W odpowiedzi na felieton red. Stefana Truszczyńskiego, który został opublikowany na stronie internetowej Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich i na portalu wPolityce....
Rada Programowa Radia Wrocław uczciła jubileusz pracy dziennikarskiej dwojga zasłużonych redaktorów rozgłośni wrocławskiej: red. Maksymiliana Kubicy i red....
My, niżej podpisani pracownicy i współpracownicy Programu Trzeciego Polskiego Radia, w związku z wypowiedzeniem przez Zarząd Polskiego Radia umowy o pracę z Jerzym Sosnowskim, wyrażamy zdecydowany sprzeciw wobec tej decyzji. Uważamy, że nie ma ona merytorycznych podstaw i oznacza wielką stratę nie tylko dla Programu Trzeciego, ale całego Polskiego Radia....
Czy można obiektywnie analizować media i jak to się robi? Czy można analizować rynek medialny? Jak to robią w innych krajach? Czy dzisiejsze polskie instytucje potrafią dokonać analizy polskich mediów i polskiego systemu medialnego? Czy wzorem innych krajów demokratycznych powinna zostać powołana Rada Prasowa albo Instytut Medialny?
Udział w debacie potwierdzili:
Krzysztof Cz.....
Przeczytałem drugi numer „Forum Dziennikarzy”, bo lepiej późno niż później. I mimo wszystko jestem zbudowany.
I.
„Media nie giną, one się zmieniają – pisze we wstępniaku naczelny „Forum dziennikarzy” Piotr Legutko. – Sęk w tym, w jakim kierunku te zmiany następują. Mamy przeczucie graniczące z pewnością, że w niedobrym”.
Nie podzielam tego pesymizmu, bo na to jest już za późno. Widziałem, jak zmiany wpływały na parę redakcji, wszyscy wiemy, że trudno z tego wyjść niepoturbowanym. Zmiany są jednak nieodwracalne. Trzeba się uczyć nowych mediów i przestać gloryfikować dawne czasy świetności prasy, bo to jest przeszłość. Nie podzielam poglądu Piotra Legutki, że z warszawskiego Domu Dziennikarza należy wysyłać sygnał „SOS dla mediów”. Status quo, którego można by bronić, już nie ma. A Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich powinno mieć większe ambicje, niż wołanie „ratunku”.
Kilka miesięcy temu rozmówca, z którym prowadziłem wywiad, socjolog i medioznawca Michał Piotr Pręgowski tłumaczył mi, że winni tragicznej sytuacji prasy są sami jej twórcy: – Naturę internetu obserwujemy od 1995 r., dlatego argument, że gazety nie mają pieniędzy, bo przez internet spadają im nakłady, jest dość zleżały. Przez tyle lat dobry biznes jest w stanie przygotować się na wiele turbulencji – mówił Pręgowski. Bronił współczesnego użytkownika internetu, którego nie warto oskarżać o problemy gazet: – Darmowy dostęp do treści informacyjnych w internecie jest modelem biznesowym wyrosłym z kultury dawnej sieci, a nie efektem działań niesfornej, niedbającej o własność intelektualną młodzieży.
Wszystko sprowadza się do pytania o model biznesowy. Jak robić nową prasę, żeby na niej nie tracić, ale zarabiać? O tym powinni rozmawiać dziennikarze, redaktorzy i młodzi przedsiębiorcy, którzy w życiu nie trzymali gazety w ręku. 1 września ukazał się „iAM” – magazyn dla kobiet przygotowywany wyłącznie na tablety, wydawany przez Yellow Hat S.A. i dostępny za darmo. Takim inicjatywom należy się przyglądać.
II.
Niespodziewanie dla mnie ciekawą lekturą na wakacje okazała się ankieta Stefana Truszczyńskiego „To do or not… to do!” w tym samym, drugim numerze „Forum dziennikarzy”. Wstąpiłem do SDP niedawno i dzięki tej ankiecie dowiedziałem się, jakie są główne tematy rozmów wewnątrz organizacji. Sam sobie odpowiadałem na pytania ankiety.
1. „Czy chcemy być organizacją skupiającą osoby zajmujące się wszelką działalnością dziennikarską, czy elitarnym stowarzyszeniem branżowym?”. Wydaje mi się, że obecne zasady przyjmowania nowych członków – z wymaganiem pewnego doświadczenia – są wystarczające. Zresztą, co miałoby oznaczać „elitarne stowarzyszenie branżowe”? Przyjmowanie dziennikarzy z dwudziestoletnim stażem? Kierowników mediów? Ale skąd wiadomo, że chcieliby się zapisać?
2. „Czy chcemy reprezentować wszystkich, czy tylko tych z >pnia solidarnościowego<? >Zlać się< czy przyjmować pojedynczo kolegów z SDRP? Przyjmować/przejmować >katolików<, >remontowców<, >turystów<, >lokalnych< etc.?”. Należy reprezentować tych, którzy tego chcą. Zasady przyjmowania nowych osób w SDP i SDRP ją bliźniacze, więc jeśli się łączyć, to bez traktowania drugiej strony jako słabszego partnera. A łączyć się należy. Podział jest bez sensu. Nie jesteśmy jak Legia i Polonia, gramy do jednej bramki.
3. „Czy chcemy rzetelnie i z determinacją zająć się losem naszych kolegów – klepiących biedę na lub nawet bez emerytury, bez pracy i bez szans na jej znalezienie?”. Nie wiem. Ile jest takich osób w wieku emerytalnym? Ile młodych albo 50+? Czy nas na to stać? I właściwie na co? Jakie działania należałoby podjąć?
4. „Czy chcemy zarabiać tak jak (teoretycznie) umożliwia to „Foksal”, „Kazimierz”? Czy dołożymy wszelkich starań, by Dom Pracy Twórczej w Kazimierzu Dolnym kupić?”. Z moich dotychczasowych rozmów w Stowarzyszeniu wynika, że członkowie nie mają wystarczającej wiedzy, by sensownie odpowiedzieć na to pytanie. Więc jakie znaczenie będzie miała ich odpowiedź?
5. „Czy chcemy budować (zbudować) dom seniora? Albo czy chcemy tworzyć wojewódzkie (przy oddziałach SDP) „gniazda” spokojnej starości?”. Jeśli nas stać…
6. „Czy wydawać książki, prowadzić kursy?”. 7. „Czy chcemy zająć się międzynarodową wymianą szkoleniową? Nasze miejsce w FJA?”. 8. „Dlaczego nie walczymy o granty? (Dotychczasowe zabiegi to była nieudolność)”. Z Oddziałem Warszawskim jako partnerem organizuję polsko-litewski projekt badawczy z wymianą studentów; będziemy też wydawać publikację. Mamy dofinansowanie z zewnątrz. Należy działać! Zresztą prezes SDP Krzysztof Skowroński ma przyklejoną do drzwi swojego radia Wnet informację, jak dużą dotację dostało radio z unijnego programu Innowacyjna Gospodarka – z podobną skutecznością można działać na rzecz Stowarzyszenia.
9. „Czy SDP to jedność wszystkich oddziałów? Jak współdziałać z Warszawą?”. Ważne pytania, na pewno „Warszawa da się lubić”.
10. „A w ogóle – po co nam SDP?”. Żeby z pomocą innych działać na rzecz rozwoju dziennikarstwa?
Pytania świadczą o tym, SDP żyje nie tylko podziałami wewnątrz środowiska dziennikarskiego albo historią. To dobrze. Ankieta może pobudzić jeszcze twórczą rozmowę.
III.
Przeczytałem niedawno felieton Krzysztofa Kłopotowskiego, w którym autor żali się, że jego artykuł „Obywatel Wajda” w „Rzeczpospolitej” został źle odebrany. Przypomniała mi się historia z pierwszego roku studiów. W któryś poniedziałek nasz nauczyciel akademicki zaczął zajęcia od intrygującego pytania: – Czy czytali państwo w ten weekend jakiś wyjątkowy tekst? – Nie wiedzieliśmy, o co mu chodzi. Wytłumaczył, że on owszem, tak, że był to tekst o Adamie Michniku „Obywatel M.” Krzysztofa Kłopotowskiego. Artykuł, podobnie jak ten o Wajdzie, miał być takim niby bilansem dokonań, ale przecież wiadomo, że czarny charakter pozostanie czarnym charakterem. Mam wrażenie, że zawsze gdy Kłopotowski zagląda w głąb czyjejś duszy, widzi oportunizm, żądzę władzy i inne niegodne pozazdroszczenia ludzkie wady. Jeśli tak jest, może się spodziewać, że nawet wierni czytelnicy w końcu się odwdzięczą. Mistrz wychował następców.