Według raportu organizacji Reporterzy bez Granic (RsF) poziom wolności mediów w naszym kraju jest obecnie najniższy od dekady, a Polska została sklasyfikowana na 59. miejscu (na 180 ocenianych państw) i od 4 lat systematycznie jest w tym rankingu umieszczana coraz niżej. Przeciwko krzywdzącej ocenie wolności mediów w Polsce zaprotestowało Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP. I słusznie.
CMWP SDP zwraca uwagę, że w odniesieniu do naszego kraju raport ma charakter ideologiczny, a nie merytoryczny. Przyglądając się argumentom, które przedstawiono w komentarzu do tegorocznego obniżenia miejsca Polski w rankingu, ocena ze strony Centrum Monitoringu wcale nie wydaje się być na wyrost. (Stanowisko CMWP SDP wraz z oceną komentarza Reporterów bez Granic można przeczytać tutaj: http://sdp.pl).
Ponieważ Reporterzy bez Granic od roku 2016 systematycznie obniżają pozycję Polski w rankingu, warto przyjrzeć się faktom. Jakie zmiany legislacyjne zaszły w tym okresie, by organizacje międzynarodowe zaczęły bić na alarm?
W ostatnich latach doszło do dwóch nowelizacji ustawy Prawo prasowe, która obowiązuje w Polsce od 1984 roku, czyli uchwalona została jeszcze w Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. Pierwsza miała miejsce w listopadzie 2017, a druga w sierpniu 2018 roku. W nowelizacji z 2017 roku wprowadzono m.in. zapisy dające dziennikarzom możliwość odmowy wykonania polecenia służbowego, jeżeli oczekuje się od niego publikacji, która łamie zasady rzetelności, obiektywizmu i staranności zawodowej. Dziennikarz może też nie zgodzić się na publikację tekstu, jeżeli wprowadzono do niego zmiany wypaczające jego sens, czy wymowę. Uregulowano kwestię autoryzacji wypowiedzi. Dzisiaj dziennikarz ma obowiązek poinformować rozmówcę o prawie do autoryzacji jeśli zamierza dosłownie cytować jego wypowiedź, o ile nie była ona wcześniej cytowana i wygłoszona publicznie. Określono czas i zasady autoryzacji, co w zdecydowany sposób ułatwia pracę. Dzięki tym zapisom niemożliwe jest wstrzymywanie publikacji tekstu przez rozmówcę dłużej niż 6 godzin w odniesieniu do dzienników i 24 godziny w odniesieniu do czasopism. Jeśli ten czas zostanie przekroczony uznaje się, że tekst został autoryzowany. Osoba, która tekst autoryzuje nie może wprowadzać do niego nowych informacji i zmieniać kolejności wypowiedzi. I co najważniejsze - dziennikarz ma prawo opublikować również pierwotną wersję wypowiedzi. Chodzi o to, by pod pretekstem autoryzacji rozmówca nie dokonywał istotnych zmian, wręcz nie zmieniał sensu udzielonych wypowiedzi, czy całego wywiadu.
Co ciekawe, dopiero nowelizacja z 2017 roku zmieniła w art. 2. i art. 9. ustawy Polską Rzeczpospolitą Ludową na Rzeczpospolitą Polską!
W 2018 roku zmiana dotyczyła natomiast tego, kto może udzielać informacji prasie. W dotychczas obowiązującej ustawie mowa była o tym, że: „Każdy obywatel, zgodnie z zasadą wolności słowa i prawem do krytyki, może udzielać informacji prasie”. Ustawa wykluczała z tego prawa cudzoziemców przebywających w Polsce i nie była zgodna z konstytucją, która gwarantuje wolność wyrażania poglądów.
W mojej opinii dwie wprowadzone w ostatnich latach nowelizacje ustawy Prawo prasowe w żadnym wypadku nie ograniczają wolności mediów w Polsce, a wręcz tę wolność wzmacniają. Argumenty przytaczane jako powody obniżenia pozycji Polski w rankingu mają więc charakter emocjonalny i nie odnoszą się do faktów, nadając rangę faktów pojedynczym wydarzeniom szeroko komentowanym w prasie i telewizji, tym samym przecząc tezie, że w Polsce wolność mediów jest zagrożona.
Wojciech Pokora
