Z przykrością informujemy o kolejnych, obraźliwych frazach dotyczących nazistowskich lagrów w Polsce. Nasz stanowczy protest budzą tym razem sformułowania, jakie się przewinęły w czerwcu w amerykańskich mediach.

STANOWCZY PROTEST

Miliony zbrodni dokonanych przez nazistów w czasie II wojny światowej na polskiej okupowanej ziemi – na ludziach wielu narodów w tym na Polakach – nie może być nigdy zapomniane.

Nie można też tolerować, uważać tylko za błąd, pomyłkę nazywanie hitlerowskich obozów zagłady „obozami polskimi” z racji miejsca, gdzie je zbudowano.

A jednak to co jakiś czas powraca.

To bezczelne kłamstwo serwują czytelnikom gazety, zdawałoby się poważane i liczące się media, prowokatorzy uważający się za dziennikarzy, a także utytułowani naukowo piszący bez wstydu i żenady.

Protestujemy więc z cała siłą i apelujemy do wszystkich ludzi myślących i uczciwych: gdziekolwiek przeczytacie to ordynarne kłamstwo obrażające zarówno pamięć pomordowanych jak i wyzwalające krzyk protestu w Polsce – głośno protestujcie. Sprzeciwiajcie się np. użyciu w internetowym wydaniu amerykańskiego dziennika „Los Angeles Times” (04.06.2010) zwrotu „Nazistowska Polska”. Protestujcie z nami i domagajcie się sprostowań przeciwko nazwaniu hitlerowskiego obozu w Auschwitz „polskim obozem zagłady” („La Republica 27.10.2009).

Kilka sformułowań określających hitlerowskie obozy i getta w okupowanej Polsce jako „polskie” użył tygodnik „Parade”, który jest ilustrowanym dodatkiem do wielu dzienników USA, m.in. „Washington Post”. Tygodnik zamieścił w jednym z ostatnich wydań (2010 r.) artykuł o dyrektorze Biura Śledztw Specjalnych (OSI) w amerykańskim ministerstwie sprawiedliwości Eli Rosenbaumie, który od 33 lat zajmuje się ściganiem zbrodniarzy hitlerowskich. Przypominając postaci największych spośród nich, do których schwytania i osądzenia doprowadziło OSI, autor tekstu używa określeń: „polski obóz śmierci w Majdanku”, „polski obóz koncentracyjny” i „polskie getto warszawskie”. Anie razu nie wspomina, że chodzi o miejsca kaźni założone przez hitlerowskie Niemcy w okupowanej Polsce.

Powyższa informacja - podana przez PAP 17.06.br. - nie jest wyjątkiem.

 

16 czerwca 2010 r. w tymże serwisie PAP czytamy:

„Nowojorski policjant polskiego pochodzenia prowadzi kampanię mającą zmusić "Wall Street Journal" do sprostowania i przeprosin za użycie sformułowania "polskie obozy koncentracyjne" w dwóch artykułach.

Stefan Komar, syn polskich imigrantów, zamierza skłonić sponsorów-ogłoszeniodawców "WSJ", aby wycofali ogłoszenia z tej gazety, jeśli nie zamieści ona sprostowania i nie obieca, że w przyszłości nie będzie zamieszczać obraźliwych dla Polski określeń.
W artykule w "WSJ" 14 maja ukazało się sformułowanie "polski obóz koncentracyjny". W innym tekście zamieszczono słowa: "polskie obozy" - także w odniesieniu do hitlerowskich obozów śmierci w okupowanej Polsce. Mimo interwencji Polonii i konsulatu RP w Nowym Jorku dziennik odmówił sprostowania i przeprosin. Tłumaczył, że określenie "polskie obozy" miało jedynie sens "geograficzny".

Komar wzywa firmy do wycofania ogłoszeń!
Kapitan Komar, komendant posterunku policji na Greenpoincie - polskiej dzielnicy w

Nowym Jorku - napisał list do znanej firmy telekomunikacyjnej Sprint Nextel, wzywając ją do wycofania ogłoszeń z "WSJ".
Kopie listów będą rozdawane Polakom głosującym w wyborach prezydenckich w Nowym Jorku w sobotę z wezwaniem, aby wysyłali je do dyrekcji Sprint Nextel.
W liście sugeruje się, że Polacy przestaną kupować produkty Sprint Nextel (połączenia telefoniczne, telefony komórkowe itd.), jeżeli firma nie wycofa ogłoszeń z łamów "WSJ".
- Nie sądzę, by brak wrażliwości okazany przez "WSJ" odpowiadał wizerunkowi Sprint Nextel. Związki, jakie Sprint ma z tym dziennikiem, sprawiają, że będę mniej skłonny kupować lub subskrybować jakiekolwiek produkty lub usługi waszej firmy, więc dlatego apeluję o zaprzestanie zamieszczania ogłoszeń w "WSJ" - czytamy w liście, zaadresowanym do dyrektora (CEO) Sprint Nextel, Dana Hesse.
Będą interweniować u polityków
Stefan Komar unika określenia "groźba bojkotu". - Nie powiedziałbym od razu: bojkot... "WSJ" ma około 2 milionów czytelników. Chcę przekonać Sprint, że zamieszczanie reklam w tej gazecie może mieć dla nich negatywny skutek. Zwróciłem uwagę, że polska społeczność w USA i na całym świecie przewyższa liczbę czytelników WSJ. Chcę ich przekonać, że wydając pieniądze na promowanie swego wizerunku w "WSJ", mogą osiągnąć przeciwny efekt - powiedział Komar w rozmowie z PAP.
Kapitan Komar podkreślił, że prowadzi swoją kampanię jako prywatny obywatel, a nie funkcjonariusz policji. Działa w porozumieniu z innymi Polakami i Amerykanami polskiego pochodzenia. Planują oni także interwencję u polityków nowojorskich, jak demokratyczny senator Charles Schumer.
Obiecującym precedensem - jak przypomniał kapitan - była kilka lat temu decyzja Zarządu ds. Standardów w Mediach w Kanadzie. Po protestach miejscowej Polonii i dyplomatów polskich przeciw określeniom "polskie obozy" w telewizji kanadyjskiej, uznał on oficjalnie, że było to nieetyczne.
Ojciec pana Komara był żołnierzem AK, członkiem batalionu "Zośka". Jak napisał w liście do "Wall Street Journal", jego oddział uratował w czasie okupacji 350 Żydów. Żołnierze tej jednostki zostali uhonorowani medalami jako Sprawiedliwi wśród Narodów Świata przez instytut Yad Vashem w Jerozolimie. Tomasz Zalewski”

* * *

Na dochodzenie prawdy i słuszne żądania słuchaczy u czytelników – jest wiele innych przykładów. Przypomnijmy jeszcze informacje PAP z 17.04.2009 r.:

„Dwie amerykańskie sieci telewizyjne, ABC News i CBS News, użyły ostatnio w swoich programach obraźliwych wobec Polski sformułowań dotyczących nazistowskich niemieckich obozów koncentracyjnych w czasie II wojny światowej.

W programie telewizji ABC News o deportacji z USA Johna Demjaniuka, oskarżonego o zbrodnie mordowanie Żydów w obozach, dziennikarka tej sieci Diane Alvair powiedziała o "polskim nazistowskim obozie śmierci" i o "obozie śmierci w Treblince w Polsce", nie wyjaśniając, że chodzi o kraj okupowany przez niemiecką Trzecią Rzeszę.

W innym programie o sprawie Demjaniuka, nadanym przez telewizję CBS News w Chicago, dziennikarka Cynthia Bowers użyła także sformułowania "polski obóz śmierci".  

Polonia w Chicago protestuje przeciw kolejnemu przykładowi fałszowania historii w amerykańskich mediach.

Chicagowski lekarz, dr Marek Rudnicki wysłał listy do prezesów ABC News i CBS News Davida L. Westina i Seana McManusa, w którym zwraca uwagę, że użyte sformułowania "świadczą o głębokiej ignorancji historycznej i braku podstawowej wiedzy o II wojnie światowej u osób odpowiedzialnych za mass media".

W swych listach dr Rudnicki domaga się przeprosin z informacją o "decyzjach personalnych w stosunku do osób odpowiedzialnych za niewłaściwy przekaz wiadomości oraz wycofanie tych treści ze wszystkich materiałów stacji".

Żąda też zmian w dziennikarskim kodeksie etycznym, aby wykreślić sformułowanie "polskie obozy koncentracyjne" z języka mediów, opracowania programu edukacyjnego dla pracowników ABC i CBS o historii niemieckich obozów koncentracyjnych, i pokazania programu o obozach z udziałem historyków polskich i żydowskich.

W piątek na list doktora Rudnickiego odpowiedział wiceprezes ABC w Nowym Jorku Jeffrey Schneider.

"Powiedział mi, że absolutnie przyznają się do błędu i że nigdy nie powinien się on zdarzyć. Obiecał też wycofanie programu z błędnymi sformułowaniem ze swoich stron internetowych" - powiedział PAP dr Rudnicki.

Nie udało mu się jednak przekonać wiceprezesa ABC News do zmian w instrukcjach podawania informacji, tak aby obraźliwe dla Polski sformułowania nie zdarzały się w przyszłości.

Sprawą kolejnych przekłamań zajęły się także polskie placówki dyplomatyczne w USA - ambasada w Waszyngtonie i konsulaty generalne w Chicago i w Nowym Jorku.”

* * *

Czy jednak protesty odnoszą skutek?

Na pewni nie wolno ich zaniechać! Piszemy o tym i będziemy pisać. O tym, że ważne to i słuszne – upewniają nas również Polacy mieszkający za granicą.

Kolejny już raz alarmuje nas w tych sprawach Pan Cyprian Kosiński – mieszkający w Szwajcarii, były reprezentant Polski w siatkówce (z epoki Wagnera), darczyńca, od wielu lat mecenas sztuki w Polsce (sponsorował operę we Wrocławiu), pomagał powodzianom (po obejrzeniu w TVP reportażu dostarczał kilku tysięczne zapomogi biednym, skrzywdzonym przez żywioł ludziom). Nasz rodak domagał się od naszych władz ostrzejszych reakcji. I na pewno ma rację.

Okazuje się, że protestują przeciwko kłamstwom także obywatele innych państw. Czytaj więcej w artykule w "Rzeczpospolitej"

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl