Frekwencja na granicy kworum i przewaga siwych głów na sali – tak niektórzy widzieli Nadzwyczajny Zjazd SDP w Kazimierzu nad Wisłą. Z jednej strony to prawda, ale jednak prawda uproszczona i pokazująca to spotkanie środowiska dziennikarskiego w krzywym zwierciadle.

Rzeczywiście, do gościnnego Domu Dziennikarza, prowadzonego z takim sukcesem od  lat przez dyrektora Andrzeja Kociubę, przyjechało około 80 delegatów ze 160-ciu. ze świadomością, że przez dwa dni będą tylko wprowadzać do statutu niezbędne poprawki wynikające ze zmian jakie zaszły w prawie od ostatniego  uchwalenia tego statutu w 2012 r. Szczególnie w pierwszych dniach lata, to nic ekscytującego. Ale ta 80-tka delegatów była wytrwała  aby zachować kworum i poprawki mogły przechodzić 2/3 głosów. Jednak nie tylko te „siwe głowy”, bo na sali było spory dziennikarzy młodych, niemal każdą poprawkę zaproponowaną przez zarząd, brana była pod włos i jeśli powstawały wątpliwości,  to nad całością doskonale panował prawnik SDP, doradzający od lat naszej organizacji  Michał Jaszewski.

    Jak się okazuje mamy w swoich szeregach sporo osób, które potrafiły walczyć jak lew o każdy szczegół w statucie, najczęściej chodziło tu o prawny „puryzm” (w którym celował delegat z Poznania – Piotr Górski, zresztą mając często sensowną uwagę), ale niekiedy też o istotną zmianę (na przykład Jerzy Terpiłowski  domagał się wykreślenia ideologicznie nacechowanego i wyświechtanego określenia, że celem Stowarzyszenia jest „działanie na rzecz społeczeństwa obywatelskiego”). Poprawek proponowanych przez członków SDP  oprócz tych wniesionych przez zarząd było tak dużo, że gdyby nie decyzja zjazdu o rozpatrzenie ich w późniejszym okresie przez komisję statutową, spotkanie w Kazimierzu musiałyby chyba trwać tydzień. Te spory i różnice, oczywiście nie miały tylko charakteru ściśle merytorycznego. Dawała o sobie znać też opozycja w stosunku do zarządu i prezesa Krzysztofa Skowrońskiego. Jej znamienny wyrazem był postulat prezesa Oddziału Warszawskiego Zbigniewa Rytla, aby „30% wszystkich przychodów” przekazywać oddziałom. W ten krąg opozycyjny z dużą  posłanniczą werwą wpisywała się swoimi wystąpieniami prezes honorowa stowarzyszenia Krystyna Mokrosińska (domagając się w pierwszym odruchu nawet wykluczenia ze zjazdu Bogu ducha winnej delegatki z Rzeszowa –  później  wycofała się z tego pomysłu). Zdecydowana większość delegatów akceptowała jednak propozycje zarządu.

W drugim dniu obrad momentem najciekawszym była dyskusja programowa. Dużo głosów o funkcjonowaniu mediów publicznych, szczególnie telewizji (Witold Gadowski, Ewa Urbańska i inni delegaci), ale też rozgłośni regionalnych  Polskiego Radia. Nie było łatwo w tym rozgoryczeniu z pokładanych przed 2015 rok nadziei na powstanie mediów narodowych, napisać członkom SDP, że wzywają  „Radę Mediów Narodowych i władze mediów publicznych do podjęcia działań zmierzających do naprawy obecnej sytuacji przede wszystkim w kwestii poszanowania ustawowej misji, zagwarantowania niezależności i godności uprawiania dziennikarstwa oraz związanej z tym konieczności odtworzenia organizacyjnych struktur twórczych będących gwarantem kreatywności niezbędnej w celu realizacji wartościowej, atrakcyjnej dla odbiorców oraz nowatorskiej oferty programowej”. Z tych pobieżnych  refleksji chyba widać, że SDP jest nadal sprawnie działającą organizacją (świetne przygotowanie zjazdu przez Zarząd z Krzysztofem Skowrońskim i Jolantą Hajdasz na czele oraz dyrektor  Bożenę Dobrzyńską), ale przede wszystkim odczuwającą dobrze  puls tego, co się dzieje w mediach.

Jerzy Kłosiński

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl