Rada Etyki Mediów skrytykowała Jerzego Sawkę, redaktora naczelnego wrocławskiej redakcji „Gazety Wyborczej” za komentarze o pośle PiS Dawidzie Jackiewiczu: „łamią zasady prawdy i obiektywizmu”.

„- Mam w głębokim poważaniu tę opinię. Nie przedstawia dla mnie żadnej wartości. Ta instytucja już się zużyła i nie ma pojęcia o etyce dziennikarskiej” – tak zarzuty REM ocenia Jerzy Sawka, odpowiadając na pytanie dziennikarza „Gazety Polskiej”.

Grzegorz Broński z „Gazety Polskiej” (cytujemy za www.niezalezna.pl) przypomina: „Chodzi o tekst „Trup w szafie Jackiewicza”, który na łamach „Gazety Wyborczej” ukazał się tuż po ogłoszeniu przez posła Prawa i Sprawiedliwości, że wystartuje w wyborach na prezydenta Wrocławia.- Wiedziałem, że moje kandydowanie nie spodoba się wielu osobom, ale zagrywek na tak niskim poziomie to się nie spodziewałem – mówił nam w październiku ubiegłego roku Dawid Jackiewicz”.

Dziennikarz „GP” przypomina głośną przed czterema laty historię: „W grudniu 2006 roku żona i dziecko Dawida Jackiewicza zostali zaatakowani przez pijanego mężczyznę, który bez żadnego powodu szarpał malucha. Zaczęło się w autobusie, a gdy Anna Jackiewicz wysiadła na przystanku, napastnik ruszył za nimi. I ponownie rzucił się na chłopca. Nie wiadomo jak to by się skończyło, gdyby nie interwencja postronnych osób. Anna Jackiewicz zadzwoniła do męża i opowiedział co się stało. Poseł PiS natychmiast przyjechał. Gdy wracali do domu zauważyli awanturnika stojącego na pętli autobusowej. Jackiewicz zatrzymał samochód, poprosił kierowcę autobusu o wezwanie policji, a sam podszedł do Zbigniewa M. W trakcie rozmowy kompletnie pijany mężczyzna (niemal trzy promile) zamachnął się, aby uderzyć Jackiewicza. Ten odruchowo odepchnął Zbigniewa M., który wywrócił się uderzając głową w krawężnik. Obrażenia były poważne. Zmarł w szpitalu na początku stycznia 2007 roku.Sprawą zajmowała się prokuratura, która stwierdziła, że Jackiewicz działał w ramach obrony koniecznej. To stanowisko podtrzymał sąd, do którego odwołali się krewni zmarłego”.

Redaktor naczelny dolnośląskiego dodatku „Gazety Wyborczej”, Jerzy Sawka, ocenił te wydarzenia w swoim komentarzu inaczej: „Miałem wątpliwości co do prawa do obrony koniecznej, gdyż Jackiewicz nie odpierał bezpośredniego ataku na swoją rodzinę. On działał z premedytacją, po upływie pewnego czasu dopadł i ukarał winowajcę. To była nierówna konfrontacja trzydziestoletniego wysportowanego byłego dżudoki z zamroczonym alkoholem starszym człowiekiem, zakończona śmiercią tego drugiego. (...) Chciałem wiedzieć, czy poseł rzeczywiście bronił się przed atakiem, czy po prostu dokonał linczu na Zbigniewie M.” .

„Tak jak wtedy, tak i dziś uważam, że prokuratura powinna była skierować tę sprawę do sądu i powinien był odbyć się proces. (...) Gdyby wymiar sprawiedliwości stanął na wysokości zadania, a proces skończyłby się pomyślnie dla Jackiewicza, dzisiaj nie byłoby o czym gadać” .

Czytaj więcej: www.niezalezna.pl/artykul/rem_beszta_naczelnego_wroclawskiej_wyborczej_/44277/1

opr. tor

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl