Carmen Aristegui – wpływowa i popularna dziennikarka radiowa - została zwolniona z pracy po tym jak podczas swej audycji zasugerowała, że prezydent Felipe Calderon może być alkoholikiem. Podczas wczorajszej konferencji prasowej powiedziała, że „oskarżenie było poważne i prezydent powinien się do niego ustosunkować”. Przedstawiciele meksykańskich władz odpowiedzieli, iż „tego typu plotki nie zasługują na odpowiedź ze strony głowy państwa”.
Zarządzający stacją radiową MVS, w której pracowała dziennikarka, podali złamanie zasad etycznych rozgłośni przez Aristegui za powód jej zwolnienia.
Sama dziennikarka skomentowała fakt swojego zwolnienia następująco: „tego typu działanie jest wyobrażalne jedynie w warunkach dyktatury (...)”.
W obronie dziennikarki stanęli niektórzy prawnicy i przedstawiciele opozycji, ale także przedstawiciele władz – lider rządzącej w Meksyku partii PRI (Instytucjonalnej Partii Rewolucyjnej) powiedział, że „potrzebujemy krytycyzmu, obiektywnego krytycyzmu, autentycznego krytycyzmu”. Dodał, że sprawa Aristegui pokazuje, że Meskyk potrzebuje „bardziej wolnych mediów”.
Opracował: Paweł Luty
Źródło: http://www.cbs8.com/Global/story.asp?S=14002087
