Student z Warszawy wprowadził TVN24 w błąd. Okazało się, że w czasie wieczoru poświęconego wyborom prezydenckim w USA, ze studiem nie połączył się widz zza oceanu – jak sądzono w redakcji – a mieszkaniec Ursynowa.
Telewizja TVN24 na czas wyborów w Stanach Zjednoczonych zorganizowała specjalny wieczór wyborczy poświęcony głosowaniu za oceanem. Z tej okazji stacja udostępniła dodatkowy kanał komunikacji z widzami – za pośrednictwem internetowego komunikatora Skype do redakcji mógł zadzwonić każdy. Studenci z warszawskiego Ursynowa postanowili skorzystać z tej możliwości i oszukali jedną z czołowych polskich telewizji informacyjnych. Ze studiem w Warszawie połączył się Mateusz, mieszkaniec stolicy, ubrany w białą koszulę, krawat i bokserki. Tych ostatnich nie było jednak widać na antenie i za prawdziwy przyjęto fakt, że internauta połączył się z TVN-em będąc aktualnie w Atlantic City. Współlokatorzy Mateusza nagrali całą sytuację, zarejestrowany materiał umieścili w sieci i użytkownicy Internetu mają dziś możliwość obejrzeć, jak studenci z Warszawy wprowadzili w błąd TVN24 (http://www.youtube.com/watch?v=E5iEuMAP_2Y).
Portal NaTemat.pl zapytał przy tej okazji wydawcę w jednej ze stacji telewizyjnych, jak to się stało, że poważna telewizja informacyjna wpuściła na antenę niesprawdzonego rozmówcę. „To jest telewizja na żywo. Nie da się więc do końca zweryfikować, kto się w niej pojawi” – tłumaczy informator Na Temat. Zdaniem rozmówcy serwisu, pokazanie na wizji osób, o których niewiele wiadomo, to szalenie ryzykowne posunięcie. Wydawca w jednej z polskich telewizji tłumaczy, że za dobór gości do programów najczęściej odpowiadają producenci, to oni wyszukują rozmówców. Zdarza się jednak, że widzowie sami kontaktują się ze stacją i wyrażają chęć pojawienia się na antenie, przedstawiając się jako uczestnicy czy świadkowie danego zdarzenia. Weryfikacji takich osób służy zazwyczaj krótka rozmowa tuż przed wejściem „na żywo”. Wydawca cytowany przez NaTemat.pl zaznacza jednak, że w przypadku połączeń przez telefon, a szczególnie przez Skype’a, nie da się ustalić, czy widz nie oszukuje i czy faktycznie jest w miejscu, które deklaruje. Skype nie daje bowiem możliwości zweryfikowania, gdzie znajduje się dany użytkownik sieci, bo zagraniczne połączenia można wykonywać z polskich numerów. „Rozmówca z USA może tak naprawdę siedzieć przed komputerem w swoim pokoju na Ursynowie” – czytamy w portalu NaTemat.pl.
Opr. OG
