Ukazał się pierwszy numer nowego dwutygodnika „W Sieci” w imponującym startowym nakładzie 150 tys. egzemplarzy. Nakład będzie analizowany i dostosowywany do popytu, zaskakuje natomiast format pisma  - zawiera 56 stron i jest… prawie kwadratowe. Według redaktora naczelnego Jacka Karnowskiego ten format jest trendy, według znajomego kioskarza pismo jest trudniej ułożyć, ale za to jest bardziej widoczne. Nie tylko osoba naczelnego  łączy „W Sieci” z portalem wpolityce.pl,  redaktorzy nowego dwutygodnika korzystają z tych samych pomieszczeń, co redakcja znanego portalu.

 

 
Redakcja zakłada, że wiele artykułów będzie pochodzić z Internetu, podobnie jak to jest w „Gazecie Warszawskiej”. – Ale rdzeń pozostanie autorski – zastrzega Jacek Karnowski. – Niemniej chcemy wykorzystywać najlepsze pióra Internetu. To jednak nie będą tylko przedruki, zamierzamy przecież kształtować własne pismo.

Według Karnowskiego „W Sieci” zamierza stosować się do trzech podstawowych zasad:

  • Da szansę, „wehikuł prasowy”, młodym, zdolnym dziennikarzom z Sieci
  • Będzie pismem bardziej skupionym na codziennym życiu ze sporą dawką tematów społecznych i kulturalnych
  • Ma opowiadać świat w sposób zaczerpnięty z Internetu – chodzi o szybkie wchodzenie w temat, bez długich wstępów i tradycyjnych tytułów.

Pytany o konkurencję, zwłaszcza ze strony pism prawicowych, Karnowski z pełną rewerencją wypowiada się na temat „Uważam Rze” i „Gazety Polskiej”, trochę wbrew rzeczywistości twierdząc, że skoro są to tygodniki, to walki o czytelnika z przyczyn naturalnych nie będzie. Nie widzi jej jednak także w starciu z dwutygodnikiem „Prawda jest ciekawa”. Unika określenia nowego pisma jako „prawicowe”, woli nazywać je „konserwatywnym”. Jest przekonany, że z nową ofertą jest w stanie trafić do środowisk młodszych czytelników. Zdecydowanie odrzuca sugestie portalu natemat.pl jakoby powstanie nowego dwutygodnika świadczyło o medialnej wojnie na prawej stronie.

- Jesteśmy wdzięczni, że możemy publikować w „Uważam Rze”, to pismo tworzą mądrzy ludzie, autorytety  – mówi naczelny „W Sieci” – ale to nie jest nasze miejsce pracy. Jak wiele innych osób, które musiały odejść z poprzedniej pracy, musimy budować swoje miejsce, nie chcemy siedzieć w kącie i płakać.

Jacek Karnowski przyznaje, że wątek finansowy nie był bez znaczenia przy tworzeniu formuły pisma opartej częściowo na tekstach z Internetu i zaznacza, że daje ona szansę przetrwania „nawet, jeśli pismo zbilansuje się na niskim poziomie”. Od razu też tłumaczy się z tego, że pierwszy numer jeszcze nie jest idealny: - Pierwsze numery zazwyczaj nie są tak bardzo w tempo jak chcemy, żeby było. Trudno jest oderwać się od materiałów, które już się uzbierało. Ale frajda jest – mówi Karnowski.

 

                                                              *     *     *

Na okładce Marta Kaczyńska. W środku obszerna rozmowa z nią na temat katastrofy smoleńskiej. Niejedyny to tekst poświęcony tej tematyce, ale czy da się pisać o współczesnej Polsce, nie poruszając tego tematu? Znajdziemy więc między innymi wykaz manipulacji, jakich różni dziennikarze dopuszczali się w tej sprawie i odniesienia do tej tematyki w innych tekstach. W publicystyce prof. Zdzisłąw Krasnodębski dopatruje się przełomu w niemieckich mediach w związku z publikacją „Die Welt”, rozpatrującą wątpliwości w sprawie katastrofy smoleńskiej, prof. Ryszard Legutko twardo rozprawia się ze Zbigniewem Brzezińskim, a prof. Andrzej Zybertowicz martwi się, że umiarkowana, rozsądna, konserwatywna prawica utraciła Marsz Niepodległości.

Jest Bronisław Wildstein jako „Niepokorny”, bohater wywiadu – rzeki o tymże tytule, i jako felietonista obok Piotra Semki, Krzysztofa Czabańskiego, Łukasza Warzechy i Michała Karnowskiego. „Polityczny miszmasz” – przywodzi skojarzenia z bezkonkurencyjną robotą  Mazurka i Zalewskiego, choć tytuł „Kosmici porwali Stefana Niesiołowskiego?” wystarcza, by wziąć pismo do ręki.

Zgodnie z zapowiedziami redaktora naczelnego jest „W Sieci” sporo kultury. Dwie strony o tym, jak Dorota Masłowska przestała być ulubienicą salonów,  po jednej o patriotycznym hip-hopie, pisarzach, którzy według Rafała Ziemkiewicza przyczynili się do odzyskania przez Polskę niepodległości oraz o filmach:  ekranizacji tolkienowskiego „Hobbita”, którego premiera będzie miała już w grudniu i o krótkiej karierze Sarah Palin. Z fragmentu wywiadu –rzeki z Tadeuszem Chmielewskim dowiadujemy się, że to nie Marian Kociniak miał pierwotnie grać rolę Franka Dolasa w „Jak rozpętałem II wojnę światową”, a Piotr Gociek w nostalgicznym tekście O Jamesie Bondzie roni łezkę nad Bondem, który dziś już nie jest jednoznacznym antykomunistą, musi natomiast zmagać się z odcieniami szarości.

Są teksty historyczne, społeczne, ekonomiczne. Jerzy Bukowski uświadamia czytelnikom, że spór o Ryszarda Kuklińskiego jest w istocie sporem o ocenę Polski Ludowej. Krzysztof Rybiński rzuca tezę, że dla Polski będzie lepiej, jak dostaniemy z Unii jak najmniej pieniędzy.

Sport potraktowany został dłuższym tekstem o trenerze polskiej reprezentacji w piłce nożnej. Jest i krzyżówka. I to wszystko za 2,90 zł.

 

Kajus Augustyniak

27.11.2012

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl