Podważono moją wiarygodność, 26 lat mojej pracy zawodowej rozsypało się – przyznał Tomasz Wróblewski, były redaktor naczelny „Rzeczpospolitej” w materiale video, w którym komentuje wydarzenia w dzienniku. A przedstawiciele polskich mediów komentują w serwisie Press.pl to, co powiedział Wróblewski.

Maciej Wierzyńki (TVN 24) uważa, że wydawca „Rz” zachował się nielojalnie w stosunku do redakcji, zrzucając z siebie odpowiedzialność za artykuł o trotylu i dokonując pokazowej egzekucji pracowników. Dodatkowo Wierzyński zaznacza, że zabrakło w działaniach redakcji „Rzeczpospolitej” weryfikacji zebranego materiału. „Trzeba było sprawdzać dalej, potwierdzenie przez telefon to za mało. W aferze Watergate >>głębokie gardło<< naprowadzało na ślad, a nie było jedynym źródłem informacji” – stwierdza dziennikarz i publicysta TVN24.

„Tomasz Wróblewski zachowuje się nie fair, wytyka innym błędy w stylu: >>a u nich biją Murzynów<<” – tak nagranie byłego redaktora naczelnego „rzeczpospolitej” ocenia Piotr Stasiński, zastępca naczelnego w „Gazecie Wyborczej”. Stasiński zżyma się, że argument Wróblewskiego jakoby „GW” po artykule „Gang w komendzie głównej” ujawniła informatorów, jest poważnym nadużyciem. „Lojalność wobec informatora nie została przez nas złamana. To jego intencją było rzecz otwarcie wyjaśnić. Owszem, w tamtej publikacji popełniliśmy błędy, ale nie zdradę wobec informatora” – wyjaśnia zastępca redaktora naczelnego „Gazety”.

Odpowiedzialność za treść, charakter i prawdziwość publikowanych artykułów ponosi redaktor naczelny – uważa Bogusław Chrabota, szef publicystyki telewizji Polsat. Jego zdaniem fakt, że jeszcze w dniu publikacji pojawiło się odredakcyjne przyznanie do błędu, świadczy o tym, że Wróblewski wiedział, „iż wystrzelił ostrą amunicją, ale niestety chybił” – stwierdza Chrabota. „Dziennikarz też jest człowiekiem, może popełniać błędy. Cezary Gmyz błędu nie popełnił, napisał prawdę powołując się na sprawdzone źródła i do końca był przekonany do sensu swojego tekstu” – dodaje szef publicystyki w Polsacie.

„Po tej historycznej wpadce oddanie się do dyspozycji rady nadzorczej Presspubliki przez Tomasza Wróblewskiego wydaje mi się dość naturalne” – przekonuje Jerzy Baczyńki. Redaktor naczelny „Polityki” zauważa, że choć takich przypadków nie było wiele, praktyka jest taka, że naczelny w sytuacji podobnej do tej, która zaistniała w „Rz”, kładzie swoją głowę. „Ale w naszych warunkach, zwłaszcza ze względu na charakter tego błędu, który jest mocno wpleciony w pewną narrację polityczną, to może być akurat ochrona” – komentuje Baczyński.

Sylwester Latkowski, zastępca redaktora naczelnego „Wprost” dostrzegł w nagraniu Tomasza Wróblewskiego szereg cennych opinii na temat polskiego dziennikarstwa. „Choć bardzo nie podobają mi się ataki personalne na niektórych dziennikarzy” – dopowiada Latkowski. W jego ocenie były naczelny „Rz” nie powinien wymieniać wspomnianych dziennikarzy z nazwiska. W oczach Latkowskiego Wróblewski padł ofiarą decyzji polskich wydawców, którzy zrezygnowali z dziennikarstwa śledczego.

 

Więcej: http://www.press.pl/opinie/pokaz/2163,Nie-nalezalo-sie-spieszyc

http://www.press.pl/opinie/pokaz/2161,To-nie-fair-ze-strony-Tomasza-Wroblewskiego

http://www.press.pl/opinie/pokaz/2158,Dziennikarz-moze-popelniac-bledy_-to-naczelny-ponosi-odpowiedzialnosc

http://www.press.pl/opinie/pokaz/2157,Decyzja-Tomasza-Wroblewskiego-jest-naturalna

http://www.press.pl/opinie/pokaz/2162,Zapomnial_-ze-nie-ma-zespolu

 

Opr. OG

 

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl