Ostatnie przed wakacjami spotkanie Klubu Publicystyki Kulturalnej SDP (4-5 czerwca 2014) było i bogate w treści, i atrakcyjne „formalnie”. Odbyło się bowiem w Domu Dziennikarza SDP, ale nie na ul. Foksal w Warszawie, a w Kazimierzu Dolnym.

Starannie odremontowany, atrakcyjnie położony Dom Dziennikarza w Kazimierzu Dolnym, serdecznie i elegancko gościł 34-osobową grupę członków Klubu Publicystyki Kulturalnej SDP, w tym 12-osobową grupę z Klubu Dziennikarza Seniora SDP.

Program merytoryczny obejmował dwa spotkania. Gościem pierwszego była Elżbieta Królikowska–Avis, warszawsko-londyńska dziennikarka, publicystka i tłumaczka literatury angielskiej, członek KPK. Bohaterem drugiego ze spotkań był Bohdan Urbankowski, poeta, dramaturg, tłumacz, eseista, animator kultury, również członek naszego Klubu. W uznaniu jego dorobku twórczego SDP odznaczyło go w styczniu br. nagrodą specjalną - Laurem SDP. Obydwa spotkania prowadziła przewodnicząca Klubu Publicystyki Kulturalnej SDP, dr Teresa Kaczorowska, organizatorka wyjazdu.

Elżbieta Królikowska–Avis zatytułowała swoje wystąpienie „Polski tłumacz w wirówce nonsensu”. Tytuł był bardzo odpowiedni - z opowieści prelegentki wysnuwał się obraz żenującej kondycji polskiego rynku przekładowego, rządzących nim praw (a raczej ich braku!), ewidentnych działań przestępczych wielu oficyn wydawniczych, zupełnego urzeczowienia tłumacza, który bądź co bądź, pełni istotną rolę kulturotwórczą. Tymczasem Królikowska–Avis przytaczała liczne przykłady, świadczące o lekceważeniu tej niełatwej pracy, o kuglarskich zabiegach wydawców dla osiągnięcia maksymalnego zysku przy możliwie najniższych kosztach własnych, o posiłkowaniu się ludźmi niedouczonymi (ale za to tanimi!), o oburzających procederach wykorzystywania cudzej pracy bez jej należytego honorowania („pokątne” wznowienia bądź dodruki bez powiadamiania autora, „testowanie” tłumaczy przez dawanie do tłumaczenia poszczególnych fragmentów utworu, z których potem „bezkosztowo” składa się całość i rzuca na rynek, etc. etc.).

Mimo to prelegentka opowiadała o własnym zaangażowaniu w pracę, a nawet o pasji, która każe jej - w imię jakości przekładu i jego większej „użyteczności” - podejmować dodatkowe, pomocnicze prace, układać doraźne „słowniczki”, aby tłumaczoną książkę uczynić czytelniejszą – a przy okazji poszerzyć własną wiedzę z dziedziny, której dotyczy książka.

Ciekawym pendentem do wystąpienia Królikowskiej–Avis była wypowiedź prezesa Stowarzyszenia Tłumaczy Polskich, Aleksandry Niemirycz. Pytana przez zebranych o działania, jakie podejmuje Stowarzyszenie w celu wyegzekwowania choćby elementarnych zasad etyki zawodowej tłumacza mówiła o tym, że możliwości działań na tym polu są ograniczone, prawa dyktuje rynek, często więc gorsze (ale tańsze) wypiera lepsze. Nie znaczy to, by STP nie starało się interweniować, nagłaśniać na forach branżowych przypadków zawodowej nierzetelności. To jednak działalność trochę… pięknoduchowska.

W dyskusji wskazywano, że sytuacja na rynku tłumaczeń – nie tylko literackich, ale także scenariuszowych dla kina i TV – od dawna bywała przedmiotem drwin i krytyki. Jednak poziom zawodowstwa i respektowanie zasad działalności wydawniczej – poddanych kontroli odpowiednich instytucji państwowych – były znacznie wyższe.

Wieczór poetycki z Bohdanem Urbankowskim przyniósł jak zwykle wiele dobrych odczuć i pięknych wierszy. Odbywał się w klimacie skupienia, jaki należy się obcowaniu z Poezją. Gość opowiadał o wielu momentach swej jakże ciekawej biografii (co znajduje nieustanne odbicie w jego twórczości), o spotkanych ludziach, wreszcie – o początkach swej działalności opozycyjnej, rozpoczętej bardzo wcześnie, bo jeszcze w liceum. Mówił, co to był Nowy Romantyzm (którego był współtwórcą), jakie były jego założenia ideowe i dlaczego właśnie do romantycznej tradycji sięgnięto, wreszcie wspominał o najbardziej „kontrowersyjnym” (bo opisywanym w kategoriach niemal spisku przeciw państwu!) epizodzie – Klubie Artystów Anarchistów, pomyśle także z czasów licealnych.

I oczywiście czytał wiersze, którymi komentował poszczególne etapy swej biografii i fragmenty swej opowieści.

W poetyckim klimacie i w oparach woni kazimierskiej czarnej porzeczki odbyła się także pierwsza z imprez towarzyszących – nocny spacer po Kazimierzu (oczywiście tylko dla chętnych!). To niemal obowiązkowy punkt pobytu w Kazimierzu, bo iluminowane oszczędnie, kameralnie miasteczko nigdy nie wygląda – przy całym swym renesansowym pięknie – tak, jak w nocy, wolne od gwaru tysięcznych tłumów zwiedzających, zapachu spalin, ruchu samochodowego.

Naturalnym przedłużeniem tej „imprezy” był następnego dnia spacer po Kazimierzu z przewodnikiem. Pani Elżbieta zaskarbiła sobie z miejsca sympatię stołecznych dziennikarzy fachowością, bogactwem wiedzy o Kazimierzu i umiejętnością jej przekazania. Toteż mimo narastającego od rana upału, jak wyruszyła z całą grupą, tak z całą grupą dotarła do punktu przeznaczenia.

Kto upałów nie lubił, a Kazimierz już trochę znał, miał się gdzie schronić i spokojnie posiedzieć przy lodach czy kawie. W Kazimierzu wszystko jest już bowiem gotowe do letniego sezonu, który tylko patrzeć, jak się zacznie.

Uczestnicy tej niezwykłej wyprawy do Kazimierza, kwitnącego akurat peoniami i jaśminami, gorąco dziękują władzom SDP za sfinansowanie tego wyjazdowego posiedzenia Klubu Publicystyki Kulturalnej. Mamy też nadzieję, że przyczyni się on do promocji świętującego w tym roku 50-lecia Domu Dziennikarza.

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl