Marcin Suder, fotoreporter-freelancer, został porwany w Syrii ponad miesiąc temu. Do tej pory MSZ nie podało żadnych szczegółowych informacji o uprowadzeniu Polaka
Maciej Moskwa - fotoreporter, który dwukrotnie przebywał w Syrii mówi, że region, w którym uprowadzono Polaka jest bardzo niebezpieczny. - Miejscowość Saraqeb, prowincja Idlib, gdzie uprowadzono Marcina Sudera jest rejonem bardzo zróżnicowanym. Poza rewolucjonistami jest to rejon znany z działalności różnych grup radykalnych. Do tej pory porywacze nie wystąpili z żadnymi żądaniami dlatego ciężko jest ustalić dalsze losy tej sprawy. Problem polega na tym, że na miejscu dochodzi do bardzo dużych tarć pomiędzy bardziej świecką stroną, a oddziałami rewolucjonistów, które często składają się z najemników i rebeliantów. To na pewno nie ułatwia służbom zadania, bo są to po prostu grupy, z którymi bardzo ciężko wejść w kontakt – mówi Maciej Moskwa.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych bardzo lakonicznie wypowiada się na temat porwania Polaka.
- Zarówno polska dyplomacja, jak i wszystkie służby państwowe czynią w sprawie porwanego Polaka w Syrii wszystko co mogą. Te wysiłki mają najwyższy priorytet. Działa międzyresortowy zespół ds. uprowadzeń obywateli polskich za granicą, którego prace koordynuje MSZ. Jesteśmy w kontakcie z sojusznikami. Rodzina jest informowana o naszych działaniach. Sytuacja jest jednak bardzo trudna. To niezwykle skomplikowany region, ze zmieniającymi się liniami frontów i stref wpływów. Dla dobra Polaka nie będziemy podawać ściślejszych wiadomości - informuje biuro prasowe MSZ.
Fotoreporter dodaje, że region porwania – miasto Idlib - jest bardzo strategiczne i można powiedzieć, że było matecznikiem całej rewolucji w Syrii. - Teraz Idlib jest terenem bardzo intensywnych walk i bombardowań artyleryjskich i z powietrza. Jest to miejsce pełne wojennego chaosu, gdzie mieszają się grupy świeckie, laickie i ten właśnie region jest niesłychanie skomplikowany – mówi Maciej Moskwa.
