Trotyl wybuchł mu w rękach, do tego ma mnóstwo długów. Grzegorz Hajdarowicz ciągle jednak wierzy, że z medialnym biznesem uda mu się zadebiutować na giełdzie. Michał Majewski i Paweł Reszka sprawdzają we „Wprost”, jakie są szanse na spełnienie marzeń właściciela Presspubliki.

Publicyści „Wprost” zauważają, że dotychczasowe działania Hajdarowicza w Presspublice nie są usłane sukcesami. „Przekrój” i „Sukces” słabo się sprzedają, w „Rzeczpospolitej” po aferze z trotylem doszło do czystki, Hajdarowicz sam musiał wydać specjalny dodatek do „Rz”, w którym wyjaśniał, że niefortunny artykuł to wina nie jego, ale źle zorganizowanej redakcji i dziennikarzy nieprzywiązanych do standardów zawodu. „Zeszłej jesieni prezentował lepszy nastrój. Ubrany w kwiecistą koszulę paradował z córką po redakcyjnych włościach. Dziś jest gorzej. >>Wybuch trotylu<< pokrzyżował część biznesowych planów Hajdarowicza. I sprawił, że zaczęto przyglądać się jego interesom” – piszą Majewski i Reszka, przypominając na łamach „Wprost” historię sprzedaży Hajdarowiczowi większościowego pakietu udziałów w Presspublice.

Majewski i Reszka zastanawiają się, jak to jest, że Grzegorz Hajdarowicz zarzekał się w specjalnym dodatku do „Rz” z 17 listopada, że w jego intencji nie leżą działania cenzorskie, a z drugiej strony często używa określeń „moja gazeta” czy „moje wydawnictwo”. Ale jak przypominają publicyści „Wprost”, „jego gazeta”, czyli „Rzeczpospolita”, nie przysparza mu raczej powodów do dumy, zwłaszcza dumy biznesowej. „Dane z września tego roku: 71 tys. w papierze i 4 tys. wydań elektronicznych” – wyliczają. „Właściciel >>Rzepy<< niemal w każdej publicznej wypowiedzi wspomina, że przyszłość mediów jest na smartfonach i tabletach. Zapewne ma rację. Pytanie, czy w biznesplanie nie przeszacował zainteresowania ofertą elektroniczną” – zastanawiają się Majewski i Reszka.

Hajdarowicz gwałtowny spadek sprzedaży swoich tytułów tłumaczy likwidacją „dopalaczy” – barterowych transakcji, w  ramach których reklamodawcy biorą od wydawnictwa egzemplarze gazet. Z „Wprost” dowiadujemy się, że właściciel Presspubliki pozbywa się też drukarń – chce sprzedać zarówno maszyny, jak i nieruchomości. „Mówi, że chce, by tygodnik >>Uważam Rze<< rozwijał się w ramach wydawnictwa (…) Jednak tytuł mu ciąży, bo ostatnio składał innym wydawcom propozycje przejęcia tygodnika” – informują Majewski i Reszka. Ich zdaniem Hajdarowicz zaciera również ręce na Media Regionalne, spółkę mediową Mecomu, która wydaje dzienniki lokalne. „Chciałby włączyć tę firmę do swojego koncernu w zamian za akcje, które oddałby Brytyjczykom (…) Taka wielka spóła miałaby większe szanse na udany debiut giełdowy” – czytamy we „Wprost”.

Ale czy do debiutu giełdowego dojdzie? Majewski i Reszka mają wątpliwości. Przywołują w tygodniku wypowiedź pewnego biznesmana, znajomego Hajdarowicza: „On przy interesach lubi używać filmowego porównania: ucharakteryzujemy aktorkę na Marylin Monroe, ładnie opakujemy, zrobimy trochę szumu i będzie show”. Publicyści „Wprost” zaznaczają, że ostatnio szumu wokół biznesów właściciela Presspubliki jest jednak za dużo.

 

Więcej w tekście Michała Majewskiego i Pawła Reszki „Biznes w opałach trotylu” na str. 30-34 najnowszego wydania tygodnika „Wprost”.

Opr. OG

 

 

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl