Paweł Lisicki przekonuje w „Gazecie Polskiej”, że to, co się stało w ostatnich dniach, nie ma racjonalnego wytłumaczenia. W rozmowie z Tomaszem Sakiewiczem były redaktor naczelny „URze” szuka odpowiedzi na pytanie, co tak naprawdę stoi za zmianami w tygodniku Presspubliki.
Lisicki mówi Sakiewiczowi, że żadnego z argumentów Hajdarowicza, które właściciel Presspubliki przedstawiał, zwalniając go z redakcji, nie można uznać za poważny. „Sam wydawca wcześniej podważał i kwestionował sposób myślenia, jaki teraz zaprezentował” - stwierdza były naczelny „URze”. I przypomina, że pozbawiono go stanowiska ze względu na otwartą krytykę Hajdarowicza za dodatek specjalny do „Rzeczpospolitej”, za sprzeciwienie się niedopuszczaniu Cezarego Gmyza na łamy „URze” i za niedostateczną reakcję na debiut nowego dwutygodnika „W sieci”. Dlaczego Grzegorz Hajdarowicz podjął decyzję o zwolnieniu Lisickiego? Rozmówca Tomasza Sakiewicza ma pewną teorię. „Hajdarowicz chce być Herostratesem polskich mediów. Rozkłada nabywane gazety, wierząc, że jest geniuszem. Nie rozumie skutków własnych czynów. Osłabiając >>Uważam Rze<< jednocześnie wspiera konkurencję ” - przekonuje Lisicki. Poza tym, właściciel Presspubliki liczy na rozgłos medialny i zainteresowanie własną osobą. Jak uważa były naczelny „URze”, Hajdarowicz musi mieć w tym jednak jakiś interes.
Sakiewicz stara się dociec, czy w interesie Hajdarowicza nie leży oby sprzyjanie ekipie rządzącej. Czy rząd mógł wpływać na wydawcę? - drąży naczelny „GP”. „Po artykule o trotylu wydawca znalazł się pod bardzo silną presją polityczną ze strony PO i rządu. Celem było zniszczenie największego krytycznego wobec władzy tygodnika” - odpowiada Lisicki. Sakiewicza dziwi jednak, że jeśli wydarzenia w redakcji „URze” były realizacją z góry założonego planu, dlaczego Lisicki, a także Wróblewski czy Gmyz, stracili pracę? Były szef redakcji tygodnika Presspubliki twierdzi, że Hajdarowicz się przestraszył. „Przeraził się, bo musiały zostać naruszone jakieś jego interesy. Zachował się histerycznie. Gdyby Presspublika była jego jedynym przedsięwzięciem, popełniłby biznesowe samobójstwo” - przekonuje Lisicki.
Więcej w wywiadzie Tomasza Sakiewicza z Pawłem Lisickim „Dziennikarstwo na ręcznym hamulcu” na str. 18-20 najnowszego wydania tygodnika „Gazeta Polska”.
Opr. OG
