Zespół Dziennikarzy Seniorów SDP gościł Jerzego Tuszewskiego.
2-03; 11:00 (Warszawa)
Jerzy Tuszewski obchodzi w tym roku jubileuszowe 80-te urodziny. To znany dziennikarz radiowy, reżyser teatralny, reżyser i scenarzysta filmów dokumentalnych. Pracę zawodową rozpoczął w Polskim Radio w 1965 r., któremu jest wierny do tej pory. Prowadził Studio Form Dokumentalnych w Programie 2 PR. Jest autorem trzech filmów, z których jeden - "Otto Schimek" mieliśmy okazję obejżeć podczas jednego ze spotkań w Klubie Cudzysłów. Za całokształt twórczości radiowej i dokumentalnej otrzymał prestiżową nagrodę radiową Złoty Mikrofon.
W czasie spotkania zostanie wyświetlony film dokumentalny wg scenariusza Jerzego Tuszewskiego "Złączyła nas piosenka". Bohaterem filmu jest sławny autor i kompozytor piosenek kabaretowych lat przedwojennych Bronisław Horowicz. Spotkanie odbędzie się 2 marca 2011r. o godz. 11:00 w klubie „Cudzysłów" w Domu Dziennikarza.
Poprosiliśmy Jubilata o krótką wypowiedź dla portalu: "Co mówi Tuszewski o Tuszewskim? Od pobytu w gimnazjum i liceum im. Stefana Czarnieckiego w Chełmie stałem się człowiekliem multimedialnym. W szkole byłem współtwórcą Tetru im. Aleksandra hrabiego Fredry, gdzie grałem w sztukach teatralnych. Miałem znakomitego nauczyciela historii, na którego lekcje czekaliśmy z utęsknieniem - prof. Jana Wasilewskiego. Zaraził mnie dokumentalistyką historyczną i współczesną. Od pierwszej przygody z radiem zaraziłem się reportażem radiowym. Ważną datą był rok 1959 - wystawiłem "Małego księcia" A. Sait-Exupery`ego w moim przekładzie i adaptacji. Później uczyłem się reżyserii teatralnej. Przeniosłem się do filmu - byłem współzałożycielem pierwszego klubu filmowego "Po Prostu". Połączyło się więc radio z filmem i teatrem. Zaraziłem się teorią mediów i stałem się teoretykiem. Od 1976 r. zacząłem współpracować z europejskimi rozgłośniami radiowymi - m.in. w Berlinie, Kolonii, Paryżu, w Londynie jako autor i reżyser. W Niemczech dostałem nagrodę Niemieckiej Akademii Sztuk (pamiętny rok 1983). Wszystkie moje wędrówki po świecie zaczęły się od tego czasu. Dostałem stypendium Fundacji Kościuszkowskiej, żeby objechać Amerykę śladami Ignacego Paderewskiego, przywiozłem stamtąd mnóstwo materiałów. Były filmy, było dużo pracy. Wszystko, co robiłem, po prostu lubiłem, mimo że obszar kultury był obszarem niszowym, zwłaszcza od strony finansowej. Zacząłem pisać książki z tego, co wcześniej zrobiłem i przeżyłem. Z każdą książką jestem bardzo zżyty. Wydałem też tomik poezji "Moja mała mistyfikacja"". "Pan poeta? Ale gdzie ta". Zrobiłem dla Niemców osiem odcinków dokumentów o tajnych akcjach II wojny światowej, za te pieniądze mogłem objechać pół Europy. To były wyjątkowe materiały archiwalne, współpracowałem wtedy ze słynnym dokumentalistą II wojny światowej Januszem Piekałkiewiczem. Wspominam też wyjątkową podróż do Australii w 200. rocznicę republiki australijskiej na jubileuszowy kongres - aborygeni krzyczeli: "Jakie 200 lat, my tu 2 tysiące lat istniejemy!"
Gdzie się ruszyłem, było radio. Moja żona się śmiała, że "on nigdy nie pojedzie na Kretę dlatego, że tam nie ma rozgłośni radiowej." Bo - jak mnie niektórzy nazywają - jestem "radiotą". Dzięki radiu wiele rzeczy się zdarzyło w moim życiu... Dzięki mojemu multimedialnemu żywotowi moje życie można uważać za spełnione. Niewiele jest rzeczy, które bym zmarnował. Dużo podróżowałem, więc miałem wielu przyjaciół radiowców, były audycje dwujęzyczne, nawet po chińsku. Jestem absolutnym pracoholikiem i dopóki będę miał siły... Czeka mnie jeszcze np. kolejny film dokumentalny i trzy rozpoczęte książki.
To by było na tyle, jak mówił mój kolega Janek Stanisławski."
Oprac. bd
