„Do naszej ekskluzywnej stajenki dołącza Jan Hartman (…). Czas już by wyzwolić go ze stanu czeladniczego i umieścić obok mistrzów” – zapowiada redakcja w nowym wydaniu „Polityki”. Profesor z UJ będzie od świątecznego numeru publikował regularne felietony w tygodniku.
Jan Hartman, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, filozof i etyk, od podwójnego, świątecznego wydania „Polityki” będzie co dwa tygodnie pisał felietony do tygodnika. W swojej rubryce Hartman będzie wymieniał się miejscem z Ludwikiem Stommą, na którego czekają dodatkowe zadania w innych miejscach pisma – jak zapowiada redakcja „Polityki”. Gazeta wyliczyła, że profesor pojawiał się na jej łamach w roli felietonisty nie częściej niż co 10 lat, dlatego przyszedł czas, aby jeden z najbardziej czytanych i komentowanych blogerów tygodnika, zagościł w piśmie na stałe. „Profesorowi życzymy powodzenia w nowym wcieleniu, a Państwu inspirującej, poruszającej i zabawnej lektury nowych felietonów” – czytamy w „Polityce”.
W swoim pierwszym felietonie dla „Polityki” Jan Hartman pisze: „Felieton to raczej sztuka przekory niż uwodzenia (…). Pisanie jest szałem, a raczej szalikiem (…). Będę okazjonalnym felietonistą (…). Znajdziecie i w mych bagatelkach tę filozoficzną nieporadność”. Jak przekonuje filozof i etyk z UJ, nie wie dlaczego zaczął się pojawiać w gazetach w roli redaktora, wychodząc poza pisanie tylko książek. „Na pewno trochę z ambicji, może trochę po ojcu, literacie niespełnionym. Przez przypadek nieomalże zostałem dziennikarzem” – tłumaczy. I opowiada w „Polityce”, jak w czasach studenckich sekretarzował pewnej redakcji. „A jak się jest już w gazecie, to się napisze to i owo. Bardzo wolno się to u mnie rozkręcało. Dopiero gdy widzisz, że ludzie komentują, czytają, piszą polemiki, to zaczyna cię wciągać naprawdę (…). Gubisz się i już cię prawie nie ma (…). Z roku na rok coraz więcej cię w mediach, a coraz mniej we własnym ciele” – wyjaśnia Hartman. Nowy felietonista „Polityki” stwierdza, że będzie pisał o tym, o czym inni myślą, ale czego nie mówią. I nie chodzi tu o żadną odwagę, a raczej o prostoduszność, jak wyjaśnia profesor.
Dla przypomnienia – Jan Hartman w 2009 roku, jako jedyny w historii profesor akademicki, odebrał prestiżową nagrodę dziennikarską Grand Press w dziedzinie publicystyki.
Opr. OG
Źródło: „Polityka” nr 51-52/2012, str. 160
