Pozowanie z rodziną do zdjęć w czasie wakacyjnego wypoczynku stało się naturalnym elementem polskiego krajobrazu politycznego. Jakie konsekwencje ma dla parlamentarzystów flirt z kolorową prasą? Odpowiedzi szuka w nowym wydaniu „Uważam Rze” Jarosław Stróżyk.

Stróżyk przypomina, że w czasie wakacji na łamach kolorowych czasopism można było podziwiać polityków z ich rodzinami w mniej formalnym niż zwykle otoczeniu – na plaży, w górach, a nawet na grzybobraniu. Bo jak tłumaczy w „URze” dr Bartłomiej Biskup z Uniwersytetu Warszawskiego, „nic tak nie ociepla wizerunku osoby publicznej jak ciepłe, rodzinne zdjęcia”. Dr Seriusz Trzeciak, specjalista od wizerunku politycznego dopowiada w tygodniku, że polityk, który pokazuje się z rodziną, wzbudza dużo większe zaufanie i sympatię wśród wyborców. „Ludzie widząc obraz szczęśliwej rodziny polityka, reagują odruchowo. Można wręcz powiedzieć, że małe dziecko dodaje politykowi dodatkowe punkty” – czytamy w „Uważam Rze”.

Część polityków, jak zauważa Stróżyk, nie korzysta jednak z możliwości pokazywania się z rodziną w kolorowej prasie. Dlaczego? „Flirt z tabloidami często kończy się z tym, że uznają one, iż dostały zielone światło do zajmowania się życiem prywatnym bliskich polityków. I chętnie z tego korzystają” – wyjaśnia publicysta „URze”. Przykładem nieudanego flirtu z mediami jest historia premiera Kazimierza Marcinkiewicza, dla którego tabloid stał się z czasem „buldożerem, który bezmyślnie burzy wszystko, co ma przed sobą”.

„Problem w tym, że polscy politycy często idą na łatwiznę i kreowanie swojego rodzinnego wizerunku sprowadzają jedynie do ustawek z tabloidami. Efekt jest później taki, że stają się ich zakładnikami” – czytamy w „URze”. Bo kolorowa prasa ma to do siebie, że ten, kto dzisiaj jest jej bohaterem, jutro może stać się obiektem kpin. A politycy, jak przekonuje Jarosław Stróżyk, chcieliby zjeść ciastko i mieć ciastko. Z jednej strony pragną, aby tabloidy pokazywały ich w towarzystwie szczęśliwej rodziny, z drugiej jednak – by nie interesowały się ich życiem, kiedy dopadają ich problemy. „Tak to nie działa” – pisze Stróżyk. „Kiedy przekroczy się pewną granicę, nie ma już powrotu” – czytamy w podsumowaniu.

 

Więcej w tekście Jarosława Stróżyka „Z rodziną polityk najlepiej wychodzi na zdjęciu” na str. 36-38 najnowszego wydania tygodnika „Uważam Rze”.

 

Opr. OG 

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl