Wygrała konkurs wśród studentów dziennikarstwa na to, kim ze znanych dziennikarzy chcieliby zostać. Jednak kim naprawdę jest Martyna Wojciechowska – dziennikarką, podróżniczką, a może marką? – pyta w nowej „Polityce” Joanna Podgórska.

Dziennikarka? Zaczęło się od programu „Jednym śladem” dla łódzkiej kablówki ATV, robionym chałupniczo i za własne pieniądze. Opłaciło się, żeby po pewnym czasie odebrać telefon od Mariusza Waltera z propozycją wejścia na antenę TVN. „Dziś nikt nie chce wierzyć, że to tak wyglądało; że nie miałam chodów, pleców, znajomości” – przekonuje Martyna Wojciechowska. „Ale to były ciągle pionierskie czasy i nadal możliwe było to, co dziś wydaje się niemożliwe” – dodaje. Razem z „Automaniakiem” do życia powołano Studio Martyna, jednoosobową firmę, jaką dziś zakłada wielu dziennikarzy pozbawionych etatu. „Firma istnieje do dziś. Zatrudnia jedną osobę i zajmuje się obsługą wszystkich projektów sygnowanych nazwiskiem: Martyna Wojciechowska” – czytamy w „Polityce”. Po „Automaniaku” przyszedł czas na „Big Brothera”, gdzie Wojciechowska porzuciła bojówki na rzecz cekinowych swetrów. „Wcielenie może niespecjalnie intrygujące, ale pozwalające wyjść z niszy, zyskać ogólnopolską popularność i status celebrytki. A to też można potraktować jak kapitał” – stwierdza Joanna Podgórska.

Podróżniczka? Wstrzeliła się w ówczesne trendy – turystyka w Polsce się rozwijała, Polacy dostali paszporty i chcieli się dowiedzieć, gdzie warto pojechać, co zobaczyć. Najpierw była „Misja Martyna”, później Rajd Paryż – Dakar, zdobycie Everestu, w końcu – „Kobieta na krańcu świata”. To samodzielne przedsiębiorstwo Wojciechowskiej, jak przekonuje Joanna Podgórska, bo choć program realizuje TVN, jego autorka sama pozyskuje sponsorów, i to największych (np. Orange czy Sony). Zdaniem socjolożki Barbary Koturbasz , Martyna Wojciechowska zalicza się do nurtu podróżników zwanego „travelebrity”. To bohaterowie podróżnicy, którzy ze względu na nową sytuację kulturową, przeistaczają się w bohaterów masowej wyobraźni. Joanna Podgórska dopowiada, że to kobieta łącząca dwie skrajności – z jednej strony ekstremalna, z drugiej – zwyczajna kobieta, która robi pranie ze swoimi bohaterkami.

Marka? Już sześć lat temu w wywiadzie dla magazynu „Brief” mówiła, że jedynie marka pozwala odróżniać od siebie produkty na rynku. Sama siebie nazywała wtedy produktem. I dzisiaj dobrze się sprzedaje – jest autorką programu telewizyjnego, docenianą przez studentów dziennikarką, właścicielką biura podróży i redaktorką naczelną pism podróżniczych. „Firma działa, marka się sprzedaje, a od dziewczyny, która w bluzce z cekinami biegała po planie >>Big Brothera<<, dzieli dzisiejszą Martynę Wojciechowską przepaść” – podsumowuje Joanna Podgórska.

 

Więcej w tekście Joanny Podgórskiej „Marka Martyna” na str. 100-103 najnowszego wydania tygodnika „Polityka”.

Opr. OG

 

 

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl