W weekendowej „Gazecie Wyborczej” jest wyjątkowo ciekawy fragment tekstu, który wreszcie skończył na łamach tego tytułu debatę (trwała bity miesiąc!) wokół biografii Ryszarda Kapuścińskiego. Z tego fragmentu wynika, że raczej się nie dowiemy, dlaczego Domosławskiemu nie chciało się wydzwonić prawdziwych kobiet...

... człowieka, o którym mówi, że był jego przyjacielem. Oto wyimek rzeczonej dyskusji:

Wojciech Tochman (reporter, Instytut Reportażu): Z córką Kapuścińskiego nie rozmawiasz, ale też nie podajesz informacji, że na przykład odmówiła ci rozmowy [...] Czy przyszło ci do głowy, żeby zadzwonić do pani Kapuścińskiej [mowa o Pani Alicji - JI] i powiedzieć: „Mam taką wypowiedź na pani temat"?

Domosławski: Napisałem od razu, że to jest kłamstwo.

Tochman: Czyli nie przyszło ci to do głowy.

Domosławski: Nie.

Z samopoczuciem autora sławetnej biografii nie jest najlepiej, o czym świadczy wcześniejszy fragment tej samej debaty, podsumowującej cykl "Kapuściński bez znieczulenia":

Agata Tuszyńska (pisarka, biografka): Chciałam zapytać, jak pan się czuje po napisaniu tego dzieła, ale widzę, że czuje się pan świetnie.

Domosławski: Nie, wie pani, czuję się różnie. Jak czytam, że jestem Judaszem, to się średnio czuję.

Tak przy okazji, to warto wiedzieć o innym wymownym szczególe. W bardzo obszernej bibliografii niemal pominął pewnego niewygodnego autora, który bardzo dobrze poznał Ryszarda Kapuścińskiego. Za to w tej samej bibliografii aż trzykrotnie pada nazwisko Jacka Kuronia. Odpowiedzi na pytanie, jak wiele wspólnego mieli ze sobą Kapuściński z Kuroniem, oprócz tego, że obaj byli dzielni i krótko studiowali na tym samym wydziale, też raczej się nie doczekamy.

Inne pytanie, jakie się nasuwa, analizując szum medialny wokół książki zatytułowanej "Kapuściński non-fiction" brzmi: Skoro Ryszard Kapuściński miał takich przyjaciół jak Domosławski, to jakich miał wrogów?

Co tu dużo pisać, zainteresowani drążeniem tematu, w jakim stopniu Domosławski mógł zdradzić sekrety Ryszarda Kapuścińskiego, mogą przeczytać zapis dyskusji, w której nieoczywisty głos zabrał ks. Adam Boniecki, na stronie "Wyborczej". (Uwaga: prawie 25 tys. znaków)

na fotografii: Ryszard Kapuściński oczekuje na Laur Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich (18 grudnia 2005, zdjęcie - Klub Fotografii Prasowej SDP)

Jerzy Ignatowicz

 

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl