiaj nie płaci, a najbardziej elegancko zachowuje się w takich sytuacjach Polsat. Ludzie Zygmunta Solorza-Żaka targują się zawzięcie w kwestii ceny, a kiedy zostanie ustalona, nie obniżają jej arbitralnie. „W TVP to normalna praktyka” – zauważa Solska.

Konieczność cięcia koszów produkcji sprawia, że z ramówek telewizyjnych znikają klasyczne seriale. W ich miejsce powstają telenowele – dwa razy tańsze. Liczy się coś jeszcze – oglądalność i sprzedaż reklam. „Dziś w telewizjach nie mówi się o wartościach artystycznych, tylko o tym, czy program jest w stanie przyciągnąć reklamodawców . Sztaby analityków przeliczają oglądalność za złotówki. Nie każdy widz jest przecież jednakowo cenny. Najbardziej liczą się ci w wieku 16-49 lat, wielkomiejscy” – pisze Joanna Solska. Powołując się na opinię Macieja Grzywaczewskiego, wiceprezesa ATM Group, Solska stwierdza, że dopóki TVP ma obowiązek kupowania 10% programów z zewnątrz, dopóty ma szansę na przetrwanie. Jeśli Telewizja Polska przestanie przestrzegać prawa, w jej ramówkach może nie być miejsca dla innych produkcji, niż pewniaki.

 

Więcej w tekście Joanny Solskiej „Nie ma jak kręcić” na str. 50-52 najnowszego wydania tygodnika „Polityka”.

 

Opr. OG

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl