Jako jeden z kilku polskich medioznawców, którzy zajmowali się prowokacją dziennikarską od strony etycznej i prawnej, pozwolę sobie zabrać głos w dyskusji na temat prowokacji Pawła Mitera.

 

 

        I. Definicja i przykłady.

Zacznę od definicji prowokacji dziennikarskiej:

prowokacja jest działaniem podjętym przez nadawcę komunikatu (grupę lub osobę) w celu wymuszenia na odbiorcy określonego działania, które będzie dla niego niekorzystne i udowodni popełnienie przestępstwa, nadużycie władzy, patologię lub inne społecznie naganne zachowania i czyny. Chodzi o potwierdzenie przypuszczeń, dotyczących jakiegoś stanu rzeczy lub uzyskanie przekonujących, niezbitych dowodów winy negatywnych bohaterów dziennikarskiej opowieści.

Działanie dziennikarza jest ukierunkowane na odkrycie prawdy i zakłada domniemanie winy, przypisywane potencjalnej „ofierze” dziennikarskiej prowokacji. Dla wielu prowokacja jest to sposób (często jedyny) na ujawnienie korupcji i łamanie prawa, a czasem na ośmieszenie urzędników czy ministrów.

Prowokacja pojmowana jak wyżej jest z jednej strony metodą dziennikarstwa śledczego (aczkolwiek nie wyczerpuje jego charakterystyki), a z drugiej może być stosowana przez dziennikarzy, którzy w ten sposób chcą uzyskać „sensacyjny” materiał dziennikarski. Wówczas prowokacja zastępuje żmudne, często wielomiesięczne śledztwa dziennikarskie i staje się elementem ożywiającym, ubarwiającym i „sensacjonalizującym” reporterskie relacje. Nierzadko dla błahych, społecznie mało istotnych. Oczywiście, moim zdaniem, w pełni usprawiedliwiony jest tylko pierwszy rodzaj prowokacji. Drugi jest często żartem, wygłupem, który nie jest uzasadniony interesem, dobrem społecznym.

Prowokacją jest przeprowadzana m.in. za pomocą takich środków jak:  udawanie, podszywanie się pod drugą osobę, zmiana tożsamości, przebieranka (Walraff w Niemczech, Thompson w USA), fałszowanie świadectw, stosowanie pułapek i tak zwanych sting-operation (czyli operacji żądło – np. zakłada się fikcyjny bar, przedsiębiorstwo, w celu wykrycia korupcji urzędników), użycie podsłuchów i ukrytej kamery w celu nagrania prowokowanej sytuacji, itp.

W Stanach Zjednoczonych metodę prowokacji stosowano wielokrotnie z dobrym skutkiem . Pierwszą, najbardziej znaną była prowokacja Nellie Bly w 1887 roku. Dziennikarka, udając psychicznie chorą, dostała się do Blackwell’s Island Asylum i opisała przypadki bicia, poniżania, głodzenia i przetrzymywania pacjentów w warunkach niespełniających podstawowych standardów sanitarnych. Trzydzieści lat później podobną prowokację przeprowadził Doug Struck z Baltimore Sun. W 1971 roku Beniamin H. Bagdikian dostał się do więzienia o zaostrzonym rygorze, gdzie udawał groźnego mordercę. Warunki więzienne opisał w cyklu The Shame of Prison.  Artykuły doprowadziły do reformy więziennictwa w Pensylwanii.

Najbardziej kontrowersyjną akcję przeprowadziła dwójka dziennikarzy Chicago Sun – Times, Pamela Zekman i Zay N.Smith, którzy podając się za małżeństwo założyli bar o nazwie „Mirage” (Złuda). Przez kilka miesięcy swej działalności dziennikarze zebrali dowody na korupcję urzędników miejskich, którzy przychodzili do baru i wymuszali łapówki za zezwolenia za dopuszczenie lokali do działalności, przymykając przy tym oczy na niedostateczne warunki sanitarne czy ochrony przeciwpożarowej. Rozmowy z urzędnikami były nagrywane i filmowane z ukrycia. W wyniku tej akcji udało się zatrzymać nieuczciwych funkcjonariuszy. Dziennikarze zostali zgłoszeni do nagrody Pulitzera, jednak jej nie dostali, gdyż sprzeciwili się tej nominacji dwaj wybitni dziennikarze amerykańscy, zasiadający w jury: Ben Bradlee (red. naczelny The Washington Post) i Gene Patterson. Dowodzili oni, że te same rezultaty można było osiągnąć, ograniczając się do tradycyjnych środków. Wskazywali również na to, że dziennikarz powinien stosować jawne metody i nie wolno mu oszukiwać rozmówców w trakcie zbierania materiałów. Inni krytycy zarzucali dziennikarzom stosowanie metod policyjnych i wskazywali, że nie doszłoby do popełnienia przestępstwa, gdyby nie stworzono do niego warunków.

Przy okazji warto zwrócić uwagę, że przedstawione wyżej prowokacje odbywały się zawsze za wiedzą i zgodą przełożonych, prawników, a niekiedy również za wiedzą prokuratury i tajnej policji (jak np. w przypadku Bagdikiana czy dziennikarzy z Chicago).

 W latach 90-tych metoda prowokacji była coraz częściej wykorzystywana przez telewizje. W 1992 roku stacja ABC pokazała w programie Prime Time Live nagrany ukrytą kamerą reportaż o sieci sklepów Food Lion. Reportaż ujawniał, że pracownicy firmy odświeżali stare mięso i zmieniali datę ważności przeterminowanych wyrobów. Po publikacji reportażu władze firmy oskarżyły ABC o naruszenie prywatności i oszustwo przy składaniu aplikacji o pracę, albowiem dziennikarze podali fałszywe dane. W procesach sądowych najpierw stację skazano na zapłacenie 5,5 mln dolarów kary, ale ostatecznie uznano, iż motywem działania dziennikarzy był ważny interes społeczny i karę zmniejszono do 2 dolarów grzywny.  W siedem lat później (w 1999 r.) w programie CBS News 60 Minutes II pokazany został reportaż Unsafe Haven, w którym za pomocą ukrytej kamery i mikrofonu obnażono skandaliczne traktowanie pacjentów w szpitalach Charter Behavioral Health System. Na skutek emisji programu i oburzenia społecznego zamknięto 50 placówek tej sieci.

W Wielkiej Brytanii głośnym echem odbiła się prowokacja, zorganizowana w 1994 roku przez dziennikarzy  Sunday Times, znana pod nazwa „Cash for Questions” (Pieniądze za pytania). W 1994 roku rozeszły się plotki na temat firm lobbingowych, które rzekomo oferowały parlamentarzystom rozmaite korzyści (w tym finansowe) w zamian za zadanie w ich imieniu pytania na forum Izby Gmin. Nie było jednak dostatecznie mocnych dowodów, że takie praktyki faktycznie miały miejsce, wobec czego dziennikarze Sunday Times przygotowali prowokację. Założyli fikcyjną kompanię, zajmującą się handlem bronią i zwrócili się do parlamentarzystów ze wszystkich partii z propozycją współpracy. Odpowiedziało dwóch konserwatystów: Graham Riddick i Dawid Tredennick zgodzili się za tysiąc funtów zadać pytania, które pozwoliłyby fikcyjnej spółce uzyskać informacje, które mogłyby wpłynąć korzystnie na zawarcie przez nią kontraktu handlowego. Sunday Times przedstawił tę historię jako dowód na istnienie korupcji wśród członków Izby Gmin.

W Polsce prowokacja dziennikarska jako metoda zbierania informacji zaczęła na większą skalę pojawiać się w latach 90-tych XX wieku. Do najgłośniejszych spraw należały: prowokacje Super Expressu (zakup trotylu na Okęciu), udawanie Francuza przez dziennikarza SE, podróbka pasteli Starowieyskiego (reportaż „Zjawa” Jarosława Jabrzyka i Wojciecha Cieśli), czy posługiwanie się fałszywym dowodem osobistym przez Grzegorza Kuczka (TVN). Alicji Kos (TVN) nagrała proceder odświeżania wędlin a Mirosław Majeran (Polsat) i  Jacek Błaszczyk (Wprost)  przeprowadzili prowokację, dzięki której CBŚ zlikwidowało siatkę pedofilską.

Większość z przedstawionych prowokacji spełniała warunki ważności społecznej i rzetelności dziennikarskiej, choć zdarzały się też wygłupy i żarty. Najwięcej kontrowersji wzbudziła prowokacja dziennikarzy TVN w programie TERAZ MY, Tomasza Sekielskiego i Andrzeja Morozowskiego, którzy we współpracy z Renatą Beger z „Samoobrony” nagrali ukrytą kamerą jej rozmowy z politykami PiS, Adamem Lipińskim i Wojciechem Mojzesowiczem. Moim zdaniem dziennikarze mogli uzyskać podobne informacje nie stosując niejawnych metod. Ich działanie nie spełniało wszystkich cech dziennikarstwa śledczego; dziennikarze nie zachowali całkowitej niezależności wobec źródeł informacji (naruszona została zasada równego dystansu wobec stron konfliktu) i w rezultacie otrzymaliśmy taśmy półprawdy, gdyż jedna ze stron mogła kontrolować swoje zachowanie i wypowiedzi.

Warto tez wspomnieć o prowokacji, która została przeprowadzona przeszło 6 lat temu 7 lutego 2006 roku. Dziennikarz Faktu podając się za asystenta ojca Tadeusza Rydzyka zadzwonił do sekretariatu ministerstwa rolnictwa i poprosił o samochód, jako zastępstwo dla tego, który nagle rzekomo się zepsuł. Samochód został natychmiast wysłany, a przy wyborze samochodu asystował sam minister Krzysztof Jurgiel. Grupa posłów LPR uznała wówczas, że dziennikarz znieważył i naruszył godność ministra RP (czyn zabroniony z art. 226 kk.) Z kolei „Nasz Dziennik” zarzucił dziennikarzowi Faktu złamanie prawa (art. 24 kk. mówiący o podżeganiu w celu skierowania postępowania karnego przeciwko innej osobie.)

 

        II. Kodeksy etyczne o prowokacji.

 

Co mówią o prowokacji dziennikarskiej kodeksy etyki dziennikarskiej?

Kodeksy etyki dziennikarskiej, ufundowane na utylitarystycznej filozofii korzyści i strat (kodeksy amerykańskie CBS, NBC, RTNDA, ASNE, SPJ, angielski BBC, czy polski SDP) dopuszczają użycie niejawnych metod zbierania informacji (np. użycie ukrytej kamery i podsłuchów, aczkolwiek nie używają wprost określenia „prowokacja”) przede wszystkim ze względu na wspomniany już ważny interes społeczny, gdy nie ma innej możliwości zdobycia ważnych informacji, kiedy wszystko dzieje się za zgodą i wiedzą przełożonych oraz wówczas, gdy takie metody stosowane są w ramach dziennikarstwa śledczego (na to kładzie nacisk kodeks SDP).

Sytuacje, czy też raczej ogólne warunki użycia opisywanych metod usiłuje sprecyzować kodeks etyki dziennikarskiej Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich (SDP). Punkt 5 (rozdział Zbieranie i opracowanie materiałów) kodeksu stwierdza: „W zbieraniu materiałów nie wolno posługiwać się metodami sprzecznymi z prawem, nagannymi etycznie; ukryta kamera i mikrofon czy podsłuch są dopuszczalne wyłącznie w przypadku dziennikarstwa śledczego, tj. tropienia w imię dobra publicznego – za wiedzą i zgodą przełożonych – zbrodni, korupcji czy nadużycia władzy”.

W dokumencie Zasady etyki dziennikarskiej w Telewizji Polskiej SA czytamy: „Niedopuszczalne jest posługiwanie się metodami moralnie nagannymi, takimi jak: wprowadzanie rozmówcy w błąd, podszywanie się pod inne osoby, ukrywanie rzeczywistego charakteru nagrywanej rozmowy, a także molestowanie i zastraszanie[…]. Jedyny wyjątek może stanowić działanie w imię wyższego interesu publicznego, gdy uzyskanie ważnej informacji w inny sposób jest niemożliwe, a sprawa wymaga jej potwierdzenia lub zaprzeczenia. Może to mieć miejsce w przypadku tropienia przestępstwa, oszustwa, nadużycia władzy. Zawsze jednak o takim zamiarze należy wcześniej uprzedzić przełożonego i uzyskać jego zgodę […]. Posługiwanie się ukrytą kamerą lub ukrytym mikrofonem może być również uzasadnione jedynie działaniem w interesie publicznym i to tylko za wiedzą i zgodą przełożonego”.

Poważna prowokacja dziennikarska powinna być – moim zdaniem - zorganizowana i przeprowadzona w ważnym interesie społecznym jako element składowy dziennikarstwa śledczego. Niestety często prowokacja – o czym już wyżej wspomniano - jest nadużywana, szczególnie przez tabloidy, dla błahych, społecznie nieistotnych celów.

Autor niniejszego artykułu wyraża przekonanie, zgodne z zaleceniami kodeksu SDP, że prowokacje dziennikarska powinno się przede wszystkim w ramach dziennikarstwa śledczego. Podsumowując dotychczasowe rozważania należy stwierdzić, że zgodnie z przyjętymi zasadami prowokacja nigdy nie powinna być punktem wyjścia dla śledztwa dziennikarskiego, a raczej punktem zwrotnym lub ostatnim posunięciem i ostatecznym dowodem, potwierdzającym wcześniejsze domysły i przypuszczenia. Wiążą się z tym określone reguły postępowania. Prowokację można stosować, gdy:

1. Prowadzone śledztwo wskazuje na winnego, a dziennikarzowi brakuje dowodów winy.

2. Prowokacja może potwierdzić nasze przypuszczenia.

3. Dzięki niej odkrywamy prawdę.

4. Jest środkiem ostatecznym, „ostatnią deska ratunku”.

5. W inny sposób nie możemy uzyskać tych samych informacji.

6. Jest stosowana w imię ważnego interesu społecznego i wyłącznie ze szlachetnych pobudek.

7. Suma zysków/ korzyści przeważa sumę strat,  jakie ewentualnie poniesiemy w wyniku dziennikarskiego działania.

8. Przeprowadzona prowokacja zostanie ujawniona odbiorcy i stanie się częścią relacji dziennikarskiej.

9. Prowokacja może być zaaranżowana wyłącznie za wiedzą i zgodą przełożonych.

10. Wywołuje ona określone reakcje i zdarzenia, które i tak miałyby miejsce, czyli jest zgodna z rzeczywistym biegiem wydarzeń i nie kreuje rzeczywistości.

 

        III. Prowokacja Pawła Mitera.

 

W czasie przeprowadzonej przez Mitera prowokacji sędzia, prezes sądu okręgowego Ryszard Milewski konsultował termin rozprawy i inne decyzje z przedstawicielem kancelarii premiera. Rozmowa podważa niezawisłość sędziego, który zapewnia, że ma odpowiednich, zaufanych ludzi w Gdańsku, którzy mogą być sędziami w omawianej sprawie. Nie będę szczegółowo opisywał rozmowy, bo jest ona szeroko znana, komentowana, i jej zapis znajduje się w internecie. Skupię się tylko na krótkiej analizie tej prowokacji w świetle przedstawionych wyżej punktów.

Ad. 1. Dziennikarz założył, że sędzia może nie być w przedmiotowej sprawie niezależny i niezawisły.

Ad. 2. Prowokacja potwierdziła te przypuszczenia.

Ad. 3. Dzięki niej odkryliśmy prawdę o miękkości czy plastyczności sędziego, który powinien reprezentować interes publiczny a nie rządowy.

Ad. 4. Nie wiem czy była środkiem ostatecznym. Okazała się jednak środkiem skutecznym, odsłaniającym z pewnością mechanizmy „obowiązujące” nie tylko w tej sprawie.

Ad. 5. Czy w inny sposób można było uzyskać te informacje, tę wiedzę? Moim zdaniem nie, przynajmniej nie na tym etapie, co wynika choćby z rozmowy i wzajemnego zapewnienia się przez rozmówców o trzymaniu poczynionych ustaleń w tajemnicy przed prasą.

Ad. 6. oraz 7. Trudno dywagować o pobudkach, ale na pewno prowokacja została przeprowadzona w imię ważnego interesu społecznego i przyniosła korzyść społeczną.

Ad. 8. Została ujawniona odbiorcy i częściowo odsłonięte jej kulisy.

Ad. 9. Prawdopodobnie nie była zaaranżowana za zgodą i wiedzą przełożonych, bo Miter nie jest zawodowym dziennikarzem, a raczej dziennikarzem obywatelskim, działającym poza redakcyjnymi strukturami i to on prawdopodobnie zgłosił się do GPC . Nawet jeśli później konsultował nagranie rozmowy z gazetą, to nie może być to argumentem podważającym jego wiarygodność.

Ad. 10. Nie ma znaczenia to, że kancelaria premiera mogłaby NIE ZWRÓCIĆ SIĘ do sędziego Milewskiego w takiej formie jak to uczynił Miter. Ważna jest dyspozycyjność sędziego do takiego zachowania, co kompromituje go jako piastującego funkcję prezesa Sądu Okręgowego.

Nie ma również – moim zdaniem – znaczenia fakt, że treść rozmowy została ujawniona przez GPC, a nie np. przez Rzeczpospolitą, Wprost, GW, czy Newsweek. Miter poszedł tam, gdzie spodziewał się życzliwego przyjęcia. I nie ma znaczenia, że treść rozmowy opublikowała gazeta niechętna rządowi i propisowska. Prowokacja służy opozycji, ale przede wszystkim służy społeczeństwu i praworządności w Polsce. Nie była co prawda ta prowokacja częścią jakiegoś jednostkowego i dłuższego śledztwa dziennikarskiego, ale można ją uznać za integralny element całościowego „śledztwa” prowadzonego przez środowisko dziennikarskie wobec Amber Gold.

ABW stawia dziennikarzowi zarzuty powoływania się na wpływy (art. 230, par. 1 k.k.) i fałszowania dokumentów (art. 270, par. 1 k.k.). Nie jestem prawnikiem, żeby oceniać ich siłę, ale...ten pierwszy byłby zasadny, gdyby Miter obiecywał sędziemu "załatwienie sprawy w zamian za korzyść majatkową lub osobistą albo jej obietnicę". Czego chciał Miter za "załatwienie" spotkania z premierem? Ciekawe, jaki argument poda ABW.

Summa summarum: prowokacja Pawła Mitera mimo, iż nie spełnia w stu procentach  warunków uzasadnionej prowokacji, zasługuje na uznanie ze względu na korzyści społeczne (i być może polityczne) jakie przyniesie w dłuższej perspektywie. Być może m.in. wpłynie pośrednio na kondycję przynajmniej niektórych sędziów, którzy dotychczas kwestie niezawisłości wobec organów innych władz traktowali instrumentalnie i konformistycznie.

 

 

Marek Palczewski

Autor jest medioznawcą, pracownikiem Katedry Dziennikarstwa SWPS w Warszawie

19/09/2012

 

Źródła:

M.Palczewski, Prowokacja dziennikarska – aspekty prawne i etyczne – typologia, Studia Medioznawcze, 2 (33)/2008.

M.Palczewski, Prowokacja dziennikarska, Ius et Lex, nr (VI), 1/2010.

http://sm.id.uw.edu.pl/article.php?date=2008_2_33&content=palczewski&lang=en

http://sm.id.uw.edu.pl/Numery/2008_2_33/palczewski.pdf

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl