Tomasz Terlikowski jest częstym gościem w studiu TVN24, gdzie zaciekle broni swoich tez i katolickich wartości. Jednak w związku z sytuacją jaka zaistniała podczas nagrania jednego z programów Moniki Olejnik może przestać przychodzić do tej stacji telewizyjnej. Dlaczego?


Podczas programu w którym Tomasz Terlikowski rozmawiał z socjologiem prof. Ireneuszem Kamińskim jeden z gości był w studiu z prowadzącą Moniką Olejnik, a drugi - właśnie Terlikowski - na korytarzu. Według "Faktu" panowie przebywali w innych miejscach, bo Ireneusz Kamiński nie chciał usiąść obok Tomasza Terlikowskiego.

Czy to prawda? Nie wiemy. Według Sowińca, jednego z blogerów salonu24.pl, redaktor naczelny portalu fronda.pl dał się upokorzyć w TVN24 - Dlaczego w tej sytuacji nie odmówił występu w „Kropce nad i” lub przynajmniej nie powiedział w pierwszym zdaniu swojego wystąpienia jak został potraktowany i dlaczego mimo to zdecydował się wziąć udział w programie? - pytał Terlikowskiego na swoim blogu.

Sowiniec przyznał również, że jest zaskoczony postawą redaktora Terlikowskiego, bo swoje poglądy zawsze głosi bezkompromisowo, a w tej sytuacji - zachował się jak bezwolny baranek, którego obrażono, a on nie miał odwagi publicznie przyznać się do tego. - napisał na salonie24.pl

Do zarzutów blogera odniósł się sam Tomasz Terlikowski i skomentował na tym samym portalu, że w tekście na łamach "Faktu" nie ma żadnych dowodów świadczących o tym, że prof. Kamiński nie chciał z nim przebywać w jednym studiu - Krzemiński stwierdził wprawdzie (na antenie), że zastanawiał się, czy wystąpić, ale nie sugeruje, że nie zgodził się być ze mną w jednym miejscu. I nie mówi też nic takiego „Faktowi”. Mnie także nikt nic takiego nie powiedział, a rozmieszczanie uczestników programu Moniki Olejnik w różnych studiach, z mojego doświadczenia, nie jest niczym zaskakującym. Za każdym razem informowano mnie, że nie ma możliwości technicznych, by dwie osoby równocześnie były w studiu. - tłumaczył Terlikowski.

Zaznaczył, że oprócz tych technicznych, nie było powodów dla których tekst z "Faktu" mógłby być prawdą - Gdybym miał najmniejsze podejrzenia, że była to próba upokorzenia mnie czy wiedział o jakichś odmowach występowania ze mną profesora, to bym nie wystąpił. (...) Wszystko opiera się na dość pokrętnie zinterpretowanej jednej wypowiedzi profesora Krzemińskiego. Jeśli jednak dziennik ten ma dowody na to, że było inaczej, to chętnie je poznam. I jeśli okaże się, że zostałem okłamany przez wydawców programu, to była to moja ostatnia w nim wizyta. - zapowiedział redaktor naczelny portalu fronda.pl

Głos w tej sprawie zabrała także była Przewodnicząca Rady Programowej TVP Janina Jankowska, która przyznała, że jest zaskoczona tłumaczeniami wydawców i apelowała do Terlikowskiego na salonie24.pl - Należałoby to sprawdzić. Gdyby Pana usytuowanie poza studiem było na żądanie prof. Krzemińskiego, to nie Pan, ale oni; profesor i prowadząca doznaliby uszczerbku, bowiem wykazaliby swoją niską klasę. - Jankowska prosiła także redaktora, aby zastanowił się nad dwoją decyzją - Bardzo proszę nie słuchać głosów, które zachęcają Pana do odmowy udziału w popularnych programach TVN czy w innych mainstreamowych stacjach. To błąd. Pana poglądy powinny być słyszalne.

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl