W środę z Urzędu Miasta w Żarach policja wyprowadziła w kajdankach Norberta Królika, dziennikarza „Gazety Regionalnej”. - Za to, że domagał się od burmistrza informacji – mówi redaktor naczelna gazety Monika Rabe-Prokopczyk.
Norbert Królik zbierał w Urzędzie Miasta w Żarach materiały do tekstu. W południe zadzwonił do redakcji mówiąc, że zatrzymała go w ratuszu straż miejska. Tłumaczył, że chciał pani sekretarz miasta zwrócić uwagę na „walające się w urzędzie dokumenty z danymi osobowymi”, projekty, faktury sprzed kilku lat.
Ani burmistrz – Wacław Maciuszonek – ani sekretarz miasta – Ewa Bortnik – nie chcieli z nim rozmawiać. Następnego dnia burmistrz powiedział „Gazecie Regionalnej”, że nie mógł normalnie pracować : „Nie ma takiego prawa jeszcze, że dziennikarz to jest święta krowa". Sekretarz miasta zapewnia: „Piętnaście razy prosiłam go, żeby wyszedł".
Norbert Królik nie chciał wyjść, dopóki nie uzyska informacji. Burmistrz wezwał więc straż miejską. Sekretarz miasta Ewa Bortnik twierdzi, że dziennikarz „wyzywał funkcjonariuszy publicznych od buraków”. Straż wezwała policję, a ta zakuła dziennikarza w kajdanki i zawiozła na komisariat. Wieczorem, po złożeniu wyjaśnień, został zwolniony do domu.
„Zarzuca mi się zakłócenie miru, wtargnięcie do gabinetu pani sekretarz i niereagowanie na nakaz wyjścia, wyzywanie strażników od buraków, półmóżdżków, ćwierćmódżków, imbecyli. Trzeci zarzut to kopanie strażników miejskich i stawianie oporu przy wyprowadzeniu” – mówi dziennikarz w relacji, którą „Gazeta Regionalna” opublikuje jutro.
Ewa Barlik, dyrektor biura Stowarzyszenia Gazet Lokalnych pierwszy raz słyszy o takim przypadku i uważa, że doszło do przestępstwa: - Jeśli znieważył strażników miejskich, to niech go podadzą o zniesławienie, ale nie można zakuwać w kajdanki dziennikarza, który w urzędzie wykonuje swoje obowiązki - mówi.
Dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP Wiktor Świetlik nie ma jeszcze pełnej informacji o przebiegu wydarzeń, ale ocenia, że mogło w tym przypadku dojść do tłumienia krytyki prasowej i utrudnienia dziennikarzowi zbierania informacji.
– Ewidentnie złamano prawo prasowe, bo burmistrz powinien ułatwić dziennikarzowi zbieranie materiału. Ale być może złamano też ustawę o dostępie do informacji prasowej – komentuje Wiktor Świetlik i pyta: - Jeśli dziennikarz nie zakłócił porządku publicznego, to dlaczego wyprowadzono go w kajdankach?
Błażej Torański
(informacja własna)
Wyprowadzenie Norberta Królika można zobaczyć na YouTube:
http://www.youtube.com/watch?v=gBsZMtVgwRo
