Rosyjskie służby zabrały dziennikarzom "Naszego Dziennika" dwa laptopy, aparaty fotograficzne i dyktafon wraz z materiałami dziennikarskimi umieszczonymi na nośnikach elektronicznych – dowiedział się portal sdp.pl.
Piotr Falkowski i Marek Borawski, dziennikarze „Naszego Dziennika” byli przetrzymywani przez rosyjskie służby na lotnisku Szeremietiewo w Moskwie od wczoraj od godziny 16 do dziś do godziny 3 nad ranem (czasu polskiego). W czasie przesłuchań i rewizji prowadzonych przez połączone siły milicji, FSB i służby celnej dziennikarzom postawiono zarzuty złamania kodeksu postępowania administracyjnego i przebywania oraz robienia zdjęć w strefie zakazanej. Zabrano im sprzęt dziennikarski, powołując się na rosyjskie procedury celne, które pozwalają na zarekwirowanie sprzętu do 20 dni w celu dokonania ekspertyzy celnej. Dziennikarzom zadawano pytania wykraczające poza standardy w tego rodzaju sprawach. Pytano m.in.. o zarobki, liczbę dzieci, czy sprawy rodzinne. Ponadto zatrzymano ich paszporty i uniemożliwiano zmianę rezerwacji lotu do Warszawy.
Zastępca redaktora naczelnego „Naszego Dziennika” Katarzyna Orłowska – Popławska powiedziała w rozmowie z portalem sdp.pl, że te „długotrwałe przesłuchania były formą represji” wobec dziennikarzy. Wyraziła również obawę, że „zabranego materiału dziennikarskiego już nie zobaczymy”.
Dziś w Moskwie odbyła się rozprawa przeciwko dziennikarzom (pod ich nieobecność), w czasie której został nałożony na nich mandat karny. Jak oświadczyła Katarzyna Orłowska – Popławska „będziemy się odwoływać w tej sprawie. Będziemy również domagać się zwrotu zabranego sprzętu”.
Około godziny 11 obaj dziennikarze wylądowali na Okęciu.
Opr. mp
