Kim są? Dysponentami masowych mediów. Kto tak o nich myśli? Zwłaszcza politycy, którzy nie wierzą w spontaniczne działanie mediów. Rafał Ziemkiewicz na łamach „Uważam Rze” charakteryzuje „wajchowych”.
„Politycy, bez względu na deklarowaną orientację i przynależność partyjną nie wierzą w spontaniczność mediów. W ich wizji świata wręcz nie mieści się coś takiego jak dziennikarz, który sam, bez polecenia z góry, wybiera opracowywany temat i samodzielnie decyduje o tym, jaka ma być jego wymowa. A już tym bardziej redaktor naczelny bądź wydawca, który nie konsultuje tego z jakiś patronem” – pisze Ziemkiewicz w „URze”. Publicysta zauważa, że pracownicy mediów gniewnie reagują na takie sugestie, a z istnienia „wajchowych” – kpią. Co więc decyduje o prorządowym nastawieniu tzw. liderów opinii? – zastanawia się Ziemkiewicz. I sam sobie odpowiada, że może chodzić tu o poczucie przynależności do establishmentu i wynikające z niego poczucie wspólnoty interesów. „Choć niewypowiedziane >>wiesz, rozumiesz<<, zapewniające przepływ pieniędzy publicznych i >>pomocowych<< do mediów prezentujących >>właściwe treści<<, zapewne je wzmacnia” – czytamy w „Uważam Rze”.
Ziemkiewicz przekonuje na łamach tygodnika, że o ogólnym tonie przekazu, który trafia już do odbiorcy mediów, decyduje codzienna krzątanina dziennikarzy bezimiennych, nierozpoznawalnych dla widzów. To ci, którzy montują serwisy i piszą „żółte paski”, którzy mało zarabiają i pracują na umowach „śmieciowych” najbardziej poddani są manipulacji swoich szefów, którzy działają w sposób zbliżony do postkomunistycznych władz TVP – bez wydawania wyraźnych poleceń, posługując się sugestiami, stawiając na domyślność dziennikarzy. Ludzie znający media wiedzą jednak, że przekaz, który dociera do odbiorców, to materia poddana wpływom „wajchowych”.
„Dziś do analizy frekwencyjnej nie trzeba mozolnego liczenia tytułów gazet i oglądania ze stoperem programów telewizyjnych, wystarczy skorzystać z narzędzi oferowanych przez Internet” – stwierdza Ziemkiewicz w „Uważam Rze”. „Zasada wykorzystywania mediów do manipulacji jest jednak wciąż ta sama. Liczą się nie tyle konkretne wypowiedzi i komentarze autorytetów czy celebrytów, ile ogólny ton. Do najliczniejszej masy obywateli, tej, która decyduje o wyborach i sondażach, wszystko i tak dociera w formie wielokrotnie przemielonego szumu” – podsumowuje publicysta na łamach „URze”.
Więcej w tekście Rafała Ziemkiewicza „Wajcha na Tuska” na str. 56-58 najnowszego wydania tygodnika „Uważam Rze”.
Opr. OG
